Zima sprzyja wierności. W zimowe wieczory lepiej zostać z ukochanym w domu, popijać czerwone wino i bez końca oglądać komedie romantyczne. Co innego lato. Lato sprzyja flirtowaniu. Wtedy to niektórzy mają okres wytężonej aktywności, zapominając, że w hotelowym pokoju odpoczywa żona. Ale co tam żona! Wszak na wakacje nie wyjeżdża się dla żony!
W lato większość czasopism pisze o zdradzie i o tym czym wakacyjny flirt pachnie/grozi. Nie brak więc dobrych rad, dzięki którym można poznać (i wykorzystać!) sposoby omamiania żony i uroczej blondynki z pokoju naprzeciwko równocześnie. Najważniejsze, to wiedzieć, co której powiedzieć. Tak, aby wilk był syty, owca cała, a do tego wakacje udane. Zastępy psychologów i specjalistów piszą o pozytywnych skutkach wakacyjnych romansów: wzrost poczucia własnej wartości i atrakcyjności, zdrowa zazdrość w oczach partnera...
Nam kobietom mówi się, że wakacyjny flirt to nic takiego. Sztuka flirtowania, jak sama nazwa mówi, jest tylko sztuką. Można więc odegrać trzepotanie rzęsami, zalotne spojrzenia albo w ogóle wcielić się w rolę małej, biednej kobietki... Jako miłe wspomnienie zostawimy sobie numer komórki wakacyjnego towarzysza i wrócimy do męża. Oglądać komedie romantyczne.
W życiu jednak często bywa tak, że zamiast romantycznej komedii, mamy dramat, w dodatku na żywo. Wakacyjny flirt okazuje się być poważniejszy. Może nam odpowiada rola biednej kobietki, a nie codzienna poza silnej kobiety? Może mąż staje się powoli nudny z doborem repertuaru komedii i całej reszty? A może wakacyjny towarzysz chce być też przyjacielem na zimowe wieczory? W dodatku pojawia się uczucie żalu. Czasem niesmaku, że dałyśmy się omamić tanim komplementom. Nierzadko wyrzuty sumienia za ten trzepot rzęs i to co potem... Okazuje się, że wakacyjny flirt może oznaczać całoroczne kłopoty.
Czy więc rezygnować z komplementów? Nie! Dla każdej kobiety są miłe. A co z flirtem? Zostawmy go dla ukochanego. Zamiast myśleć jak wiele możliwości daje nam lato, pomyślmy, że to przede wszystkim czas dla nas dwojga.
Na rozmowę.
Na wspólny odpoczynek.
Na odbudowanie uczucia.
Na miłość.
Tylko wtedy będziemy mieć pewność, że zimowa komedia z ukochanym, będzie świetnie spędzonym czasem. Bez ryzyka dzwonienia wakacyjnego towarzysza i naszych pytań: Co by było, gdyby...?