Niekiedy przyjazni nie szukamy , tak samo jak i miłosci .Ona przychodzi niespodziewanie i czesto stajac na naszej drodze zaskakuje nas samych.Poznajemy kogos blizej , znajdujemy porozumienie , z dnia na dzien poznajac sie zblizamy sie do siebie skracajac dystans.
Kazda rozmowa to otwieranie sie , to szczerosc ktora po pewnym czasie wraz z zaufaniem tworzy wyjatkowa wiez.Powiecie ale po co? w jakim celu byc szczerym przeciez dawno stwierdzono ze to nie poplaca...Ja hołdowałam innej zasadzie.W kazdej nowej znajomosci daje na wejsciu rozmowcy duzy kredyt zaufania, wszystko zatem od niego zalezy czy skorzysta ze swoich pięciu minut i zechce rowniez obdarzajac mnie tym samym przekroczyc prog zwykłej znajomosci.
Okazuje sie ze czasami mozna sie bardzo pomylic.Nawet majac zasady jak moje -zwatpic albo zaliczyc kolejnego kopniaka.
Cały czas uwazalam , ze starajac sie byc zyczliwym otwartym i dobrym spotkam sie z tym samym.Im wiecej jednak dawalam z siebie otwartosci tym bardziej zauwazylam dobry motyw co dla niektorych do jej wykorzystania wlasnie przeciwko mnie samej. Oto poznaje genialnego czlowieka, rozmowy wkrecaja nam klimat biskiego poznania .Kilka jednak nieporozumien , niechec wyjasnienia i cale koło zaczyna toczyc sie w druga strone.Im wiecej bylo w rozmowach szczerosci tym bardziej boli noz skierowany w uczucia.Bo ktoz bardziej moze zranic nas jak nie nasz" przyjaciel?"0osoba ktora spedza z nami najwiecej czasu, ktora jest nam najblizsza i wielokrotnie zna nas lepiej niz my sami siebie.
Nie ma zatem nic gorszego jak gra uczuciami.jak wykorzystanie mowiac prostym jezykiem naiwnosci, nawet infantylnosci drugiej osoby, informacji jakie posiadamy na jej temat by zadac cios.cios perfecyjny bo w samo serce. Trudno sie po tym podniesc wiedzac ze "przyjaciel"osoba bliska jak myslelismy do tej pory wykorzystuje to co wiedziala , tajemnice jakich byla powiernikiem ,jak rowniez nasze uczucia.Planujac taki atak z powodu zlosci badz niedomowien jest w stanie doprowadzic do takiego bolu jaki slowami trudno opisac.Trafiajac w najdrobniejsze zakamarki naszej duszy , wykorzystujac wiedze na nasz temat doskonale wprowadza wachadlo nastrojow , mieszanke lez na przemian ze zloscia.Niestety w rozpaczy nie potrafimy sie bronic..nie mamy zadnego argumentu i w zasadzie znajdujemy sie na pozycji lezacego ktory czeka na kolejnego kopniaka....Smutne , ale taka manipulacja i gra na uczuciach to dla mnie podlosc jakich malo.Czlowieka mozna zabic na wiele sposobow, mozna ponizyc , mozna obrazic, mozna zignorowac.Ale wbijane igly co i rusz w raz zrobiona juz rane- tego nie da sie wybaczyc.Jakim trzeba byc zatem czlowiekiem by deklarujac przyjazn , poznawac blisko po to aby w odpowiednim czasie cala wiedze poznawcza skierowac przeciwko nam.To jakby synonim Konia Trojanskiego , walka cichaczem zza krzaka, w konspiracji.
Ufamy nad zycie, zwierzamy sie sadzac ze oto dane nam doswiadczac wielkich uczuc po to aby w rozliczeniu doznac porazki....
Coz, doswiadczenia ucza najbardziej , przezycia zwlaszcza i nasze bledy.
Tylko ze za jakis czas mozemy spotkac kogos nowego na swej drodze , moze nawet trafimy ze ten Ktos nie bedzie zaklamany, nie bedzie gral ale my dzieki poprzednim doswiadczeniom zakladajac z gory ze ta znajomosc bedzie taka jak poprzednia.....
nie damy sobie zadnych szans, bedziemy na tyle nieufni ze nasze podejrzenia moga wejsc w faze obledu badz obsesji...a wtedy calkiem nieswiadomie mozemy kogos skrzywdzic.
Dlatego spotykajac na swej drodze zranionego czlowieka dajmy mu szanse, pozwolmy mu byc zdystansowanym, sceptycznym , dociekliwym.Wykazmy ogrom tolerancji jesli nam na znajomosci rzeczywiscie zalezy.
"Zranione zwierze jestesmy w stanie oswoic i przekonac do siebie ale jesli podejmujemy sie tego wezmy pod uwage ile to bedzie wyrzeczen ,ile czasu i cierpliwosci musimy dac z siebie.Jednak nagrodą zawsze bedzie ogromne oddanie i wielka milosc za ponowna wiare i nadzieje przywrocona w ludzi"