minęło kila tygodni i świat zaczął się uśmiechać, śnieg powoli topnieje, słonko grzeje coraz mocniej, a ja i mój ukochany wciąż żyjemy na odległość.
W ostatnim czasie udało mi się znależć pracę na czas określony, za trzy tygodnie znowu będę bezrobotna, ale póki co nie mam zbyt wiele czasu na użalanie się nad swoim losem. Robię to co lubię, czyli uczę niemieckiego, czuję się w tym jak ryba w wodzie... niestety jeszcze tylko przez kilkanaście dni.
Nie mam pojęcia, czy szukać kolejnej pracy w Polsce, czy może już w Niemczech. Nie wiem nawet jakiej pracy mogłabym szukać, nie wspomnę już o mieszkaniu. Jedno wiem na pewno - nie chcę się od razu wprowadzać do mojego ukochanego. Są pewne schematy i wartości jakie w sobie mam, których chcę się trzymać. Z ich wykonaniem różnie bywa, bo jak każdy inny mieszkaniec Globu jestem tylko marnym człowiekiem, który popełnia błędy i upada za każdym razem na nowo. To co jest przy tym ważne i motywujące dla mnie, to fakt, że tak jak Jezus, którego Drogę Krzyżową teraz w czasie Wielkiego Postu sobie przypominamy, za każdym razem wstawał... Ja też chcę wstawać!!! A przede wszystkim jak najmniej upadać, dlatego mam nadzieję, że uda mi się zamieszkać w Niemczech nie wprowadzając się od razu do mojego ukochanego.
Z moim skarbem widzieliśmy się w ostatnim czasie dość często, czyli dwa razy w miesiącu. Dla kogoś kto swojego partnera ma na wyciągnięcie ręki może się to wydać śmieszne, ale dla mnie te kilka dni w miesiącu to bardzo dużo. Nie wystarczają mi już te godziny online, nie wystarczają smsy i kilkustronicowe maile kilka razy dziennie, które do tej pory pomagały przetrwać samotne wieczory. Marzą mi się wspólne noce, pełne ciepła i czułości, wcale nie myślę tu o sexie, przecież miłość można i należy okazywać sobie też w inny sposób. Ja tęsknię za bliskością, spojrzeniem w oczy, za uśmiechem i jego wzrokiem wpatrzonym we mnie kiedy się stroję tylko dla niego. Dla "normalnych" związków są to tak oczywiste chwile, że nikt się nad nimi nie zatrzymuje i nie umie się z nich prawdziwie ucieszyć, dla mnie są to moje małe marzenie, które od czasu do czasu się spełniają i wtedy czuję, jak jestem szczęśliwa. Ach... coż ja bym dała za wróżkę, która by mi wyczarowałą rozwiązanie mojej sytuacji. On tam, Ja tu... dłużej tak być nie może!
Następne dni będą wielką próbą. Przez 4 doby nie będę miała dostępu ani do internetu, ani do smsów... codzienna rozmowa (nasze minimum) nie będzie więc możliwa. Wierzę, że przetrwamy ten czas, a nasze uczucie jeszcze bardziej się w ten sposób umocni. Tęsknota pomaga nam uzmysłowić sobie jak ważna jest dla nas dana osoba. Dla nas tęsknota jest codziennością, codziennością, którą jak najszybciej musimy zamknąć w słowie przeszłość.