


Z pewnością są osoby, które nadejście zimy witają z radością, która wzmaga się jeszcze z czasem by eksplodować w ferie. I wtedy oddają sie prawdziwymśnieżnym szaleństwom - planują wyjazdy na narty, jeżdżą na snowboardzie, robia orły w śniegu...
Są jednak i takie osoby jak ja, które zimę i śnieg lubią, owszem, ale najbardziej w święta Bożego Narodzenia, apotem mają dość. No właśnie - i tu pojawia sie problem - co zrobić w ferie czy urlop zimowy? Jeśli zostajemy w mieście, natry na mini górkach pod miastem nas nie kręcą, a lód na ulicach wywołuje tylko zgrzytanie zębów?
Proponuję zmienić te ferie zimowe na cieplejsze klimaty! Kto powiedział bowiem, że zimą nie może nam być ciepło, nie może panować gorąca, słoneczna atmosfera?
Taki czas można poświęcić na zgłębianie wiedzy o naszych ulubionych ciepłych krajach - zarówno w teorii jak i w praktyce ;)
W domu nasmarowane orientalnymi, ciepłymi olejkami możemy zapaść się w poduchach z książkami, których akcja dzieje się w ciepłych klimatach - ja tej zimy czytam powieść "Bella Toskania", która opisuje codzienne życie, potrawy, zioła, podróże po słonecznej Italii.
A wieczory? Czy to wieczór z mężem, chłopakiem, dużą grupą przyjaciół czy tylko małe wyjście z przyjaciółką - są takie miejsca w moim mieście, w których już od progu robi się ciepło :)
Na obiad, kolację z ukochanym, czy też na spotkanie w babskim gronie polecam meksykańskie klimaty w restauracji The Mexican (Łódź, ul. Piotrkowska 67). Tam w prawdziwie gorących klimatach czeka was wiele niespodzianek. Jeśli dobrze traficie, np. w weekend macie szansę na spotkanie z prawdziwymi amigos grającymi muzykę na żywo.
Wspaniały klimat tworzą tam świece, żyrandole z butelekpo tequili, tkane w meksykańskiw wzory dywany na ławach. Jedzenie będzie podane na ręcznie malowanych, egzotycznych kamionkowych półmiskach. A co w menu? Możecie skosztować niesamowitych meksywkańskich tortilli, przekąsić nachos, tacos, burritos - każda z tych oco brzmiących nazw ma w sobie coś zaskakującego. Do tego nie można obyć się bez Margerity! A ten, kto skusi się na Margeritę Grande z dodatkową tequilą, podanej w największym pucharze jaki na oczy widziałam, zostanie zaskoczony i otrzyma pamiątkę... Przyjdzie do niego bowiem kelner z wielkim kapeluszem sombrerro i zrobi pamiątkowe zdjęcie, które potem otrzyma na arkuszu "Poszukiany... nagroda" :) Extra drink, super zabawa i fajna pamiątka!
Uwaga! Są jeszcze inne dania i desery, przy których możemy zostaćzaskoczeni...:)
Na bardziej rozrywkowy wieczór, gdy marzą nam sie tańce, szczególnie, gdy chcemy wyjść większą grupą polecam troszkę inny, choć równie klimatyczny i ciepły lokal - Casablanca (Łódź, ul.Piotrkowska 107). To klub nieduży, ale we wspaniałych klimatach marokańskich, egipskich. Taka jest tu muzyka, taki jest wystrój. Niziutkie stoliczki, niskie kanapy z narzuconymi na nie wzorzystymi matami. W piątki atmosferę dodatkowo rozgrzewają piękne kobiety, które o pełnych godzinach krążą między stolikami wykonując taniec brzucha do oryginalnych arabskich utworów.
Miłośnicy mogą sobie zamówić shishę z kilkoma smakami do wyboru, a panie z pewnością skuszą się na spróbowanie słynnego Cosmopolitan, słodkiej Pina Colady czy w końcu najpyszniejszego według mnie orzeźwiającego Mohito. Gdy juz się tak posilimy :) możemy potańczyć na małym, ale wystarczającym parkiecie, gdzie gorące marokańskie, egipskie czy latynoamerykańskie nuty będą poruszać naszym ciałem ...
Więc? Czy zima musi być ponura, szara, zimna i mroźna? Dla jej miłośników-tak, dla pozostałych - niekoniecznie. Wystraczy tylko odpowiednie nastawienie, przygotowanie, plan i możemy się znaleźć w gorrrrących klimatach!