Witam!!!!
Moja tzw. przyjazn z krzyskiem zaczeła sie od dnia 27 sierpnia 2007 roku wtedy byłam z pęknieta reką na zwolnieniu lekarskim a krzysiek kończył swoją w służbe w zawodowym wojsku!!! Podoba mi sie w nim to ze potrafi sie bardzo o mnie martwic kiedy mnie nie widzi dzwoni bo chce mnie usłyszeć, jest to miłe nie ukrywam tego. ale jak zaczynam z nim rozmawiać o związku na stałe ze mna lub by ze mna zamieszkał wymiguje sie... tym ze on tak nie umie ze jest mu tak dobrze. On mieszka z rodzicami i z bratem dzieli pokój a ja mam swoje mieszkanie...jestem osoba którą pracuje i muszę sie sama utrzymać... a on ma cała pensję dla siebie na własne wydatki...tez pracuje ale rodzicom nic nie płaci za to ze u nich mieszka..
Szczerze mówiąc jak moi znajomi mowią to ze Krzysiek mnie wykorzystuje na kazdym kroku... a ja chyba jestem slepa... dlatego postanowiłam napisać bloga by sie upewnic czy mają racje....
1. jak przyjezdza do mnie to kładzie sie na kanapie i nic nie jest w stanie go stamtąd ściągnąć no chyba ze jego potrzeba w w TOALECIE!!!!
2. żada bym zrobiła mu herbate a jak tego nie zrobie wychodzi z mieskznia trzaskając drzwiami.
3. wyjada mi wszystko jak jest głodny z lodówki i jakies ciasteczka co mam na babskie wieczory w szfeczce koło telewizora. (papierków nie wyrzuca do śmieci i nie myje po sobie talerzy i kubków)
4. Pare razy było tak jak pokłucił sie z rodzicami i bratem to pierwsze co do mnie przyjezdzał bo jak mnie nazywa swoja ostoja i miejscem gdzie moze sie zrelaksować!
5. Przytuli mnie i przyjedzie do mnie jak on chce a nie jak ja chce!!!! jak jestem chora to zadzwoni zaptyta sie jak sie czuje i takie tam ale nie przyjedzie bo niema czasu...