Telemarketing to oferta chętnie przedstawiana studentom, ale i jeden z nielicznych zawodów, na który cały czas od wielu już lat jest niesłabnące zapotrzebowanie. Może dlatego, że rotacja pracowników jest tu olbrzymia. A może dlatego, że co raz więcej firm dostrzegło jaką to olbrzymia grupą potencjalnych klientów są właściciele telefonów.
Telemarketerzy to najczęściej telefoniczni handlowcy, którzy udzielają klientom podstawowych informacji i umawiają spotkania z agentami. Potrzebują ich prawie wszystkie firmy zajmujące się sprzedażą - dywanów, telefonów komórkowych czy ubezpieczeń emerytalnych. Ale są też i inni telemarketerzy. Sprzedający sam głos, rozmowę, informację lub – jakby to delikatnie określić – wrażenia.
Kiedy ładnych parę lat temu chciałam dorobić kilka złotych do stypendium, odpowiedziałam wówczas na ogłoszenie: „ zatrudnię młodą, praca przez telefon”. Na miejscu okazało się, że konkretny pracodawca miał szeroki asortyment specyficznego telemarketingu do zaoferowania zarówno pracownicom jak i klientom. W całkiem dużym pomieszczeniu stały biurka z telefonami, przy biurkach siedziały kobiety i czekały na połączenie. Na różne numery telefonów zaczynających się od 0-700 dzwonili ludzie. Po co? Część właśnie po to, co się już zaczęłyście domyślać. Żeby sobie poświntuszyć, albo żeby jedynie posłuchać jakichś pieprznych historyjek. Ale była też linia, która osobie dzwoniącej pozwalała poznać prognozę pogody, inna – horoskop na dziś, a jeszcze inna była dla fanów bardzo popularnego wówczas serialu brazylijskiego czy meksykańskiego. Panie mogły dzwonić i dopytywać się, co było w którymś nie obejrzanym przez nie odcinku, lub co będzie w najbliższym.
Już podczas wstępnego szkolenia mogłam dowiedzieć się, że to niewdzięczna praca - trudna i nie najlepiej płatna. Niestety nie dane mi było spróbować własnych sił w tym biznesie, bo kiedy moi znajomi dowiedzieli się, że za godzinę pracy mam dostać 3 złote – odradzili mi ją skutecznie. Może stawki teraz wzrosły, wówczas kiedy sobie uświadomiłam, że mam pracować całą noc za niecałe 25 złotych, to trochę chciało mi się śmiać, ale dużo bardziej płakać. Dlatego moja przygoda z telemarketingiem skończyła się na szkoleniu wstępnym.
Generalnie rzecz biorąc, to telemarketing jest jedną z popularniejszych obecnie form marketingu bezpośredniego. W dodatku docierającą do olbrzymiego grona potencjalnych klientów, bo wykorzystującym komunikację telefoniczną. A nawet komunikację poprzez smsy, bo te wszystkie wróżby przez sms, zabawy typu „sprawdź czy do siebie pasujecie” – można podciągnąć pod jakąś formę telemarketingu (o co chodzi – może najlepiej wyjaśni to relacja mojej przygody z smsową wróżką: SMSowa strata ). Telemarketing umozliwia:
- - udzielanie różnorodnych informacji (infolinie – od rozkładu jazdy autobusów, poprzez informacje na temat róznych firm i produkowanych przez nie produktów, po wróżby, przepowiednie),
- - sprzedaż – również usług, takich jak telekomunikacyjne, ubezpieczeniowe czy bankowe,
- - przyjmowanie różnorodnych zamówień,
- - przyjmowanie wszelkich reklamacji,
- - przeprowadzanie badań rynkowych (ankiety, sondy – pewnie niejeden raz miałaś ochotę rozłączyć się, - gdy ktoś w najmniej odpowiednim momencie zadawał ci dziesiątki pytań na temat kawy czy maszynki do golenia),
- - umawianie spotkań – choćby z różnego rodzaju doradcami.
Nikt nie zatrudnia telemarketera na etat, ale na umowę zlecenie. Dlatego tak duża jest rotacja w tym zawodzie. A może też i dlatego, że nie jest to spokojna i relaksująca praca. Ludzie często są nieprzyjemni, opryskliwi czy wręcz napastliwi. Zwłaszcza gdy to oni dzwonią z reklamacją w stanie wzburzenia. Jeśli sama jesteś choleryczką – nigdy nie decyduj się na ten rodzaj zarobku.
Idealny telemarketer, to taki człowiek, który potrafi:
- - bardzo uważnie słuchać,
- - natychmiast reagować (na zmianę tonu głosu lub wyrażoną opinię) na rozmówcę,
- - rozpoznawać potrzeby swojego rozmówcy.
- - jest cierpliwy, zawsze opanowany i spokojny,
- - potrafi dać swojemu klientowi to czego on naprawdę potrzebuje.
- - wie jak sprzedać swój produkt.
Jeżeli po przeczytaniu powyższego tekstu nadal uważasz, że może to być właśnie praca dla ciebie, to jeszcze zapoznaj się na koniec z kilkoma radami.
Nie możesz nigdy zapomnieć, że zawsze musisz być miła, bez względu na przebieg rozmowy, na to jakim tonem i językiem mówi do ciebie rozmówca. Wybuchy gniewu zaszkodzą tobie i firmie w której pracujesz. ty stracisz pracę a firma utraci wizerunek. I nie łudź się, że nikt się nie dowie, że byłaś agresywna wobec rozmówcy, bo wszystkie rozmowy są nagrywane albo podsłuchiwane (w każdej firmie istnie kontrola rozmów telefonicznych).
Nie bądź nigdy nachalna, napastliwa czy namolna – bo nadmiernym uporem bardziej zniechęcisz klienta do oferowanej przez siebie usługi czy produktu. Jeśli wyczujesz, że rozmówca się waha – przerwij rozmowę. Zawsze możesz zadzwonić ponownie, a rozmówca nie naciskany łatwiej powróci do tematu.
Nigdy nie mów swojemu potencjalnemu klientowi że nie ma racji - musisz się liczyć z jego zdaniem i je szanować. Zresztą nikt nie lubi, gdy jest krytykowany, lub gdy mu się zaprzecza. A to raczej tobie będzie zależało, by rozmowa zakończyła się powodzeniem w postaci umówionej transakcji czy spotkania.
Jeżeli będziesz musiała pracować w dziale skarg i interwencji – przygotuj sobie starą gazetę lub bryłę plasteliny. Gdy rozmówca wyprowadzi cię z równowagi, będziesz mogła odreagować napięcie psychiczne drąc papier lub z całej siły ugniatając plastyczną masę – niby drobiazg, a pomaga.
Jeśli poczujesz, ze masz dość wszystkiego, nie lubisz ludzi, a dźwięk dzwonka własnego aparatu telefonicznego będzie wywoływał u ciebie dreszcze lub zimne poty – zacznij szukać nowego, innego zajęcia. Telemarketing to nie jest praca na stałe.
Praca dorywcza - gdzie jej szukać?
KONKURS: "PRACA DLA STUDENTA". PODZIEL SIĘ DOŚWIADCZENIEM I WYGRAJ NAGRODY