"Od Łucyi dni dwanaście policz sobie do Wilii,
patrz na słonko i na gwiazdy, a przepowiesz miesiąc każdy"
Nie od dziś wiemy, że żyjemy w globalnej wiosce. Dla normalnego przeciętnego człowieka objawia się to tym, że przyjmujemy od bliższych lub dalszych sąsiadów zwyczaje i co gorszą święta. Dlaczego co gorsza? Bo przejmujemy nie te najsympatyczniejsze, tylko takie na których wielkie koncerny handlowe mogą jak najwięcej zarobić. Według mnie najciekawszym świętem wartym zaadaptowania do naszej kulturowej rzeczywistości, jest obchodzony hucznie w Szwecji dzień Świętej Łucji.
Kult Świętej przywędrował do Szwecji z Włoch - Łucja była męczennicą za wiarę chrześcijańską z czasów cesarza Dioklecjana. Mieszkała w Syrakuzach na Sycylii i zginęła w męczarniach zadenuncjowana przez odrzuconego i mściwego wielbiciela.
Dzień Świętej Łucji obchodzony jest w Szwecji jako święto światła - zgodnie ze znaczeniem jej imienia. Obyczaj świętowania tego dnia przywędrował z północnych Niemiec. Historycy twierdzą, że 13 grudnia rozpoczynał się post bożonarodzeniowy, w związku z tym, przed świtem (co nie było aż tak wczesną godziną, bo w Szwecji o tej porze roku świta około 10.00 rano) urządzano bardzo sute śniadania, którym patronowała właśnie Łucja. Teraz Szwedzi już się tak nie objadają, ale śladem dawnym zwyczajów są wypiekane w tym dniu "bułeczki Łucji" i dzielenie się nimi z biedniejszymi.
Zgodnie z wielowiekową tradycją tego dnia w całej Szwecji szkoły, szpitale, domy starców i miejsca pracy odwiedza wczesnym rankiem mieniący się magicznie orszak świętej Łucji. Święto obchodzone jest na kilka sposobów. Pierwszy - to szczebel oficjalny. Lokalne gazety ogłaszają wybory miejscowej Łucji. Publikowane są zdjęcia kandydatek, a największe szanse mają długowłose blondynki. Choć oczywiście nie brak głosów krytyki, szczególnie ze strony feministek, uważających, że wizerunek Łucji - długowłosej blondynki jest szkodliwym stereotypem. Zwyciężczyni rankingu na „świętą” prowadzi później pochód, który przechodzi ulicami miasta. Łucja z płonącym wiankiem na głowie pojawia się także m.in. w szkołach i szpitalach. Towarzyszą jej druhny, również wyłonione w konkursie. Dziewczęta śpiewają tradycyjną piosenkę o Łucji. Panieński orszak jest eskortowany przez chłopców w szpiczastych czapkach i jeźdźcy na koniach.
Drugi sposób świętowania jest mniej oficjalny. W szkołach, pubach i domach parafialnych częstuje się gości kawą i lussekatter - pieczonymi specjalnie na tę okazję pszennymi bułeczkami z szafranem.
Święto Łucji obchodzi się także w rodzinnym gronie. Matki lub starsze rodzeństwo wstają wcześnie rano i przygotowują kawę z ciastkami. Potem najmłodsza w rodzinie kobieta lub dziewczyna wciela się w postać świętej i budzi ojca pieśnią "Santa Lucia".
Najbardziej podoba mi się ta społeczna rola, jaką pełni orszak świętej Łucji, odwiedzając szpitale, domy opieki społecznej. Jest to wspaniały pomysł na wpajanie dzieciom od najmłodszych lat, że ludzie chorzy, starzy i niepełnosprawni są prawowitymi członkami społeczeństwa, o których nie wolno zapominać w chwilach świątecznej radości. Czy nie jest to bardziej wzruszające święto od Dnia Zakochanych? Czyż orszak świętej Łucji nie jest ładniejszy od biegających po ulicach straszydeł w Halloween?
12 grudnia w IKEA Katowice - pochód Św. Łucji będzie trwał miedzy godziną 15:00 a 18:00!