Miałam taką sytuację, a właściwie miałam chłopaka, który za moimi plecami flirtował z moją najlepszą przyjaciółką. Dodajmy, że ta przyjaciółka była nią od przedszkola, a z chłopakiem byłam przez dwa lata. Potem okazało się, że oni się "kochają", a ja jestem zbędnym balastem. I teraz pytanie (a właściwie szereg pytań). Czy można coś z tym zrobić? Czy może trzeba pogodzić się i żyć dalej? Dodam,że przyjaciółka powiedziała mi o jego podrywach, ale później dowiedziałam się, że jej to odpowiada. I sama nie wiedziałam, komu wierzyć. Dziś nie są razem. Ciekawe, czy gdybym walczyła o swój związek, wszystko potoczyłoby się inaczej...Ale jest jak jest. Czy to nie była prawdziwa przyjaźń skoro ona mnie zdradziła? Czy te dwa lata razem nie były ważne? I skoro ich związek nie przetrwał, dlaczego to w ogóle zaczęli?