Kiedy pierwszy raz wylądowałam w okolicach równika, patrząc przez szybę hali lotniska, pomyślałam: nie jest źle – relacjonuje. - Ledwie prześwitujące zza chmur słońce wróżyło znośną temperaturę. Złudzenia prysły razem z pierwszym krokiem poza klimatyzowanym pomieszczeniem – powietrze było lepkie i gęste, a ja poczułam, jakby ktoś przyłożył mi do twarzy gorącą i wilgotną ścierkę. Wtedy poznałam pierwszą prawdę o wyjazdach w egzotyczne rejony: tam nic nie jest takie, na jakie wygląda. Już po kilku dniach mogłam dopisać drugą: jeśli nie wiesz, jak sobie z czymś poradzić, nie stosuj racjonalnych rozwiązań wyniesionych z domu, tylko podpatruj miejscowych.
Jak nie dać się tropikom?
