To były niezapomniane trzy dni, zasypiałam i budziłam się w jego objęciach i czułam jak bardzo mu na mnie zależy, jak bardzo szanuje moje decyzje, jaki szczęśliwy przy mnie jest. Mój skarbek, mój własny.
Pierwszego dnia przyjechał po mnie do Polski i razem pojechaliśmy do niego. Po raz pierwszy widziałam jego nowe mieszkanie. Niekoniecznie mi się ono podobało, ale przecież i tak nie zamierzam w nim mieszkać, więc niechaj będzie jakie jest. Te białe meble w sypialni i malutka kuchnia były dokładnie przeciwieństwem tego, co ja bym wybrała. Na szczęście to nie mieszkanie jest ważne, a on, mój skarbek. Gdyby nie fakt, że miałam go przy sobie tylko wieczorami i nocami, mogłabym powiedzieć, że spotkanie było idealne.
Ta jego praca, której nie lubię, ale niestety akceptować muszę, zabierała mi go na kilka godzin dziennie. W tym czasie chodziłam na spacery nad brzegiem morza marząc, że on jest przy mnie, a jak wracałam do domu z obolałymi nogami, zupełnie nie przyzwyczajonymi do długich spacerów, zabierałam się za sprzątanie. Umyłam mu wszystkie okna, trochę wbrew jego woli, ale mi sprawiło to dużą radość. Wiem, że było mu głupio, bo nie chciał, żeby jego dziewczyna przyjeżdżała z Polski aby sprzątać jego mieszkanie, ale nic na to nie poradzę, że lubię myć okna :)
Mieliśmy wiele planów na te wspólne dni, niestety albo stety nic z nich nie wyszło. Tak bardzo byliśmy za sobą stęsknieni, że cały czas albo wtulaliśmy się w siebie, albo patrzyliśmy sobie głęboko w oczy ciesząc się, że jesteśmy tak blisko siebie, na wyciągnięcie ręki. Jak teraz wspominam te dni myślę sobie, że śnię, że tylko sobie wymyśliłam mojego księcia i że teraz czas się obudzić. Gdyby nie alergia na jego perfumy, która zostawiła tysiące krostek na moich policzkach byłabym skłonna uwierzyć, że śniłam.
Dziś znowu siedzę sobie w moim cieplutkim polskim pokoju i jedynie zdjęcia, które zrobiliśmy sobie przy kolacji przypominają mi, że gdzieś tam daleko stąd jest mój ukochany, na spotkanie z którym muszę czekać kolejne 4 tygodnie i który tęskni za mną tak samo jak ja za nim... nie jest łatwo być w związku na odległość, ale jak to mówi mój skarbek: cóż w życiu jest łatwe?