Oczywiście, że jest. Powiem więcej - całkiem świadomie nazywam siebie eko! Pomimo posiadania niemal wszystkich atrybutów typowego nie-eko mieszczucha!
Dlaczego jestem eko? Bo pomimo, że nie brakuje mi pieniędzy wciąż oszczędzam! Brzmi dziwnie?
Oto moje sposoby:
EKO OSZCZĘDZANIE w EKO DOMU
1. Pomimo posiadania samochodu korzystam z niego niemal wyłącznie do dalszych podróży (wakacje, wyjazdy służbowe) oraz na większe zakupy. Na co dzień poruszam się rowerem lub komunikacją miejską. Poza aspektem ekologicznym jest taniej i... szybciej (szczególnie w godzinach szczytu).
2. Wszystkie przedłużacze, listwy zasilające w mieszkaniu są z wyłącznikami. Wychodząc z domu wyłączam wszystkie listwy. Wymiana kosztowała mnie bardzo niewiele, a dzięki temu mam czyste sumienie i nieco mniejsze rachunki za prąd.
3. Wychodząc z pomieszczenia gaszę światła, tylko pod warunkiem, że nie planuję do niego wrócić za chwilkę - żarówka energooszczędna pobiera sporo energii zanim sie rozpali do pełnej mocy. Dlatego lepiej, by paliła się kilka minut dłużej stałym światłem niż była włączana i wyłączana co chwilę. Z tego też powodu w łazience mam zamontowaną zwykłą żarówkę.
4. Robiąc zakupy w sklepie rezygnuję z plastikowych reklamówek. Zawsze mam przy sobie lnianą torbę ekologiczną. Dzięki czemu kupując nawet kilka rzeczy mogę je zapakować do jednej eko-torby. Jeśli jednak przez przypadek wrócę do domu z plastikową torbą wykorzystuję ją maksymalnie (w ostateczności zużywam je jako worka na śmieci).
Zobacz galerię naszych EKO-TOREB
5. Zamiast wydawania fortuny na warzywa z upraw ekologicznych wsiadam na rower i jadę na pobliski bazar, gdzie kupuję tanie, a ewidentnie ekologiczne produkty od rodzimych rolników. Ekologicznie, ekonomicznie i do tego wspieram polskie rolnictwo.
6. Łazienka też jest świetnym miejscem do oszczędzania - spłuczkę w ubikacji ustawiłam tak, by wylewała jedynie połowę zawartości zbiornika. Narzeczonego przeszkoliłam, by golił się przy zakręconym kranie - nawet nie było to trudne.
7. Pranie w pralce nastawiam jedynie wtedy gdy bęben jest wypełniony. Jeśli potrzebuję uprać sobie jedną rzecz, robię to "ręcznie".
8. Lodówka otwierana jest tylko wtedy kiedy dokładnie wiem co z niej potrzebuję. Nie otwieram jej tylko po to, by sprawdzić "czy pali się światło"! Wkładając resztki obiadu do lodówki najpierw czekam aż wystygną do temperatury pokojowej.
9. Nieustannie próbuję namawiać znajomych do oszczędzania, nie zawsze jest to proste, ale każdy choćby najmniejszy sukces cieszy! W końcu liczy się każda zaoszczędzona kropla wody czy każda dodatkowa minuta bez prądu.
Czy przynosi mi to jakieś efekty? Tak! Poza czystym sumieniem i poczuciem, że "naprawiam świat" także te wyjątkowo wymierne korzyści - ostatni zwrot z administracji za wodę wyniósł 260 zł, a za prąd 132 zł (chyba warto?).
Praca konkursowa naszej Internautki
Ty także możesz wziąć udział w naszym EKO-KONKURSIE i walczyć o wspaniałe nagrody! Szczegóły znajdziesz TUTAJ