Wyrwana kartka z wakacyjnego pamiętnika...
23.07.2010 - Sucha Podlaska
A obiecałam sobie, że jak skończę liceum to nigdy przenigdy nie napiszę choćby strony w pamiętniku. Ale czasami są momenty w życiu, że sytuacja nas do czegoś zmusza...Mnie zmusiło roztrzepanie...zgubiłam na tych swoich wakacyjnych wojażach aparat i żeby mieć jakiekolwiek wspomnienia postanowiłam pisać dziennik z wakacyjnej podróży...
Wyprawy z moją najukochańszą przyjaciółką, która pomimo tego, że ogromnie jest mi bliska sercu to ma mocno nierówno pod sufitem...Oddając indeks w dziekanacie już miałam przed oczami plaże, gorący piasek, szum fal, ptaków śpiew...i tradycyjnie Marcjanna u mego boku. Jednak w tym roku powierzyłam plany wakacyjne przyjaciółce...Jej pomysł na początku brzmiał niepojętą treścią romantyzmu: “Wakacje z polskimi zamkami i pałacami”...nie brzmi to genialnie? Może i tak ale obecnie jesteśmy w połowie podróży i padam. Wakacje dla mnie to gorąc opalającego słońca nad morzem...a nie wędrówek z plecakiem i spaniem we wsiach o których chyba nikt nie słyszał. Aktywne wakacje jednak mi się podobają.
Polskie zamki i pałace, które do tej pory zwiedziłyśmy (a było ich już 11) wprawiają w zachwyt i budzą w człowieku niepojętą chęć przeniesienia się w czasie. W Zamku Książ, kiedy stałyśmy w sali balowej słyszałyśmy muzykę, która dawniej tam grała. A ogrom i potęga zamku nad Dunajcem w Niedzicy sprawił, że prawie uwierzyłyśmy w duchy. Mamy za sobą południową część Polski za sobą, przed nami zwiedzanie pałaców północy i oczywiście dotarcie do morza:) Marcjannie aż iskry lecą z oczu ze szczęścia, mi też przyznaje bardzo się podoba. Pomimo tęsknoty za morską wodą, kozami za oknem i wlokącymi się pociągami. Tajemnicą piękna tej naszej wyprawy jest to, że poznałyśmy już mnóstwo wspaniałych ludzi i tradycji, magia zamków i dworków obudziła w nas wrażliwość, którą zatraciłyśmy w braku czasu. Zamknięcie oczu przed renesansowym zamkiem Zygmunta Augusta, smak wiejskiego mleka i serdeczny uśmiech obcych ludzi jest o niebo lepszy od leżenia przez miesiąc na plaży.
Kończę i kładę się spać bo Marcjanna zaplanowała wczesne wstawanie...
PS. Pomimo magii i genialności tych wakacyjnych dni, nie cierpię porannych pobudek zeby zdążyć na pociąg i tych białych zwierzątek z rogami - chyba kozy:)
Przeczytaj także:
Wspomnienia z wakacji w Egipcie
Najlepsze teksty o PODRÓŻACH
Praca konkursowa naszej Internautki