Tak bardzo pragnę każdego ranka budzić się obok mojego ukochanego, tak bardzo pragnę zmniejszyć dzielącą nas 1000 km odległość do 10 metrów, centymetrów, a nocami nawet milimetrów. Tak zazdroszczę wszystkim moim koleżankom, które wychodzą ze swoimi mężami bądź chłopakami na wieczorne spacery, do kina, do teatru, albo nawet na głupie zakupy. Ja z moim ukochanym widzę się tylko kilka dni w miesiącu, a we wszystkie inne wieczory łączy nas jedynie technika XXI wieku zwana internetem.
Dziewczyny pytają dlaczego zdecydowałam się na związek na odległość, a ja za każdym razem odpowiadam im pełna dumy, że to tylko stan przejściowy i że niebawem będziemy już mieszkali w jednym mieście. Niebawem... niestety nie wiem co oznacza to słowo, on tam w Niemczech ma swoją pracę, mieszkanie, korzenie, a ja tu w Polsce mam wydeptane swoje ścieżki, któreś z nas musi zrezygnować ze swojego ciepłego kącika, ale które i kiedy tego oboje nie wiemy.
Bardzo za nim tęsknię, ale dzisiaj trochę mniej niż zwykle. Dziś jest wyjątkowy wieczór, taka mini wigilia, bo jutro zasnę już w jego ramionach, jutro spotkamy się ponownie, po (tym razem) 32 dniach rozłąki. Wydaje mi się to takie nierealne, że nie umiem się cieszyć. Mam w sercu głęboki spokój i już od kilku godzin gotuję nam obiadki na te kilka dni, aby potem nie marnować czasu i nadrobić te wszystkie stracone spacery, wyjścia do kina, zakupy w hipermarkecie, czy romantyczne kolacje przy świecach. Nie myślę jeszcze o tym, że jadę tylko na 3 noce, najważniejsze jest to, że jutro znowu go uściskam i ucałuję, że znowu będę w jego objęciach, w ramionach mojego ukochanego.
Jutro nie będzie już tylu słów, które każdego dnia mnie z nim łączą, jutro czas wypełni cisza, a mową naszych ciał powiemy sobie więcej niż zdołalibyśmy to uczynić poprzez jakiekolwiek słowa. Dzisiaj zamknę oczy ze świadomością, że następnej nocy nie będę zasypiać sama. Ta myśl jest tak piękna, że przyćmiewa wszystkie inne... nie myślę już o tym jak bardzo zmęczyło mnie dziś statystowanie na planie filmowym, nie myślę o tym, ile spraw mam do załatwienia w związku z szukaniem nowej pracy, nie myślę o finansach i o coraz cieńszym koncie w banku, najważniejsze jest to, że moje pragnienie po raz kolejny, na kilka dni stanie się prawdą, spełnionym snem, stanie się moją bajką, której jutro wyjątkowo nie muszę śnić.
Boże błogosławię Cię, za to, że pozwalasz nam spotkać się po raz kolejny i proszę Cię o to, byśmy umieli zachować granice jakie sobie wyznaczyliśmy.