‘co ty sobie do cholery wyobrażasz?’ krzyczałam na Adriana nie zwracając uwagi na to, jak to może wyglądać z boku, biorąc pod uwagę to, że cały gabinet Adriana był oszklony.
‘i kto to mówi?’ odpowiedział waląc ręką w stół ‘oszukiwałaś mnie przez cały czas! Oszukałaś i wykorzystałaś! Wszystko wiem!’
‘wiesz bo nie czułeś skrupułów grzebiąc w telefonie Javiera’
‘przy najmniej wiem jaka jest prawda’
‘wiesz co?’ popatrzyłam na niego ‘powiem ci jaka jest prawda!’
‘nie mów mi, że masz w sobie tyle szlachetności by teraz to powiedzieć, ale słucham’
‘prawda jest taka, że jesteś skończonym dupkiem Adrian! Nie tylko dlatego, że posunąłeś się do takiego świństwa wobec Javiera. Jesteś dupkiem, że odebrałeś to wszystko jako zdradę i romans!’
‘a tak nie było?’
‘nie!’ krzyczałam jeszcze głośniej ‘nie umiesz zrozumieć, że były to czysto koleżeńskie wiadomości? Gdybym mu odmówiła od razu mógłby szukać powodu dlaczego to robie! Bałam się, że odkryłby prawdę o naszym związku!’
‘co takiego?’ usłyszałam za swoimi plecami głos Alejandra. Byliśmy tak mocno skupieni na kłótni, że żadne z nas nie zauważyło zbliżającego się do gabinetu Alejandra. ‘Czy ja dobrze usłyszałem?’.
Kiedy się odwróciłam jego twarz zaczynała przybierać purpurowy kolor.
Alejandro jeszcze przez chwile stał w osłupieniu. Spojrzałam na Adriana, który w odróżnieniu do mnie był blady jak ściana. Miał jednak w sobie na tyle odwagi, że zaczął pierwszy:
‘nie wiem jak długo byłeś świadkiem tej rozmowy, ale…’ nie zdążył powiedzieć dalej jak w słowo wszedł mu Alejandro
‘nie byłem na tyle długo by usłyszeć chociaż 10 sekund tej rozmowy, ale byłem na tyle długo by wyłapać z niej jej najważniejszą część’ odpowiedział bardzo surowo. Widziałam po jego napiętych mięśniach twarzy, że jest zdenerwowany. Czułam się jak małe dziecko nakryte na wykonywaniu zabronionej przez rodziców rzeczy. Nie wiedziałam też jakiej jego reakcji mogę się spodziewać. Czy zacznie na nas krzyczeć, czy zawiesi nas w obowiązkach lub czy zupełnie rozkaże składać rezygnacje? W strachu przychodziły mi do głowy najczarniejsze wersje wydarzeń. Ale po chwili zrozumiałam, że cokolwiek usłyszał właśnie Alejandro, to nie był jego interes!
‘czy wyście oszaleli?’ zapytał cedząc słowa przez zęby
‘a nawet jeśli to co?’ powiedziałam, ale miałam wrażenie, że słowa te wychodzą jakby nie ze mnie. Nie podejrzewałam siebie o to. Nigdy nie odważyłabym się zadrzeć z Alejandrem Wszyscy staliśmy zaskoczeni dźwiękiem zdania, które rozpłynęło się miedzy nami w powietrzu.
‘No właśnie, oszaleliśmy i co teraz?’ wtórował mi Adrian ‘jeśli chcesz nam powiedzieć co o nas sądzisz to proszę, masz swoje pięć minut’.
Słysząc to Alejandro poczerwieniał jeszcze bardziej. Odwrócił się i trzasnął za sobą drzwiami. Jednocześnie poczułam jak do oczu napływają mi łzy.
‘Nie płacz bo nie ma się kim przejmować. To nie jego sprawa’ mówił
‘ale jestem pewna, że moja kariera tutaj jest przekreślona! Co on sobie o mnie myśli teraz?’
‘pewnie to co pomyślałoby sobie większość ludzi w tej sytuacji’ mówił surowo. Wyczułam w tym tonie żal. Nadał przepełniony był uczuciem człowieka zdradzonego ‘ale cokolwiek by o tobie nie myślał, Alejandro nie należy do tych osób, które patrzą na dziennikarzy przez pryzmat ich życia prywatnego’ starał się mnie pocieszyć ‘masz talent i to będzie się dla niego nadal liczyć ponad wszystko, zresztą…’ zrobił chwile pauzy ‘nie tylko dla niego’
‘chcesz mi zasugerować, że nadal wierzysz, że zdradzałam cie z Javierem?’. Milczał. A ta cisza była dla mnie odpowiedzią.
‘Adrian nie wiem co mogę zrobić byś uwierzył mi, że żadnego romansu nie było. Byłeś zawsze ty i tylko ty’
‘już nic nie możesz zrobić. Wracaj do pracy’.
Tego dnia czułam się najpodlej jak tylko mogłam w cały swoim życiu. Straciłam w oczach dwóch najważniejszych ludzi w redakcji.
Straciłam w oczach człowieka, którego kochałam i ceniłam. Zwyciężyły kłamstwa, które przekreśliły wszystko. Nic nie było możliwe do odbudowania.
Straciłam także w oczach Alejandra, na którego opinii i aprobacie zawsze mi zależało. Na myśl kim byłam teraz w jego oczach pojawiła się na mojej skórze gęsia skórka. Miał mnie pewnie za kłamczuchę skoro przez cały ten czas ukrywaliśmy z Adrianem nasz związek. Mógł także pomyśleć, że wykorzystałam specjalnie Adriana w celach zawodowych. Mógł pomyśleć, że wszelkie moje pomysły pochodziły od Adriana. Mógł sobie pomyśleć o mnie po prostu jako o puszczalskiej. O matko…tyle rzeczy nieprawdziwych mógł sobie o mnie pomyśleć. I najgorsze było to, że nic z tych rzeczy nie było prawdą, a ja ponownie nie mogłam nic zrobić. Nie mogłam pobiec do niego i powiedzieć mu, że jestem inna niż wszystko to, co podsuwa mu wyobraźnia.
I najgorsze uderzyło mnie właśnie w tej samej chwili. Zdałam sobie sprawę z tego, że wszystko to mógł sobie tez pomyśleć sam Adrian. Dlatego mówił, że poczuł się wykorzystany.
Schowałam twarz w dłoniach płacząc i trzęsąc się cała.
Chciałam zniknąć.