W poradniku oczywiście pomijam kwestię wyboru uczelni - zakładam, że wszyscy tegoroczni kandydaci już dostali się na mniej lub bardziej wymarzone kierunki. Mam też nadzieję, że wybrane przez Was uczelnie na ogół nie są ani za daleko, ani zbyt blisko domu rodzinnego (bo dobrze jest się usamodzielnić, ale przyjemniejsze jest to wtedy, gdy w razie pustki w portfelu można przyjechać do domu na weekend i najeść się do syta).
Zacznę od tego co jest istotne na samym początku - od wyboru formy zakwaterowania. Najłatwiej jest oczywiście zamieszkać w akademiku. Warunki są zależne od tego do jakiego akademika trafimy, dlatego warto wcześniej skontaktować się ze starszymi studentami lub poszukać informacji na forach internetowych.
Różnice pomiędzy poszczególnymi akademikami pokażę na własnym przykładzie: akademik w którym ja mieszkałam jest miejscem raczej cichym (raczej zachowywana jest cisza nocna), czystym, spokojnym. Imprezy rzadko się zdarzają, a jeśli już - to szybko się kończą i przenoszą w inne miejsce. Warunki sanitarne są bardzo dobre. Na cztery osoby z dwóch sąsiadujących ze sobą pokojów dwuosobowych przypada aneks kuchenny (palnik, lodówka, zlew) w którym można sobie kuchcić
obiady (dzięki czemu nie jesteśmy skazani na stołówkę), prysznic i toaleta. Natomiast sąsiedni akademik jest całkiem inny - na samym dole jest pub, w którym są nocne
imprezy, dlatego na starcie należy się zaopatrzyć w zatyczki do uszu, bo nieprzyzwyczajona do tego osoba raczej nie zaśnie. Ogólnie jest bardzo imprezowo, nie ma czegoś takiego jak cisza nocna, przez częste imprezy i niechlujstwo mieszkańców jest tam raczej brudno, prysznic i toaleta przypada na 6-8 osób. Najgorsze jest to, że kuchnia z lodówką są na korytarzu - dostępne dla wszystkich, przez co ciągle coś ginie nawet wtedy, gdy jest to podpisane. Czyli można powiedzieć, że mieszkańcy tego akademika nie mają lodówek (dlatego zimą częstym widokiem jest szynka i jogurty na parapecie po zewnętrznej stronie - alternatywa dla lodówki).
Na tym przykładzie chciałam ukazać jak różne bywają poszczególne akademiki. Wybór należy do Was - imprezy, brud, nieprzespane noce lub czystość, cisza, spokój. Mam nadzieję, że znajdziecie jakąś formę pośrednią. W moim miasteczku uniwersyteckim było to niestety niemożliwe (jako że miasteczko studenckie jest małe i są tylko dwa akademiki).
Oczywiście aby dostać miejsce w akademiku należy złożyć odpowiednie podanie, dlatego gdy tylko dostaniesz się na wybrany kierunek, od razu szukaj na stronie internetowej podania o przyznanie miejsca w akademiku. Jeśli zrobisz to za późno, możesz nie znaleźć miejsca.
Pokoje najczęściej są 2-osobowe, czyli albo mieszkasz z kimś, albo płacisz za dwa miejsca. Dobrze jest mieszkać z przyjacielem, jeśli masz takowego na studiach, dlatego w takim wypadku zadzwoń do administracji z akademika i poinformuj ich kto z kim chce być w pokoju. Jeśli tego nie zrobisz, do Twojego pokoju zostanie przydzielona przypadkowa osoba. Możesz trafić na miłą osobę, która stanie się Twoim nowym przyjacielem, ale niestety takie sytuacje należą do rzadkości... Często z takim współlokatorem coś jest nie tak. Słyszałam opowieści znajomych, którzy trafiali w akademikach na złodziei (którzy podjadali ich jedzenie, używali ich kosmetyków, ciuchów, a czasem nawet kradli drobiazgi lub nawet wartościowe rzeczy), brudasów (zawsze góra naczyń w zlewie, w prysznicu zostawione włochy, non-stop niepościelone łóżko, zostawione wyplute resztki pasty do zębów na umywalce, a nawet niesprzątanie muszli po załatwianiu się w klozecie) czy zwykłych prostaków (gapiących się na intymne miejsca, gdy współlokator się przebiera, czyniących niewybredne komentarze, głośno rozmawiających przez całe dnie przez telefon siedząc w łóżku, ogólnie ciągle przeszkadzających i zachowujących się za głośno).
Radzę na samym początku mieszkać w akademiku, a później - gdy poznamy najbliższą okolicę i studentów z roku - rozglądać się za mieszkaniem do wynajęcia. Wynajmowanie jednego pokoju na ogół się nie opłaca - lepiej zebrać grupę innych studentów, którzy też chcieliby gdzieś się ulokować i razem wynajmować mieszkanie. Niższe koszty, a i życie przyjemniejsze, poza tym w razie potrzeby zawsze masz blisko czyjeś notatki.
JAK ZNALEŹĆ MIESZKANIE
Kolejna istotna sprawa - jedzenie. Nie krępuj się i zabieraj z domu ile się da ;-) Im mniej pieniędzy wydasz na jedzenie, tym więcej zostanie Ci na inne wydatki, których na studiach nie brakuje. W akademiku przy odrobinie szczęścia sam możesz sobie coś upichcić. Ale komu chciałoby się gotować codziennie obiad dla jednej osoby? Dlatego jeśli nie jesteś wyjątkowym indywidualistą i masz zaufanie do współlokatora, możesz się z nim umówić, że gotujecie na zmianę - np. poniedziałek ty dla siebie i niego, wtorek on dla Ciebie i siebie. Dobrze, gdy mieszkają ze sobą osoby z dwóch różnych regionów - wtedy ma się okazję do poznania innej, ciekawej kuchni regionalnej. Ktoś z Pomorza może zrobić "miodny i kwasny bonk", natomiast ktoś ze Śląska „wodzionkę".
