Podobno co czwarta kobieta nie ma ochoty na sex. Czy lekarstwem może okazać się alkohol?
Wszystko zależy źródła problemu. Przyczyny mogą być różne ale do najczęściej występujących należą pracoholizm, zmęczenie i frustracja, niska samoocena lub brak pociągu fizycznego do partnera.
Profesor Zbigniew Lew Starowicz nie widzi nic złego, jeśli kobieta przed miłosnymi igraszkami uraczy się lampką, dwoma wina. Jeżeli ma to pomóc zrzucić woal kompleksów, poczuć luz i zaowocować wyśmienitym aktem seksualnym - wszystko jest w jak najlepszym porządku!
Sex potrzebny jest nam dla zdrowia tak samo jak zdrowa dieta!
Sytuacja nie przedstawia się już tak wesoło jeśli brak ochoty na sex spowodowany jest niechęcią do partnera, brakiem pociągu seksualnego i deficytem uczuć. Kobieta nie pije wówczas dla relaksu ale dla znieczulenia. Tutaj mogą nie wystarczyć ani dwie, ani nawet cztery lampki wina! Może się bowiem okazać, że picie alkoholu wymknie się spod kontroli i wpędzi kobietę w chorobę. A wtedy pomoże tylko specjalista.

Zwolennicy aktywnego stylu życia uważają, że alkohol nie jest jednak najlepszym afrodyzjakiem. Może tak być przez chwilę. Lampka wina czy smakowity drink, mogą nas ośmielić, pobudzić do działania. Jednak szybciej poczujemy zmęczenie oraz...ból głowy. Wspólne bieganie czy jazda na rowerze mogą okazać się grą wstępną. Podobno mimo zmęczenia ochota na sex i tak wzrośnie. Więcej można przeczytać o tym na www.aktywni.pl, polecam artykuł A.Szczypczyńskiej "Aktywność a sex".
Weźmy pod lupę alkohol i sex w naszym związku. Jeśli lampka wina od czasu do czasu pomaga przełamać wstyd (kompleksy) i obudzić w nas prawdziwego demona seksu - to na zdrowie! Jednak zdecydowanie zdrowszym afrodyzjakiem może okazać się wspólny jogging.