Góry to świat obok codzienności, niczym stan nad ranem między jawą a snem, są namacalne, rzeczywiste, a natychmiast gdy wracam do Warszawy wydają się być nierealnym figlem spłatanym mi przez wyobraźnię. Dlatego tyle mamy zdjęć z naszych górskich wakacji. I dlatego również, że gdy ja gdzieś nie mogę dotrzeć osobiście, to on dociera. A na miejscu nazachwyca się, narobi zdjęć, chwilę odpocznie i gna do mnie z powrotem. Tak to jest, gdy baba sama nie może to męża tam pośle.
Wokół góry góry i góry
I całe moje życie w górach
Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają
Niż śpiewak płatny na chórach Jerzy Harasymowicz, „W lesie listopadowym" Góry Stołowe zachwyciły nas swoim bogactwem. Podobno są oryginale, bo to jedyne w Polsce góry o budowie płytowej, ale tego i tak przeciętny turysta ani wiedzieć nie musi ani zapamiętać. Za to te niesamowite szczeliny, niepowtarzalne skalne labirynty, fantastyczne - niczym z baśniowej opowieści - mosty i bramy skalne zapadają w pamięć. Zresztą podobnie jak te wszystkie postacie w kamień zaklęte i czekające od wieków na odczarowanie -ludzie i zwierzęta w towarzystwie kamiennych grzybów czy innych tworów.
Sam widok z okien pensjonatu, czy z okienka samochodu kursującego po okolicy we wszystkie strony, robi na mnie zawsze niesamowite wrażenie. Te górskie pejzaże są tak bogate, że nie mogę się napatrzeć, nacieszyć nimi i jakoś nigdy mi się nie nudzą. To dla nich przecież nadciągają tu zewsząd turyści.
Żeby zachować te naturalne cuda jak najdłużej dla ludzkich pokoleń do podziwiania stworzono Park Narodowy Gór Stołowych. Najbardziej znane, ze względu na unikalne wartości przyrody nieożywionej, w obrębie parku są formy skalne Szczelińca Wielkiego i Błędnych Skał oraz szlak Skalnych Grzybów.
Szczeliniec Wielki można porównać do „Skalnego miasta", bo nigdzie indziej nie widziałam tak wielkiego nagromadzenia skał o fantazyjnych kształtach. Wytrawny przewodnik potrafi zapewne opowiedzieć do każdej z nich osobną legendę, ale i bez barwnych opowieści wystarczy pochłaniać wzrokiem niesamowite obrazy i samej wymyślać niewiarygodne fantastyczne bajania. Zwłaszcza, że każda niemal skała czy skałka ma własną oryginalną nazwę nawiązującą do swojego kształtu i pomagającą w snuciu przypuszczeń, a skąd to tu akurat takie stoi od tysiącleci i na co czeka? No bo skąd w Polskich górach kamienny Wielbłąd, Słoń, Głowa Księżniczki Emilki. czy stanowiący wręcz symbol tych gór Małpolud (Mamut). Wierzchołek Szczelińca jest malowniczo spękany, a obok jego głębokich spękalin i szczelin (o równie ciekawych nazwach, np. Piekło, Diabelska Kuchnia, Czyściec) są labirynty, tunele, a także pojedyncze formy. Jeśli zdecydujesz się ruszyć w tę skalno-baśniową wędrówkę, zajdziesz w końcu do zapierającego dech w piersiach punktu widokowego, który stanowi Fotel Liczyrzepy. Nalezy się liczyć z tym, że nie ma na Szczelińcu miejsca na dowolność i samowolkę, pod żadnym pozorem nie wolno zbaczać z wyznaczonej trasy, i pozostawiać autografów wyrytych w piaskowcu. Choć możesz takowy zastać, bo na przykład Johann Wolfgang Goethe w 1790 roku wyrył w skale zwanej Fotelem Pradziada pamiątkową inskrypcję.
Jeden czy drugi Szczeliniec całego bogactwa wrażeń gór Stołowych nie kumuluje, bo jeśli te kamienne twory zauroczą cię (a nie wątpię, ze tak się stanie), możesz ruszyć w kolejną niesamowitą podróż - w Błędne Skały. Żeby móc zachwycać się tą stołowogórską atrakcją nie trzeba być w formie, nigdzie nie musisz się wdrapywać. Pod samą budkę, w której mieści się kasa, możesz podjechać samochodem i już ruszać w fascynujący spacer wyznaczoną trasą. Ten niepowtarzalny skalny labirynt obejmujący grzbiet Skalnika, dostarcza wspaniałych wrażeń. Ciekawe bloki skalne tworzą kilkusetmetrową trasę turystyczną o niepowtarzalnym uroku, w którą wyruszając, niespodziewany się nawet, że będziemy musieli niemal przeciskać się wąskimi szczelinami pomiędzy skalnymi ścianami.W niektórych miejscach trasa wiedzie pod naturalnym sklepieniem fantastycznie wypreparowanych, przez procesy erozji, skalnych grzybów i kolumn. A widoki, krajobrazy, te wszystkie odcienie zieleni i bujna roślinność dookoła! Tego nie da się przekazać słowami, to trzeba obejrzeć w naturze, napełnić górskim powietrzem płuca, nacieszyć widokiem oczy, dotknąć skał dłonią.
W górach jest wszystko co kocham
Wszystkie wiersze są w bukach
Zawsze kiedy tam wracam
Biorą mnie klony za wnuka Jerzy Harasymowicz, „W górach" Gdybym potrafiła uwięzić wrażenia w sowach, napisałabym bestseller, na którym zarobiłabym grube miliony i zamieszkałabym gdzieś tam, gdzie za oknem widać drzewa porastające liczne zbocza. Gdzie zimą trudno dojechać, a i latem nie tylko korków na szosach brak, ale i ludzi za wielu nie uświadczysz. Ale to nie tylko moja fascynacja. Góry Stołowe od dawna zarażają ludzi swoim bakcylem. Już od 1730 roku stworzono we wsi Karłów miejsce wypadowe dla ludzi odwiedzających pobliskie kurorty. Kilka lat później Franz Pabel -sołtys i oberżysta z Karłowa wpadł na genialny pomysł, co zrobić by jak najwięcej ludzi przyjeżdżało do tej wioski. Wytyczył ścieżki w labiryncie Szczelińca, był przewodnikiem-pasjonatem, wybudował 665 kamiennych stopni prowadzących na niezdobyty dotąd szczyt. A schody te prowadzące na Szczeliniec służą po dziś dzień.
Dla zainteresowanych pieszymi wędrówkami - z Karłowa prowadzą cztery piesze szlaki:
- - żółty - na Szczelinie Wielki (919 m n.p.m.), od przełęczy między Szczelińcami bez znaków, 45 min.
- - żółty - do Skalnych Grzybów, przez Przełęcz Lisią-Białe Skały-Wielkie Torfowisko Batorowskie, czas przejścia około 2 godz. 40 minut,
- - czerwony - do Błędnych Skał-szczyt Skalniaka (915 m n.p.m.)
- - czerwony - do Skalnych Grzybów, około 2 godz.