‘To będzie to!’ pomyślałam przeciągając się w łóżku ‘to będzie trampolina do mojej kariery!’. Zawsze o tym marzyłam. O temacie, który nie tylko udowodni mój talent, ale pozwoli jednocześnie wypłynąć na szerokie wody dziennikarskiego świata. Szansę na zaistnienie w mediach dała mi wygrana w konkursie. Staż w Diario to dar od Boga, za który dziękuje każdej nocy. Ale wrodzona chęć do zajścia w życiu dalej niż inni powoduje, że wymagam od siebie więcej i więcej. A teraz mam przeczucie, że trafiłam na przełomowy dla siebie temat!
Spojrzałam na zegarek. Miałam jeszcze 10 minut do tego, aż budzik oznajmi mi, że nadszedł czas do pracy. Wykorzystałam te cenne minuty na krótką medytacje.
Mój dobry nastrój został przygaszony miną Adriana. Znałam ten wyraz twarzy. Oznaczał problemy.
‘Alejandro chce z tobą rozmawiać’ powiedział
‘przeczuwam, że będą kłopoty’ odpowiedziałam
‘ehh…walcz…też będę walczył po twojej stronie. Spotkamy się zaraz w jego gabinecie’.
Nie bardzo rozumiałam co chciał przez to powiedzieć, ale w duchu modliłam się o to by sprawa nie dotyczyła mojego pomysłu. Chyba, że było coś jeszcze, o czym nie wiedziałam. Starałam się szybko przypomnieć sobie czy na pewno wywiązałam się ze wszystkich powierzonych mi zadań. A może chciał porozmawiać o Marons?
Kiedy przekroczyłam próg jego gabinetu zamarłam. Alejandro siedział z poważna miną. Po jego prawej stronie siedziała Claudia i Hugo, a po jego lewej siedział sam Jordi Sanchez – wydawca Diario! Alejandro wskazał na fotel, na którym miałam usiąść a ja podchodziłam do niego na trzęsących się nogach. Byłam blada. Nie inaczej wyglądał Adrian, który wpadł do gabinetu przepraszając za spóźnienie. W tej samej chwili pomyślałam czy to zebranie nie dotyczy może związku jaki narodził się miedzy mną a Adrianem. Z drugiej jednak strony kogo miałoby to obchodzić? Tym bardziej, że jest to sprawa zamknięta. Uciążliwą ciszę przerwał Alejandro słowami:
- ‘Maideh…zawołaliśmy cię tutaj bo pan Sanchez chciał dowiedzieć się jak pracuje się naszej najzdolniejszej w dziejach Diario stażystce’ mówił spokojnie i bez osobistego przekonania co do wartości wypowiadanych słów. O mały włos nie upadłam z krzesła. Czy to możliwe, że obecność wszystkich najważniejszych ludzi miała być potrzebna do tego bym odpowiedziała Sanchezowi jak pracuje mi się w gazecie?
‘dzień dobry’ powiedziałam bo w szoku na tyle było mnie stać ‘to dla mnie naprawdę ogromny zaszczyt’ mówiłam kierując słowa w stronę Sancheza
‘bardzo mi miło’ odpowiedział ten niski, zaokrąglony i łysy człowiek, który odpalał papierosa za papierosem ‘wasza redakcja należy do moich ulubionych, dlatego pozwalam sobie na takie towarzyskie wizyty u was częściej niż gdziekolwiek indziej’ mówił z uśmiechem nie spuszczając ze mnie oka
‘towarzyskie wizyty?’ pomyślałam. Czyli nie zawołali mnie z powodu jakiegoś problemu? Mieli najzwyczajniej w świecie spotkanie ‘na szczycie’ z Sanchezem, a ja swoim poceniem się przed nimi miałam urozmaicić całe spotkanie? Miło…
‘czy Alejandro mówił ci o najnowszym pomyśle Maideh?’ zwrócił się do Sancheza Adrian.
‘nie’ odpowiedział zaskoczony ‘czego dotyczy?’
‘Maideh podejrzewa, że powstający na obrzeżach Malagii nowy kompleks budynków, nie będzie powstawał tam zupełnie legalnie’ wyprzedził mnie w wypowiedzi Alejandro ‘właściwie chciałem z tobą o tym porozmawiać’ zwrócił się do mnie ‘nie wydaje mi się, że jest to najbardziej odpowiedni temat dla początkującej dziennikarki. Ponadto gdyby twoje przypuszczenia okazały się zgubne, wizerunek naszej gazety zostałby mocno nadszarpnięty w oczach zagranicznych inwestorów’ mówił. Czułam jak w tym samym momencie podcina moje skrzydła, okrada mnie z marzeń i zabiera całą energię, jaką miałam zarezerwowaną dla tej pracy. Zrozumiałam też, że to co wyrażała mina Adriana, tyczyło się właśnie tego – rezygnacji Alejandra z powierzenia mi tego tematu.
‘a ja nie widzę w tym żadnego ryzyka’ odpowiedział Sanchez.
Na twarzy pozostałych redaktorów pojawiło się zaskoczenie. Wielki, legendarny Sanchez, który potrafił wywalić za źle dobrane słowo w tekście stanął po mojej stronie!
‘musi być jednak ostrożna. Badać wszystko dokładnie i podwójnie, drukować wtedy kiedy ma stu procentową pewność’ mówił ‘ja nie wyrzucałbym tego temat do kosza, dziewczyna ma nosa’ mówił ‘słyszałaś o podobnych aferach wcześniej?’
‘we Wiedniu powstał kiedyś kompleks, w którym 40% udziału miała mafia, a tutaj mamy przecież Marons, których nie chciałabym ignorować’ odpowiedziałam
‘a do tego dochodzi fakt, że najważniejszy inwestor postawił na nogi połowę Maroka’ dopowiedział Hugo patrząc na mnie jakby nagle dostał olśnienia. Zaraz na jego twarzy namalował się podziw dla mnie, że wpadłam na to wcześniej niż ktokolwiek inny. Zapadła chwila ciszy.
‘zgoda’ odpowiedział Alejandro ‘ale wiesz czym grozić może porażka?’ postraszył mnie. Pokiwałam twierdząco głową.
‘wiem, że Maideh da sobie radę, wierzę w nią’ powiedział raz jeszcze Hugo
‘moje błogosławieństwo też w tym dostanie’ wtórował mu Adrian
‘a ja pani życzę powodzenia i rozwagi’ dodał Sanchez.
Alejandro Diez nie miał już nic więcej do dodania. Wiedział, że przy tylu głosach ‘za’ pozostaje mu duchowe wsparcie mnie, modląc się by jego gazeta nie została splamiona.
Poczułam ponowny wiatr w żaglach…