Pytam się wczoraj syna Seniora:
-Co chcesz na drugie śniadanie do szkoły?
-Drożdżowkę.
Dobrze. Mówisz - masz.
Wieczorem zajrzałam do plecaka, drożdżowka niezjedzona.
-Czemu nie zjadłeś drożdżówki?
-A, nie chciało mi się.
Wyjęłam lekko zgniecioną bułkę z plecaka i schowałam do szafki. Dzisiaj rano wstałam wcześniej, zrobiłam sobie kawę, wyjęłam ją z worka, włożyłam na chwilę do mikrofalówki i zjadłam.
Mmmmmm, dobra drożdżówka do kawy nie jest zła....
Wstał senior.
- Mamo, odśwież mi tę drożdżówkę z wczoraj w mikrofali na śniadanie.
- Drożdżówkę?! Przecież na śniadanie zawsze jesz na mleko z płatkami....
- Ale dzisiaj mam ochotę na odmianę.
- To masz pecha. Pół godziny temu zjadłam ją do kawy.
- No wieeeeesz co...... Czemu mi zjadłaś moją drożdżówkę!
Przyszedł mąż po nocy z pracy. Zdjął kurtkę, włożył papcie, wszedł do kuchni i niemalże od progu zawołał:
- Słuchaj, gdzie jest ta drożdżówka, której Senior nie zjadł wczoraj w szkole? Zjadłbym ją sobie do kawy ...
- Przecież całe życie na sniadanie jesz kanapki.
- Wiesz, dzisiaj mam smaka na słodkie.....
- Nie ma już tej drożdżówki. Zjadłam.
- Ale jesteś ...
Obudził się syn Junior. Siadł przy stole i rzekł był.
- Mamo, daj mi dzisiaj na śniadanie tę niezjedzoną drożdżówkę brata....
No ja nie mogę.....