Niestety ulotki, które dała mi dziewczyna nie zawierały wszystkich istotnych dla mnie informacji. Dowiedziałam się tylko, że w kompleksie będzie m.in. klub fitness, solarium, fryzjer. Szybko prześledziłam w swojej pamięci wygląd porównywalnych kompleksów, które widziałam we Wiedniu. Przypomniało mi się, że pomieszczenia wynajmowały jeszcze drobne biura nieruchomości, banki oraz mali przedsiębiorcy, o których najwyraźniej nikt nie chciał wspomnieć w ulotce.
Czułam, że temat nakręca mnie jeszcze mocniej i że nigdy wcześniej nie doświadczałam tak ogromnego zapału do tej pracy.
Siedziałam spisując wszystkie zdobyte informacje w notesie kiedy nad moim biurkiem pojawił się Adrian.
‘nie lubię tej miny’ powiedziałam zerkając na niego ‘zazwyczaj oznacza to kłopoty z Alejanrem’ odpowiedziałam chłodno.
‘przy najmniej wiesz gdzie masz się skierować’ odpowiedział.
Wstałam wzdychając mocno. Spojrzałam po ludziach pracujących w redakcji. Jedni jak zwykle siedzieli na stronach www, inni rozmawiali przez telefon, inni pisali, jeszcze inni rozmawiali ze sobą. W myślach zadałam sobie pytanie: ilu z nich było ostatnio w gabinecie Alejandra z taką częstotliwością, jaka zdarzyła się mi? Pocieszyłam się, że na pewno nie będzie to dotyczyło ‘artykułu życia’ bo na to dostałam pozwolenie od samego Sancheza.
Podchodziłam do jego biurka szurając nogami. Chyba zauważył, że miałam już powoli dosyć tych częstych wizyt w jego biurze dlatego powiedział:
‘słyszałem, że byłaś dziś na terenie budowy, udało ci się zdobyć jakieś informacje?’
‘niekoniecznie, na to będzie trzeba jeszcze sporo czasu, a pośpiech to zły doradca’
‘racja’
‘ale nie próżnuje i jestem na etapie badania profilu inwestorów, firm, Silikat i wszystkich tych, kogo łączyć można z tym kompleksem’ odpowiadałam bo czułam, że to ostudza moje nerwy
‘aha, to dobrze’ odpowiedział ‘czy natknęłaś się dziś może na to?’ podał mi skan jakiejś gazety, szybko zauważyłam, że to pierwsza strona kolumbijskiego ‘El Diario’.
‘nie’ odpowiedziałam. Na pierwszej stronie widniał artykuł z tytułem ‘dziennikarz ginie z rąk mafii’.
‘ zastrzelono go gdy chciał zrobić zdjęcie’ mówił spokojnie Alejandro ‘przykra sprawa, która dała mi do myślenia’
‘to znaczy?’ zapytałam zdziwiona
‘wiem, że ich siatka jest o wiele bardziej niebezpieczna i istnieje tam więcej kanałów, przez które narkotyki przepływają w wielkich ilościach, ale ten atak należy traktować jako ostrzeżenie Maideh’
‘ostrzeżenie przed czym?’
‘przed ich poczuciem władzy’ mówił spokojnie ‘zdecydowałem, że odsunę cie na jakiś czas od działu śledczego’ wziął głęboki oddech ‘tylko z troski o ciebie’
‘ale do tej pory nie znalazłam się w żadnym większym niebezpieczeństwie
‘lepiej dmuchać na zimne’ spojrzał na mnie i wtedy po raz pierwszy zobaczyłam w jego oczach rodzaj troski ‘masz i tak teraz bardzo interesujący temat i lepiej, żebyś calą swoją energię przeznaczyła dla niego zamiast ganiać po niebezpiecznych rejonach’
‘ale zdecydowałam się na obecny temat bo według mnie on też dotyczy mafii i jej udziałów w tym wszystkim’
‘wiem, ale do momentu kiedy wszystko jest w fazie poszukiwań nic ci nie grozi’. Pokiwałam głową przyznając mu racje. ‘jeśli natomiast wpadniesz na jakiś interesujący trop masz niezwłocznie mnie o tym powiadomić i wtedy zdecydujemy jaki rodzaj postępowania będzie najlepszy, zgoda?’
‘zgoda’.
Nie miałam zamiaru walczyć z nim. Musiałam mu zaufać.