Podczas oficjalnej „wigilii” urządzanej, przez jedną z organizacji stałam kiedyś obok pana, o którym wiedziałam, że wyznaje judaizm. Czułam się niezręcznie podając mu opłatek, więc po złożeniu zwyczajowych życzeń, z ciekawości zapytałam, czy dla własnych dzieci ( a miał ich całkiem sporą gromadkę) ubiera choinkę. Już zadając pytanie, zrozumiałam, jaką gafę popełniam. Ale dopiero zatkało mnie na dobre, gdy usłyszałam odpowiedź – „Zawsze ubieramy choinkę – to taki miły zwyczaj”. Niestety zabrakło mi tupetu, żeby zapytać, czy przy drzewku śpiewają Kolendy.
Z własnego dzieciństwa, które (jakby na to nie patrzeć) przypadło na okres PRLu pamiętam postać Świętego Mikołaja, ubranego w mitrę, płaszcz biskupi i z pastorałem w dłoni. Co zadziwiające jest o tyle, że z założenia socjalistycznemu, świeckiemu państwu – dużo bliższy był religijny wizerunek legendarnego świętego niż kapitalistyczny, amerykański Santa Claus.
Dziś, gdy komunizm wydaje się być już legendą opanowała świat postać starszego mężczyzny mieszkającego od wieków w Laponii, ubranego w czerwony strój przerośniętego i roztytego krasnoludka, który w okresie świąt Bożego Narodzenia rozwozi dzieciom prezenty saniami ciągniętymi przez zaprzęg reniferów. Nawet u nas, gdzie podobno co drugi obywatel jest praktykującym katolikiem. Dlaczego tak się stało? Chwyt marketingowy. Już w 1930 roku na zlecenie koncernu Coca-Cola przez amerykańskiego artystę, Freda Mizena została stworzona postać brzuchatego, rumianego, zażywnego Mikołaja. Jego czerwona czapka z białym pomponem stała się takim samym symbolem świąt jak choinka. Pojawia się w każdym zakatku świata, by namawiać do zakupów. Jako postać reklamowa Mikołaj jest popularny w okresie świątecznym także w krajach Azji, nawet w Chinach, gdzie jest znany jako Staruszek Bożonarodzeniowy. I tak jeden koncern wpłynął na globalną świadomość i rozpoczął proces komercjalizacji i odreligijnienia świąt.
A skąd wzięły się „mikołajki”? Początkowo również z legendy o świętym Mikołaju, biskupie z Miry. Podobno jeden ojciec popadł w nędzę tak wielką, że nie bacząc na konsekwencje, postanowił sprzedać swoje trzy córki do domu publicznego. Gdy szlachetny biskup dowiedział się o tej potwornej decyzji, postanowił pomóc całej rodzinie ustrzec się od potwornego grzechu nieczystości. Dlatego ciemną nocą wrzucił przez komin trzy sakiewki z pieniędzmi. Wpadły one do pończoch i trzewiczków, które owe córki umieściły przy kominku dla wysuszenia. Stąd w krajach, gdzie w powszechnym użyciu były kominki, powstał zwyczaj wystawiania przy nich bucików lub skarpet na prezenty. Tam, gdzie kominków nie używano, Mikołaj po cichutku wsuwa prezenty pod poduszkę śpiącego dziecka. Tylko, współcześnie nikt o biskupie nie pamięta, bo wszechobecny spasiony krasnal i w mikołajki zajął jego miejsce.
Zresztą jak widać w przytoczonej legendzie, święty Mikołaj bardziej starał się robić dobre uczynki niż dawać prezenty. Dlatego zniknął szczupły, wysoki biskup z Miry z pastorałem pomocnym w wędrowaniu od domu do domu, a pojawił Santa Claus, z saniami pełnymi wielkich paczek. Obecny święty Mikołaj pokazując swój wypchany wór aż krzyczy swoim wyglądem „Kupujcie, kupujcie, kupujcie!” Dlatego marne szanse mamy na powrót starego biskupa. Jego wizerunek nie pasuje do reklam namawiających do pielęgnowania w sobie konsumpcyjnych postaw i żądzy posiadania.
Ale na szczęście świat nie stoi w miejscu, świat się zmienia. Więc może i ten element kultury wróci kiedyś do swoich pięknych korzeni. Przecież św. biskup Mikołaj dbał przede wszystkim o wpojenie dzieciom umiejętności rozróżniania dobra od zła. Dlatego też pojawiał się w mikołajki 6 grudnia (w rocznicę śmierci świętego) nie tylko z workiem prezentów ale i pękiem rózeg w ręce. Przed laty grzecznym dzieciom przynosił drobne upominki (zwykle słodycze), a niegrzecznym (na ostrzeżenie) rózgę. I ta brzozowa witka miała być ostrzeżeniem, mówiącym dobitnie: "Drogie dziecię, jeśli się nie poprawisz, to i pod choinką mozesz nie znaleźć podarków".
Na szczęście od mikołajek do Bożego Narodzenia jest jeszcze duzo czasu i jeszcze każdy może zasłużyć na paczkę z worka świętego Mikołaja.
Święty Mikołaj biskup.
Święty Mikołaj