Shindai, czyli bitwa na poduszki
Konflikty nie znają granicy wieku. Goszczą w przedszkolu, biurze a także w sypialni. Nie wiesz jak konstruktywnie rozładować narastającą w Tobie złość? Skorzystaj z japońskiej techniki „shindai” i zaatakuj partnera… poduszką!
Poduszką w ukochanego!
Złość to naturalna reakcja naszego organizmu na określone bodźce zewnętrzne. Co nas złości? Paskudny szef, przytyki teściowej, lub np. sterta brudnych naczyń w zlewie. Oczywiście, nie namawiam Cię abyś nosiła w torebce pół sypialni, żeby w razie potrzeby zaatakować ulubionym jaśkiem zawistną koleżankę. Są inne, łagodniejsze sposoby na zażegnanie tego typu sporów, np. rozmowa. Natomiast bitwa na poduszki może okazać się idealnym rozwiązaniem konfliktu pomiędzy Tobą a kochankiem (mężem lub narzeczonym). Dlaczego? Z pewnością doskonale wiesz, że za drzwiami sypialni nie wszystkie chwyty są dozwolone. Jednak znokautowanie ukochanego poduszką – jak najbardziej!
Aż posypie się pierze…
Michalina Wisłocka, autorka książki „Sztuka kochania” twierdzi, że „shindai”, czyli bitwa na poduszki umożliwia rozładowania nastrojów agresywnych i zadawnionych pretensji, przywracając w ten sposób małżeńską harmonię. Ponadto radzi, że przy okazji bitwy na poduszki należy mówić głośno o tym, co nas boli. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Mówmy tylko o tym, co aktualne. Podczas kłótni nie wypominajmy partnerowi wszystkich jego błędów z przeszłości. Jak długo walczyć? Aż posypie się pierze lub jedna z osób ulegnie. Wytrwałych kochanków czeka wspaniała nagroda. „Shindai” może okazać się doskonałą grą wstępną. Obietnicą długiej i upojnej nocy. Zatem drogie Panie, poduszki w dłoń!
Tekst wyróżniony przez redakcję