Okazuje się, że najlepszym lekarstwem na problemy małżeńskie jest dotyk. Zanim więc zdecydujesz się zaszczycić wizytą seksuologa, wprowadź do swojej sypialni pieszczoty, pocałunki i objęcia. To właśnie one, a nie bezbarwny akt seksualny, powinny stanowić centrum twego związku.
Nie żałuj ukochanemu... dotyku
Często, z różnych powodów, ograniczamy się jedynie do suchego seksu. Tymczasem, powinien on umacniać więzi pomiędzy partnerami, budować najbliższą intymność. W uniesieniu miłosnym wielu z nas potrafi zakomunikować głębię miłości lepiej, niż potrafią tego dokonać nawet najpiękniejsze słowa - pisze Alay Loy Mc Ginnis, autor książki „Sztuka przyjaźni, czyli jak zbliżyć się do ludzi na których ci zależy". Według Ashley'a Montagu'a skóra ludzka jest najsilniejszym z organów. Ponad pół miliona receptorów czuciowych połączonych jest poprzez rdzeń kręgowy z mózgiem. Dlatego, człowiek może funkcjonować będąc pozbawionym wzroku, słuchu, węchu, smaku, ale niemożliwe jest przetrwanie bez funkcji pełnionych przez skórę.
Nie ma dotyku, nie ma namiętności
Brak dotyku, a co za tym idzie,
emocji, które powinny towarzyszyć
aktowi seksualnemu, prowadzi do odczuwania
seksu, jako przykrego obowiązku. Stąd już blisko do żalów,
rozczarowań, a w skrajnych przypadkach nawet do
rozwodów. Nigdy nie decydujcie się na
łóżkowe igraszki, kiedy jesteście zmęczeni minionym dniem.
Seks ma być dla was przyjemnością, stanowić podstawę do odnajdywania się na nowo. To niemożliwe do osiągnięcia, jeśli podczas zbliżenia dotykacie tylko i wyłącznie swych genitaliów. Dlaczego? Warto wiedzieć, że
strefy erogenne stanowią tylko
5%. W ten sposób pomijasz 95% ciała partnera! Każdy, nawet najmniejszy skrawek ciała, nie tyle zasługuje, co wręcz domaga się dotyku.
Poprzez chroniczne niezaspokajanie fundamentalnych potrzeb, pomiędzy kochankami tworzy się bariera nie do pokonania. Nie ma ani krzty przesady w stwierdzeniu, że to z braku dotyku, kobiety cierpią na brak orgazmów, a mężczyźni stają się impotentami.
Niech dotyk rozpali namiętność
Dzięki
ćwiczeniom dotykowym przygotowanym przez Mastersa i Johnsona, możesz uleczyć swój
związek lub zapobiec problemom w przyszłości. Są one doskonałym pomysłem na długie, jesienne popołudnia. Pomogą wam na nowo rozpalić dziki płomień
namiętności. Połóżcie się wygodnie na łóżku. Przez pierwsze 20 minut
jedna osoba niech będzie dawcą, a druga biorcą. Po upływie tego czasu zamieńcie się rolami. Podczas gdy partner delikatnie
stymuluje twoją skórę, zwróć uwagę na różnorodność odczuwanych bodźców. Opowiedz ukochanemu, w których miejscach jego dotyk sprawił ci szczególną przyjemność. Po takiej sesji nie ma mowy o
seksie. Jak twierdzi autor „Sztuki przyjaźni...", nie myśląc o tym, co nadejdzie, poświęcisz 100% uwagi na
doznaniach przenoszonych przez skórę.
Zobacz także:
Artykuł naszej Internautki: Audrey