Kwietniowe słonce zsyłało na Malagę swoje ciepłe promienie czyniąc tym samym w mieście wakacyjny klimat. Spodziewałam się, że wiosna będzie cieplejsza niż we Wiedniu, ale nie spodziewałam się, że będę mogła pozbyć się tak szybko cieplejszych ciuchów. Niestety poczułam tez lekkie rozleniwienie. Moja praca szła mozolnie bo po każdym napisanym zdaniu gapiłam się przez chwile w okno spoglądając na niebieskie fale, które unosiły statki gdzieś w oddali. Zamarzyły mi się wakacje. Tym bardziej pożądałam ich z całego serca gdyż wczoraj wieczorem odebrałam maila od dziewczyn z Wiednia. Przyjadą do Malagi na 2 miesiące! Laura, Hannah i Anna będą ze mną tutaj w ostatnich tygodniach mojego stażu. Tęsknie za nimi tak mocno, że gdyby było to możliwe, ściągnęłabym je tutaj już teraz!
Czułam, że moje rozkojarzenie jest tak wielkie, że musiałam coś z tym zrobić inaczej zamęczę się przed monitorem. Wyszłam z redakcji. Postanowiłam udać się na miejsce budowy nowego kompleksu mieszkań by zorientować się czy nastąpiły zmiany od mojej ostatniej wizyty tam.
‘Przynajmniej nie tonę w błocie’ powiedziałam do siebie kiedy znalazłam się nieopodal budowy. Ostatnim razem kiedy tam byłam padał deszcz, który wszystko utrudniał. Dziś świeciło słońce, a praca na budowie szła sprawnie. Fundamenty były już mocno osadzone w ziemi, gdzieniegdzie partery były już dokończone. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego jak wielkie to będzie. Wcześniej widziałam tylko ogromny zabłocony plac. Pokręciłam się jeszcze chwile w bezpiecznej odległości.
Wróciłam do redakcji i postanowiłam zadzwonić do hiszpańskiego rzecznika prasowego firmy Silikat. Udawałam osobę, która jest zainteresowana wynajmem pomieszczeń do prowadzenia działalności usługowo-handlowej. Młody głos mężczyzny odpowiedział mi całkiem niezłą angielszczyzną:
’od ponad roku wszystkie pomieszczenia są już zarezerwowane i nie zapowiada się żeby żaden z naszych klientów zrezygnował ze współpracy z nami’.
Podziękowałam grzecznie. Zrozumiałam, że ktoś jeszcze poza Silikat musi czerpać na budowie tego kompleksu spore korzyści. W archiwum Diario znalazłam, że pierwsze publiczne wzmianki o budowie kompleksu ukazały się niecały rok temu, dosłownie na krótko przed moim przyjazdem do Malagi. On wspomniał, że klienci zarezerwowali pomieszczenia ponad rok temu. Najwidoczniej tylko wtajemniczeni w plany budowy wybrańcy losu mieli szanse na wykup pomieszczeń. Albo zaprzyjaźnieni z Silikat przedsiębiorcy. Albo ktoś na szczeblu władzy, ktoś kto musiał zatwierdzić wcześniej projekt budowy.
Od tego myślenia rozbolała mnie głowa.
‘dziewczyno porywasz się z motyką na słońce’ pomyślałam sobie ‘jeśli nie znajdziesz w sobie wystarczającej siły by cokolwiek z tego wyszło, zapomnij, że dziennikarstwo to zawód dla ciebie’ powtarzałam sobie w myślach by skarcić się za uczucie zwątpienia, które we mnie narastało.
Jednak jeśli tego dnia miało zdarzyć się coś, co zupełnie miało zachwiać moim światopoglądem i wyprowadzić mnie z równowagi to na pewno nie była to sytuacja opisana powyżej. Po drugiej stronie mojego ekranu pojawiła się migająca koperta – zwiastun prawdziwego emocjonalnego kataklizmu.
Zobaczyłam, że nadawcą wiadomości jest Adrian wiec spodziewałam się kolejnego artykułu do napisania, ale tym razem moja intuicja zawiodła mnie na całej linii.
To nie było zadanie do wykonania.
To było coś o wiele gorszego.
„czuję jak narasta we mnie gniew. Moja godność została poniżona, moje serce krwawi bardziej niż kiedykolwiek. Zostałem oszukany przez osobę, którą kochałem bardziej niż kogokolwiek na tej planecie. Proszę cię zniknij z mojego życia i oszczędź mi cierpienia kiedy patrzę w oczy, które cały czas kłamały. A.”
Czułam jak krew uderza mi do głowy, a serce bije jak oszalałe…Nie wiedziałam czego miała dotyczyć ta wiadomość. Nauczyłam się, że takie sytuacje najlepiej jest wyjaśnić od razu zamiast chować twarz w dłonie i płakać.
Wstałam by pobiec prosto do jego gabinetu, ale w tej samej niemalże chwili odbiłam się od stojącego nade mną Javiera
‘Maideh…stało się coś okropnego!’ mówił trzęsącym się głosem. Spojrzałam na niego i chciałam go przeprosić bo zależało mi na rozmowie z Adrianem, ale on ciągnął dalej ‘czy już wiesz? Czy Adrian ci powiedział?’.
Kiedy usłyszałam ostatnie zdanie zgłupiałam. Spojrzałam raz jeszcze na ekran monitora i widniejącą na nim wiadomość. Czyżby Javier wiedział o tym co napisał do mnie Adrian?
‘yy a o czym mówisz?’ zapytałam niepewnie.
‘zostawiłem na stole w kantynie swój telefon i Adrian go znalazł. Zanim mi go oddał przeczytał wszystkie moje smsy. Kiedy oddawał mi telefon był wściekły. Na koniec krzyknął, że powinienem się bardziej skupić na jakości tekstów niż nad romansami z dziennikarkami’.
Powoli dochodziło do mnie to co mógł mieć na myśli.
‘Maideh w skrzynce odbiorczej miałem najwięcej sms’ów od ciebie…’ i wtedy zrobiło mi się przed oczami ciemno. Powiązałam to z wiadomością od Adriana. Od zawsze pisaliśmy do siebie z Javierem smsy z podtekstami, ale zawsze było to z mojej strony koleżeńskie. Adrian najwidoczniej odebrał to w inny sposób. Odsunęłam od siebie delikatnie Javiera i zaczęłam iść w stronę biura Adriana. Javier natomiast biegł za mną i zamartwiając się mówił:
‘wystraszyłem się jego, był taki zły, czy myślisz, że zwolni mnie za to z pracy?’. Zatrzymałam się i powiedziałam mu stanowczo
‘nie, nie pozwolę na to! I właśnie go lekko uświadomię o etyce zawodu dziennikarza!’.
Do jego gabinetu wpadłam niczym huragan…