Przez wielkie centra handlowe w co raz większym amoku przewalają się tłumy sfrustrowanych reklamami ludzi. Każdy rodzic chce kupić swojemu dziecku jak najładniejszy prezent. A co można kupić, jeśli dziecko ma już prawie wszystko? Przecież nie może czuć się gorsze od rówieśników, gdy po feriach świątecznych wróci do szkoły i zacznie się licytacja, kto dostał więcej droższych prezentów. Rodzic z popłochem biega po sklepach i coraz wyraźniej majaczy mu wizja kredytu. Bo przeciętnemu człowiekowi po zrobieniu podstawowych zakupów „na święta" niewiele zostaje już w portfelu. Dziadkowie ze strony ojca nie chcą być gorsi od dziadków ze strony matki, wiec również w galopującej panice dokupują kolejne paczuszki dla ukochanych wnucząt. W większej części mało trafionych, bo w stresie rzadko kiedy zabierają do sklepu okulary. A dalsi krewni? Ci to dopiero przeżywają katusze. Z jednej strony nie wypada do rodziny z dziećmi iść z pustymi rękoma, z drugiej strony życie co raz droższe, nie wiadomo, co takiemu maluchowi kupić, z byle czym to wstyd, a wszystko, co ładniejsze – drogie... Kiedyś wystarczyło kupić mikołaja z czekolady, żeby sprawić radość. Teraz czekolada to żaden rarytas. Dodatkowo, jeśli rzadko widują dzieci, to nie pamiętają na ogół, czy dziecko jeszcze bawi się samochodzikami czy już może zaczęło myśleć o zrobieniu prawa jazdy.?
W DZIECIĘCYM ŚWIECIE MARZEŃ - ŚWIĄTECZNE PREZENTY DLA NAJMŁODSZYCH
Każdy też pamięta chwilę, tuż przed rozpakowaniem nagromadzonego z wielkim trudem stosu gwiazdkowych prezentów, leżących pod kolorowo ubranym drzewkiem. Czekanie z roziskrzonymi oczami i nadzieją przeszywającą ciało na ładnie zapakowane, zmaterializowane marzenia, by potem dowiedzieć się, za jednym ciachnięciem nożyczek, że masz dodatkowe dziesięć par skarpetek w nielubianych kolorach, kapcie, których nigdy nie założysz na nogi, za małe rajstopy i dziwnie pachnący dezodorant. Anegdotyczny ojciec rodziny ogląda pięć niemal identycznych krawatów. Nastolatek ze zdziwieniem i niemym oburzeniem trzyma w jednej dłoni pluszowego misia, a w drugiej wełniane skarpety. A w głowie krąży mu tylko jedna myśl, że praktyczny prezent to żaden prezent.
Według mnie dużą gorszą wersją jest dawanie gotówki w prezencie. Pieniądze pod choinkę. To straszne. Bezosobowe. I takie współczesne. Osobiście dziękuję za taki prezent. Wolę za małe rajstopy. Bo prezent bożonarodzeniowy to dar. To bardziej symbol niż drogocenny podarek. Wiem, że moi bliscy gdyby mogli kupili by mi zdrowie, nieśmiertelność, gwiazdkę z nieba i najnowszy model mercedesa. Ale kupują to, na co ich stać. I wiem, że musieli chwilę się zastanowić zanim wybrali dla mnie ten drobiazg. A ta chwila w przedświątecznej bieganinie znaczy więcej, niż diamentowa kolia. Cieszą mnie te prezenty spod choinki. I te trafione i te zupełnie nie. Bo nie przedstawiają materialnej wartości, a są namacalnym dowodem, że żyję wśród ludzi, którzy chcieli sprawić mi przyjemność. Chyba, że...
Czasem pojawia się ktoś, kto nagle dzwoni ze znienawidzonym przeze mnie pytaniem: „Co mam ci kupić pod choinkę, bo nie mam pojęcia?". Dlaczego znienawidzonym? Bo, co mam odpowiedzieć na takie pytanie? Nie umiem oszacować, jaka propozycja może być zbyt wygórowana. A i tak wiem, że bez względu na to, co powiem, to i tak ten „ktoś" będzie miał później pretensje. Raz poprosiłam o podkoszulkę – bo pomyślałam, że to nie jest trudny do zdobycia ani drogi prezent. Dostałam podkoszulek – z komentarzem: „Takie zamieszanie z tym kupowaniem było, a przed świętami zawsze i tak tyle roboty. Nabiegałam się, byłam w dwóch sklepach, a pewnie i tak ci się nie podoba". Faktycznie nie podobała mi się i nigdy jej na siebie nie założyłam, może dlatego, że miała rozmiar XXL. Rok później na pytanie „ktosia" odpowiedziałam, że nie chcę żadnych prezentów, zwłaszcza praktycznych, bo wolę sama o siebie dbać. A w święta wolę wspólnie spędzić czas. Dostałam czarno-brązowe rajstopy, za małe i w taki wzór, że nadawały się jedynie, by schować je pod spodnie. Same rajstopy przyjęłabym z podziękowaniem, ale trudno było mi przyjąć towarzyszący komentarz: „Kupiłam ci prezent. Skoro nic nie chciałaś, to masz rajstopy, nie są ładne, ale coś musiałam ci dać". W związku z tym w zeszłym roku już coś chciałam. Poprosiłam o rękawiczki. Pomyślałam sobie, że jakie by nie były – tego prezentu nie da się popsuć. Dostałam dwie pary: czerwone i czarne, ze słowami: „Były tak tanie, że kupiłam od razu dwie pary, ale i tak na pewno nie będziesz zadowolona".
I to był moment, kiedy dotarła do mnie prawda tak stara, jak prezenty znajdowane pod świątecznym drzewkiem. Nie ważne jest, co dajesz, ale jak to robisz. Bo najmniejszy banalny prezent może być wspaniałym podarkiem. Nawet te za małe czarno-brązowe rajstopy. Gdyby były opakowane w kolorową torebkę i zostały wręczone ze słowami „Chciałam, żeby było ci ciepło" – przyjęłabym je jako szczery dar. A tak, były niepotrzebnym bublem, rzuconym na półkę.
JAK WYBIERAĆ PREZENTY I UPOMINKI
Święty Mikołaj nie przynosił komputerów, złotych zegarków, perfum Diora. Według podań, po bogatych rodzicach otrzymał w spadku znaczny majątek, którym chętnie dzielił się z ubogimi. Pewnie też więcej zrobił dobrym słowem niż wypchaną sakiewką. Dlatego tak ważna jest chwila zastanowienia się i refleksji, nie tylko zanim z obłędem w oczach rzucimy się kupować prezenty, ale i przed wręczeniem przygotowanych podarków. I chyba właśnie o te przemyślenia w świątecznym amoku najtrudniej. A przecież te gwiazdkowe prezenty, w odróżnieniu od wszystkich innych, najwspanialej prezentują się i najbardziej cieszą, gdy jeszcze zapakowane leżą gromadnie pod choinką. Ten obrazek, niczym z kiczowatej świątecznej pocztówki, każdy z nas nosi przez cały rok we wspomnieniach. A nie wspomnienie flakonika najdroższych perfum czy kolczyków z diamentami.
Zobacz także: PREZENTY DLA NIEJ NA KAŻDĄ KIESZEŃ
ŚWIĄTECZNE PREZENTY DLA NIEGO
PREZENTY DLA DOMU
Tekst wyróżniony przez redakcję