Tak sobie beczałam dobre dwie godziny, myśląc ciągle o tych sentymentalnych pierdołach. Leżąc w ciemnym pokoju, zapuchniętymi już oczyma gapiłam się na księżyc, słuchałam tandetnych polskich ballad zespołu 2+1. Poduszka była cała mokra od łez. Jak się później okazało - wymuszonych. Bo niespodziewanie rozsądek kazał mi przestać. Jak można robić taką szopkę przez faceta. Pomyślałam - jak strasznie działa mi na nerwy. Nigdy po sobie nie zmywa, twierdzi, ze zawsze ma rację, nie wyciera okruchów pieczywa ze stołu. Mlaska, kiedy je rosół. Samochód to dla niego pierwsza żona. Jak dałam się tak zmanipulować?! Wakacyjna pauza w pielęgnacji płomiennej miłości odwołana. Jestem absorbująca, potrzebuję 100 % uwagi, zasługuję na to w pełni i nie toleruję takiego nieodzywania się. Miłosna czerwień to kolor z temperamentem, przystają do niej tylko dodatki z równie mocnym charakterem. Zapominam o łzach, pełna jestem buntu, nie szukam już telefonu, żeby napisać mu płaczliwego smsa jak bardzo tęsknię. Po nieprzespanej nocy, włączam na chwilę tv. Dla relaksu chcę pooglądać reklamy, kawę czy herbatę, albo chociaż jakąś głupią japońską kreskówkę. A tam? Sielanka. Wszyscy zakochani. Media pełne są iluzji. W tym magicznym świecie wszyscy są dla siebie mili, zawsze piękni, nigdy się nie kłócą. Babeczki nie mają problemów z depilacją, nie boli ich brzuch podczas okresu, a faceci są zawsze zadbani i dbają o swoje zadbane kobiety. Jeden wielki kicz. Trochę absurd, na pewno żenada. Kolejna reklama, zapraszają mnie do kina. Premiera kolejnej szopki dla zakochanych małolatów już wkrótce. Stale jesteśmy bombardowani kolejnymi wspaniałymi reklamami wspaniałych produktów dla wspaniałych konsumentów. Blond spikerki telewizji publicznej przypominają codziennie, by nie zapomnieć o obdarowaniu bliskiej osoby pluszową maskotką skandującą piskliwym głosem wyczerpanej baterii "kocham Cię". W sklepach potykamy się o specjalne edycje batonów, gum do żucia i makaronu w kształcie serduszek. Z rozgłośni radiowych leniwie płyną smętne hymny dla zakochanych. Pełen romantyzm w polskiej scenerii. Ja tej iluzji nie kupuję.Sztuczne, wymuszone uśmiechy, wyposażenie się w odpowiednie gadżety- to są tak na prawdę hasła przewodnie pseudo miłości. A kiedy opadają czerwone serpentyny, więdną długie róże - w głębi ducha cieszymy się z każdej minuty samotności. Wystarczy oswoić się z sytuacją. Dwa dni później wszystkie czerwone lizaki w przezroczystej folii, piękne kartki dla zakochanych są przecenione. Produkty automatycznie tracą na wartości. Bo na co dzień miłość mamy za połowę ceny.