Różne są potrzeby, różne plany - czasem mam ochotę wyjechać do dużego, gwarnego miasta. Być wśród ludzi, wypić poranna kawę na zatłoczonym deptaku, wdychać atmosferę miasta. Innym razem pragnę oderwać się od tego, pobyć w ciszy i spokoju. Kilka dni bez sklepu, internetu czy nawet bieżącej wody. Jeśli chodzi o takie miejsca: zapomniane i odludne polecam Góry Bialskie. Jest to dziki rejon we wschodniej części Sudetów. Pokazał mi go mój tata, który jednocześnie zaraził mnie miłością do gór. W tym roku spędziliśmy tam z narzeczonym zaledwie trzy dni. Jednak tyle wystarczyło, by w ekspresowym tempie odpocząć i nabrać zapału do dalszej pracy. Trzy wspaniałe dni odpoczynku, nicnierobienia i „ładowania akumulatorów" przed kolejnymi miesiącami życia w pośpiechu i stresie.
Fot. bew.com.pl
To, co wyróżnia ten rejon, to prawdziwie dzika przyroda i odludność. To nie jest miejsce dla każdego. Są osoby, które mogą poczuć się zagrożone wiedząc, że najbliższy czynny sklep jest około 10 kilometrów dalej. Dla niektórych te rejony mogą się wydawać zbyt dzikie i zbyt mało zagospodarowane albo też po prostu nudne. To jest jednak to coś, co mnie przyciąga - oderwanie od pogodni i wiecznego pędu niewiadomo za czym...
Za to kocham Bieszczady, za to kocham Sudety... i dlatego nie jeżdżę w sezonie w Tatry.
Praca konkursowa naszej internautki
Ty też możesz wziąć udział w naszym konkursie. Szczegóły znajdziesz TUTAJ.