Kochany święty Mikołaju!
Kiedy pierwsza gwiazdka ma zabłysnąć ogłaszając Dobrą Nowinę ludzie życzą sobie i sobie nawzajem wszystkiego najlepszego. Skorzystam i ja z okazji - napiszę list z prośbą o spełnienie marzeń.
Nie chcę gwiazdki z nieba, koli diamentowej, najnowszego modelu mercedesa. Nie pragnę, żebyś zmienił moje życie, bo jest takie jakie miało być - ani lepsze ani gorsze. Nie marzę, żebyś dodał mi centymetrów wzrostu, odjął kilogramów, powiększył biust czy zmienił kolor oczu na błękitny, choć wiem, że mógłbyś jednym spojrzeniem zmienić mnie w chudzący ideał. Nie proszę o nic, co kusi z reklam czy wystaw sklepowych, bo wiem, że moi bliscy - gdyby tylko mogli - podarowaliby mi gwiezdny pył, zdrowie i nieśmiertelność, więc czym są przedmioty wobec takich darów. Zauważ, że nie proszę Cię też o zdrowie, skoro gdzies się zapodziało na dobre, to pewnie długo trzeba by było je szukać, a Ty masz przecież na głowie cała ludzkość.
Kochany święty Mikołaju proszę Cię z całego serca od dziś, przez wszystkie pozostałe święta Bożego Narodzenia - spraw żeby moi bliscy, w zdrowiu przeżyli ze mną każde kolejne święta. Żeby tych wspólnych świąt było jeszcze z pięćdziesiąt lub sto nawet - żebyśmy mogli się swoim towarzystwem nacieszyć, żebyśmy mogli te wspólne chwile delektować aż do znudzenia, żeby nikogo z naszego grona nie zabrakło za rok, za pięć lat czy nawet pięćdziesiąt. Jako wielki święty, który może wszystko dać, wszystkim ucieszyć - daj nam nas po prostu. Bo kiedy rodzina w komplecie, kiedy wszyscy się kochają i o siebie troszczą, żadne losu zawirowania nie są straszne i wszelkie okoliczności, te złe i te najgorsze zawsze można przetrwać.
Wesołych świąt