W dziekanacie są planowane zajęcia, przyjmowane wszelkie podania (dotyczące wszystkich możliwych spraw studenckich - choćby wnioski o stypendia i o przyznanie miejsca w akademiku), podejmowane najróżniejsze decyzje tak ważne dla każdego żaka. Wspaniale, prawda?
Tak, ale jest to miejsce najbardziej krytykowane i znienawidzone przez większość studentów, do tego stopnia, że powstały specjalne definicje określające pracownice dziekanatu, które pozwolę sobie za nonsensopedią poniżej przytoczyć. I tak:
Pani z dziekanatu - czeczeński najemnik, często określana mianem Boga. Od niej zależy przyszłość, życie, stan błony śluzowej żołądka i układu nerwowego każdego studenta. Pani z dziekanatu nie jest zwykłym pracownikiem administracyjnym, należy ona do Wielkich, Nie Do Końca Przedwiecznych i ma władzę absolutną. Aby nigdy w życiu nie wejść w konflikt z panią z dziekanatu należy sobie przyswoić kilka prostych zasad:
Zasady postępowania z panią z dziekanatu (w państwowej uczelni):
- Pani z Dziekanatu nazywana jest też czasem Wyrocznią (wbrew temu co mówi: radzi się uważać na ten wazon).
- Dziekanat czynny jest zawsze. To znaczy zawsze - za wyjątkiem środy - od 11:00 do 14:00 czasu miejscowego oraz dni wolnych, dni nagłego urlopu („przecież dziś mam fryzjera!"), gorszych dni („nic mi się nie chce, kawa się skończyła"), radosnych dni („dziś jest taki piękny dzień, że pójdę na spacer") lub nagłych wypadków („paznokieć mi się złamał!").
- Bóg wie wszystko. Pani z dziekanatu wie wszystko lepiej.
- Pytanie o coś pani w dziekanacie, kiedy ta właśnie pije kawę i je ciastko, grozi śmiercią bądź trwałym kalectwem.
- Do pani z dziekanatu NIE NALEŻY zwracać się per „Wasza Miłomściwość".
- Nie należy żądać przepisania czegoś na komputerze od pani z dziekanatu, tym bardziej, kiedy ma ona nowe tipsy lub właśnie układa pasjansa.
- Po usłyszeniu Czego?! należy szybko przeprosić i udać się w kierunku najbliższego wyjścia ewakuacyjnego.
- Pani z dziekanatu może nie być złośliwa. W takim wypadku (zaraz po wyjściu z szoku) należy jej wystawić pomnik trwalszy niż ze spiżu.
- Powiedzieć pani z dziekanatu, co się o niej sądzi można dopiero po odebraniu od niej dyplomu ukończenia studiów. Inaczej łatwo się przekonać, że nie tylko Balcerowicz będzie musiał odejść....
- Nie wolno wykrzykiwać do pani z dziekanatu Ty biurwo!, bo to nieładnie.
- Jeśli pani z dziekanatu zrobiła Ci świństwo, należy starać się o posadę w Urzędzie Skarbowym i oddać jej pięknym za nadobne!!!
- Jeżeli pani z dziekanatu czegoś nie wie, lub zapomniała o jakiejś sprawie, to jest to tylko i wyłącznie wina studenta.
- Zawsze przychodź do dziekanatu w JEDNEJ i OKREŚLONEJ sprawie. Inaczej czeka cię rok niespodziewanej „rozrywki" (np. nie przyjęcie indeksu).
- Płać w terminie, a najlepiej przed terminem. Pani z dziekanatu miała staż w ZUS-ie.
- Nie zawracaj pani z dziekanatu głowy zajęciami, które przepadły. Nie pytaj o obecność profesorów. Od tego jest woźny.
- Nigdy nie bądź ostatnim w kolejce. NIGDY.
http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Pani_z_dziekanatu
Cały kłopot polega na tym, że pań pracujących w dziekanacie jest mało, studentów dużo i każdy ma wiele spraw do załatwienia. Przed drzwiami do tego uczelnianego „pokoju zwierzeń, skarg i zażaleń" kłębi się na ogół tłum. Z góry wszyscy zakładają, że załatwienie sprawy może nie będzie niemożliwe, ale na pewno skomplikowane. Budzą się wrogie emocje. Po za tym na ogół na powitanie każdy nowy członek braci studenckiej jest nastawiany przez starszych kolegów, że dziekanat bardziej przypomina czarną dziurę niż przyjazne miejsce. I tak się to kręci od dziesięcioleci...
A tak na poważnie.
- - Każdy rocznik ma swoja własną „Panią w dziekanacie", więc warto na dzień dobry dowiedzieć się, kto zacz i w jakich terminach przyjmuje petentów. Takie dane najlepiej zapisać sobie w notatniku wraz z telefonem do dzieknatu.
- - Do dziekanatu warto chodzić z legitymacją studencką w ręku (na wszelki wypadek z indeksem również), choćby dlatego że Wiśniewskich może być 20 na twojej uczelni.
- - Na samym początku od starszych kolegów dowiedz się, co i w jakich terminach jest przyznawane lub wydawane. Nie ma nic gorszego niż spóźnić się zprzyniesieniem podania na czas.
- - Przyzwyczajaj się do pisania pism urzędowych czyli podań, próśb i oświadczeń, bo większość spraw, jeśli nie wszystko, trzeba załatwiać pisemnie.
- - Drukuj zawsze dwie kopie podania. Na jednej każ sobie stawiać parafkę, podpis, czy pieczątkę. Będziesz mieć zawsze przy sobie podkładkę, że faktycznie w terminie załatwiałeś sprawę.
- - Wszystkie kopie własnych pism oraz ewentualne druki z odpowiedziami trzymaj w jednej teczce, nigdy nie wiadomo kiedy ci się przyda ta dokumentacja, więc najlepiej mieć ją na wszelki wypadek pod ręką.
- - Niektóre wnioski na niektórych uczelniach można wysyłać pocztą, na przykład wnioski o stypendia i o przyznanie miejsca w akademiku. Sam możesz zdecydować, czy lepiej stać w kolejce na poczcie czy w dziekanacie.
- - Uzbrój się w cierpliwość i ćwicz kontakty interpersonalne, bo od wieków wiadomo, że ten, kto ma dobre kontakty z „panią w dziekanacie" ma łatwiejsze życie podczas wielu lat studiów.
- - Wszyscy zawsze strasznie narzekają na dziekanat. Ale może warto założyć, że jest to również miejsce, gdzie uczysz się, jak załatwiać sprawy urzędowe. Przecież większość instytucji państwowych funkcjonuje podobnie: trzeba pisać podania, stać w kolejkach, spotykać się z niekompetencją, złośliwością urzędników, odwoływać się i CZEKAĆ.
- - Są uczelnie, które posiadają wirtualne dziekanaty - nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale pewnie nie trzeba stać w kolejce ;-)
- - Najpiękniejszy moment podczas całych studiów następuję, gdy odbierasz z dziekanatu Dyplom Ukończenia Studiów - czego wszystkim rozpoczynającym wspinaczkę po wiedzę studentom z całego serca życzę.