Oczywiście nie można nikogo do niczego zmuszać, ale może nie rzucaj tak od razu tego zajęcia. Może się okazać, że brakuje ci nie zdolności dydaktycznych, ale odpowiedniego warsztatu. Przeczytaj zatem moje porady, przemyśl to i owo i zastosuj w praktyce. Jeśli się wciągniesz, staniesz się mistrzem w „tej branży" i będziesz miała przed sobą perspektywę zupełnie przyzwoitego zarobku.
Przykazanie pierwsze: odpowiednia postawa
To, że jesteś prymuską na uczelni i rokujesz nadzieję na prawdziwego naukowca nie interesuje rodziców, a już najmniej samego bohatera, czyli dziecko. Już na początku musisz przeformatować swoje myślenie. Korepetycje bowiem, to nie szansa na twoje brylowanie. To rzemiosło, gdzie najważniejszy jest materiał (uczeń) i twoje zdolności (co z tym materiałem zrobisz). To porównanie korepetytora do rzemieślnika może nie jest najwdzięczniejsze, ale bardzo trafne. Jeśli będziesz zbyt szarżować, to materiał nie wytrzyma i albo pęknie, albo będzie wyginał się nie w tym kierunku co trzeba.
Przykazanie drugie: nauczyciel rządzi
Na pierwszej lekcji musisz koniecznie przejrzeć zeszyt swojego ucznia. Dowiesz się z niego, jaki styl i jakie wymagania ma nauczyciel przedmiotu. Jeśli chcesz, aby twoja praca zakończyła się sukcesem, powinnaś wejść w jego skórę, czyli mówić jego językiem i iść podobnym tokiem rozumowania, choćby wydawał ci się on nieodpowiedni. Zwróć uwagę, że korepetycję biorą przeważnie słabsi uczniowie, którzy nie ogarną dwóch różnych interpretacji materiału. Poza tym powinnaś też poznać podręcznik i program nauczania przedmiotu.
SKUTECZNE SPOSOBY NA ZNALEZIENIE PRACY
Przykazanie trzecie: diagnoza
Oceń na początku to, czego twój uczeń nie potrafi. Ale zanim to zrobisz, porozmawiaj z rodzicami, jak oni interpretują problemy dziecka. Pozwoli ci to ocenić nie tylko wymagania rodziców wobec ciebie, ale także jakim dzieckiem jest twój podopieczny. Potem dopiero oceń namacalne braki dziecka i zorganizuj sobie pracę według tego.
Złote klucze
Kiedy już wiesz, jaki jest twój uczeń, jakie są wymagania wobec ciebie i jakie masz do ogarnięcia braki, zaczyna się ciężka praca. Jak sobie zorganizujesz każdą jednostkę lekcyjną, to twoja sprawa, ale warto wiedzieć, że:
- Dziecko najlepiej ogarnia wiedzę, która jest dobrze zrozumiana. Pytaj więc do bólu na każdej lekcji, czy ono pojęło to, o czym mówisz. Nie przejmuj się, jeśli na początku zrobisz z nim jedną dziesiątą tego, co sobie zaplanowałaś. Na mocnych podstawach buduje się wyższe i mocniejsze następne lekcje. Jeśli zignorujesz jakąś „dziurę", to stanie się ona w przyszłości przepaścią.
- Nie każde dziecko ma dobrą, a raczej długą pamięć. Dlatego najlepsze rezultaty osiągniesz poprzez permanentne utrwalanie nabytej wiedzy. Do momentu, kiedy będziesz pewna, że dziecko ma już wiedzę „w brzuchu". Okropnie nudne pytać ciągle o to samo, ale taka karma...
- Zadawaj mało pracy domowej. Albo inaczej. Zadawaj tak, aby dziecko nie musiało siedzieć nad tym kilka godzin. Ono i tak już ma tyły w szkole, więc nie myśl, że będzie siedziało jeszcze nad twoimi zadaniami. Lepiej jest zadawać mniej, wtedy się ma pewność, że dziecko na pewno to zadanie odrobi.
- Dziecko mało zdolne, albo mające wielkie zaległości, bardzo szybko się nudzi. Nie znaczy to wcale (choć oczywiście może), że jesteś kiepskim korepetytorem, ale o tym, że dziecko ta wiedza po prostu przerasta i po jakimś czasie, krótszym bądź dłuższym, odfrunie myślami w siną dal. Dlatego oceń zdolności percepcji swojego podopiecznego i po kwadransie na przykład wpleć w lekcję jakiś żarcik, albo porozmawiaj chwilkę na tematy życiowe. To podnosi nie tylko efektywność w procesie nauczania, ale także ma znaczenie terapeutyczne.
- Chwal, chwal i jeszcze raz chwal. Oczywiście nie za każdy przecinek, ale za każde przeskoczenie samego siebie przez dziecko. Świetną metodą jest tu robienie, już po miesiącu pracy - kiedy dziecko ma niską samoocenę, kartkówek na poziomie prawie takim samym, jaki ma dziecko. Taka „szósteczka" dodaje dziecku skrzydeł wiary we własne siły. Takie „wkręcanie" dziecka, raz czy dwa, zaraz na starcie daje wielką radość. Oczywiście nie wolno tego robić cały czas, bo w końcu wyjdzie, że jest to „szary środek".
Zobacz także: STAŻ: WSZYSTKO, CO WARTO O NIM WIEDZIEĆ
KAŻDA PRACA POPŁACA - TRUDNE POCZĄTKI STUDENCKIEGO ŻYCIA
KURS PISANIA DOBREGO CV
Praca konkursowa naszej internautki
Ty też możesz wziąć udział w naszym konkursie. Szczegóły znajdziesz TUTAJ.