Nawet narodziny córki go nie zmieniły. Ot, teraz Agnieszka miała dwoje dzieci. Zdarzają się mężczyźni, którzy nie chcą dorosnąć. Czy, wiążąc się z Piotrusiem Panem, mamy szansę go zmienić? W pewnym stopniu tak, chociaż wymaga to cierpliwości i konsekwencji.
Najczęstszym błędem, jaki popełniamy, jest całkowite przejęcie odpowiedzialności za związek, za dzieci. Wieczny chłopiec z radością przystanie na taki układ, a nasze ciągłe wymówki przyjmie jako cenę, którą musi za swe wygodne życie zapłacić, lecz do serca ich sobie nie weźmie.
Przede wszystkim przestańmy mu matkować. Jeśli miał posprzątać, a tego nie zrobił, posprzątajmy same, nie martwiąc się już jednak, co nasz partner zje na obiad. Skoro nie ma ochoty na spacer z dzieckiem, my na placu zabaw nie rozmyślajmy, że skończyły mu się czyste koszule. Taka pobudka dobrze mu zrobi.
W sytuacjach konfliktowych nie krzyczmy, ale cierpliwie tłumaczmy - jak dziecku - czego i z jakich powodów od niego wymagamy. Warto stwierdzić, że rozumiemy strach partnera przed zmierzeniem się z codziennymi problemami - każdy się ich boi, ale przecież razem, jeśli będziemy się wspierać, łatwiej nam będzie przejść przez życie.
Może się jednak okazać, że Piotruś Pan jest niereformowalny, a my nie mamy ochoty akceptować jego zachowania. Wówczas jedynym rozsądnym wyjściem jest spakowanie jego rzeczy i odesłanie do mamusi.
Zobacz także:
Kobiety i mężczyźni: jak ich zrozumieć?
Artykuł napisany przez naszą Interautkę: Stokrotkę