Na ogół wszystko zaczyna się jak w bajce. Jest dwoje zakochanych po uszy w sobie ludzi. On jest w stanie ślady jej stóp całować, a ona wpatrzona w niego jak w obrazek - żadnej wady w nim nie dostrzega. Zresztą oboje są bez skazy, bo jakie rysy można dostrzec podczas randki, której czas tak szybko mija? Taka miłość musi skończyć się ślubem i weselem na sto par.?
Młoda para stająca na ślubnym kobiercu ma swoją własną ukształtowaną wizję, jak ma wyglądać ich wspólne małżeńskie życie. Jest to bardzo proste. Wizję wspólnego życia wynosi się z domu rodzinnego. Jeśli u ciebie ojciec był jedynym żywicielem rodziny, a matka zajmowała się domem, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że w dorosłym życiu powielisz ten stereotypowy model. Czasem jednak wyobrażenia mijają się z rzeczywistością.
BY W TWOIM ZWIĄZKU NIE WIAŁO NUDĄ
Wyobraźcie sobie, że młody człowiek przez całe swoje dotychczasowe życie niczego nie musiał w domu robić. Wszystko było „załatwiane" przez kochająca mamusię. Codziennie: śniadanko – prawie do łóżka, wyprane i wyprasowane ubranie do pracy, itd. Jaka jest szansa, że po wypowiedzeniu sakramentalnego „TAK" młody mężczyzna weźmie na siebie część obowiązków domowych? Żadna. Nawet, jeśli ojciec tego młodego człowieka bardzo czynnie uczestniczył w pracach domowych i starał się odciążyć małżonkę.
W tym momencie pojawia się pierwsze źródło konfliktów małżeńskich i nie porozumień.
Z jednej strony mamy młodą kobietę, która bywając w domu rodzinnym swojego męża widziała, jakie role pełni ojciec rodziny. I zdążyła wyrobić w sobie przekonanie, że skoro ojciec tak się zachowuje, to i po synu można się tego samego spodziewać. Z drugiej – młodego mężczyznę, który jest przyzwyczajony do tego, że wszystko jest zrobione niejako za jego plecami, bez jego udziału.
Tylko wielka miłość i chęć zmiany własnych poglądów z obu stron jest w stanie uratować takie małżeństwo. No i zimne opanowanie mamy młodego małżonka. Niestety, teściowa, która przez całe swoje życie pielęgnowała syna, jak noworodka pozbawionego całkowicie samodzielności, musi nauczyć się patrzeć na swoje wychuchane dziecko, jak na dorosłego człowieka. Nie jest to łatwe, ale niestety konieczne. Bo jeśli mamusia nadal, przy każdej możliwej okazji, podkreśla, jak to synkowi w domu było lepiej, to tak jakby literka po literce sama konstruowała pozew rozwodowy swojego syna.
INSTRUKCJA OBSŁUGI ZWIĄZKU
Wcale nie inaczej jest w wypadku, gdy na ślubnym kobiercu staje Mała Księżniczka, której największym obowiązkiem było pamiętanie o terminach wizyt u dentysty. Proszę się rozejrzeć wkoło. Czy mało jest takich dziewcząt, które z troskliwości były przez mamusie oszczędzane przez całe życie?
To, jak będzie wyglądało dorosłe życie waszego dziecka zależy od tego, czego go przez dzieciństwo i młodość nauczycie. To właśnie mama i tata decydują, jak potoczą się losy młodej pary, stojącej przed ołtarzem. Decydują od momentu narodzin.
Jeśli czterolatek widzi, jak po pracy mama gotuje obiad, tata sprząta mieszkanie, a on sam ma w tym czasie pochować swoje zabawki, to nawet jeśli zrobi to nieporadnie lub niedokładnie, nabierze odpowiednich nawyków. I jako dwudziestolatek nie będzie się dziwił, że śmieci trzeba wyrzucać i że zakupy same do domu nie przychodzą. Już przedszkolak kształtuje swoją przyszłą postawę życiową. Nie oznacza to wcale, że mamy pięciolatka zagnać do obierania ziemniaków. Ale w momencie, kiedy szykujemy niedzielny obiad, nasz pięcioletni synek na pewno chętnie pomoże rozłożyć serwetki i naczynia na stole. Pięcioletnia córeczka równie chętnie pomoże sprzątnąć ze stołu. A za 20 lat samodzielnie taki obiad przygotuje.
Żeby dzieci mogły żyć długo i szczęśliwie, rodzice muszą na to zapracować.
Zobacz także:
ŚLUB PO POLSKU
JAKĄ ROLĘ GRASZ W ZWIĄZKU?
JAKIM TYPEM JEST TWÓJ FACET?