Oczywiście przy osiedlach akademickich zawsze funkcjonują jakieś stołówki - warto sprawdzić, czy serwowane w nich specjały są zjadliwe. U mnie niestety tak nie było. Za to w pobliżu są liczne bary, restauracje i pizzerie, które oferują studentom znaczne zniżki i dostawę za free, a serwują niejednokrotnie wyśmienite dania.
STUDENCKIE GOTOWANIE - PRZEPISY NA TANIE POTRAWY
Jeśli zarobki w Twojej rodzinie w poprzednim roku nie przekroczyły kwoty 602 zł w przeliczeniu na jedną osobę, możesz ubiegać się o stypendium socjalne. Sprawdź na stronie internetowej swojej uczelni jakie dokumenty są niezbędne do tego, aby owo stypendium uzyskać, i zbierz wszystkie te jeszcze w czasie wakacji. Kto czeka z tym do października, często nie zdąża na pierwszą „wypłatę" (niestety nie wszystkie „papiery" można załatwić w jeden dzień).
Na samej uczelni rozmawiaj z kim się da i staraj się utrzymywać wszystkie znajomości - przede wszystkim z osobami z Twojego roku. Fakt znania wielu osób jest sam w sobie przyjemny, ale na uczelni ma dodatkowe bonusy. Rozmawiając z wieloma osobami zawsze będziesz wiedział co się dzieje i co należy zrobić. Na studiach nie ma kogoś takiego jak pani wychowawczyni, która zawsze o wszystkim informuje. Często jest tak, że jakaś informacja od wykładowcy czy z dziekanatu zostaje przekazana jednemu studentowi, aby on poinformował innych, ale on nie staje na jakimś podeście i nie wygłasza komunikatu - on po prostu przekazuje to ludziom, z którymi akurat rozmawia. Jeśli jesteś outsiderem możesz mieć problem z dostępem do informacji.
Przykład: u mnie na uczelni pewnego dnia przychodziłam przez hol i spotkałam koleżankę z roku. Zagadałam w sprawie kosmetyków, które u niej zamówiłam, a ona przy okazji rozmowy powiedziała mi o tym, że u pani Ani przed chwilą pojawiła się lista zapisów na fakultety (dodatkowe zajęcia, spośród których każdy student ma obowiązek wybrać jakieś dla siebie i na nie chodzić - u mnie na każdym semestrze należało wybrać dwa takie zajęcia; na każde była ograniczona ilość miejsc i obowiązywała zasada „kto pierwszy, ten lepszy"). Pobiegłam szybciutko i wpisałam się na te, które mi odpowiadały czasowo. 15 minut później koleżanka przybiegła się wpisać, ale dla niej (jak i wszystkich innych studentów, którzy przyszli później) zabrakło miejsca na najciekawsze zajęcia, a nawet na te, które odbywały się o dobrej porze, przez co musiała zostawać na jakich nudach do piątku wieczorem (a ja kończyłam już w czwartek w południe).
Rozmawianie z innymi jest też ważne aby... móc ich kiedyś wykorzystać. Oczywiście każdy powinien chodzić na wykłady i coś notować, jednak mimo wszystko nie zawsze się na te wykłady trafia. Gdy tuż przed egzaminem będziesz potrzebował notatek, nie dostaniesz ich od wykładowcy - musisz je dostać od któregoś ze studentów. Zdarza się tak, że „nikt nie notował" - tzn. możesz słyszeć takie zdanie od osób, które nie będą chciały się z Tobą podzielić swoimi notatkami. Wtedy zapytaj sam siebie: czy ja im choć raz w czymś pomogłem? Jeśli odpowiedź brzmi nie, nie dziw się wcale, że ktoś nie chce Ci pomóc, bo tutaj liczy się wzajemność: Ty dajesz coś komuś, ktoś się Tobie odwdzięcza. Nie ma nic za darmo. Nikt nie chce być wykorzystywany. Czasem, jeśli nawet nikomu nie pomagałeś w niczym, a po prostu jesteś bardzo miły, dostaniesz te notatki. Dlatego warto z każdym rozmawiać i być miłym.
Na samym początku dobrze jest założyć skrzynkę pocztową wspólną dla całego roku i poinformować wszystkich o jej adresie i haśle. Wtedy tam możecie wysyłać sobie ważne informacje, skany artykułów itp. Wykładowców także można poinformować o takiej skrzynce - być może wtedy wcześniej dostaniecie informację, że np. pan Zdzisio odwołuje wtorkowy wykład lub cała grupa zaliczyła kolokwium (czyli studencką klasówkę).
Idąc przez uczelnię postaraj się zwracać uwagę na komunikaty umieszczone na tablicach informacyjnych, na słupach, na ścianach. Z nich dowiesz się nie tylko kiedy odbędzie się obowiązkowe szkolenie BHP dla pierwszorocznych, ale także kiedy będzie dobra impreza, gdzie zobaczysz ciekawą wystawę, a gdzie pokaz filmów.
To tyle z mojej strony. Z resztą na pewno dacie sobie radę - to tylko kwestia przyzwyczajenia.
Weronika Groszek
Zobacz także:
DEKALOG STUDENCKI
20 RZECZY, KTÓRE KAŻDA STUDENTKA WIEDZIEĆ POWINNA
Praca konkursowa naszej internautki
Ty też możesz wziąć udział w naszym konkursie. Szczegóły znajdziesz TUTAJ.