
Fot. Ersler Dmitry/Shu tterstock. com
Jeśli drastycznie ograniczymy dostarczane swojemu organizmowi składniki odżywcze musimy liczyć się z tym, że on nie pozostanie nam dłużny. Szybko poczujemy się osłabione i będziemy miały trudności z koncentracją, a utracone kilogramy nie wprawią nas w tak doskonały humor jak sądziłyśmy. Dlatego tak ważne jest by przygotowania do wyjścia na plażę zacząć odpowiednio wcześniej i wagę gubić stopniowo wspierająć dietę ćwiczeniami i odpowiednimi zabiegami kosmetycznymi zamiast decydować się w ostatniej chwili na głodówkę.
Blade i zmęczone choć mieszczące się bez problemu w wymarzone bikini i tak nie będziemy przyciągały męskich spojrzeń, choć pewnie wzbudzimy zazdrość niektórych koleżanek. Zanim więc zaczniemy myśleć o odchudzaniu powinnyśmy zadać sobie pytanie: czemu to robimy? Czy chcemy lepiej się czuć , zrzucając zbędne kilogramy, które zagrażają naszemu zdrowiu czy tylko nieznacznie poprawić sylwetkę, a może spodobać się pewnemu mężczyźnie?
Ja sama nie mam wagi idealnej. Kilka kilogramów i wałeczków za dużo spędzało mi sen z powiek przez dłuższy czas. Pewnego dnia zapytałam sama siebie czemu ciągle narzekam na swoje ciało zamiast coś z tym zrobić.
Wyjątkowo jednak tym razem nie zaczęłam szukać kilejnej diety-cud, ale zapisałam się na siłownię i fitness. Wysiłek fizyczny dwa razy w tygodniu nie tylko poprawił mi humor i samopoczucie. Czułam się lekka i pełna energii. Biorąc prysznic starałam się choć przez chwilę masować swój kochany cellulit optymistycznie wychodząc z założenia,że dopieszczony zniknie. Codziennie po kąpieli wcierałam balsam odżywczy. Pięć minut dziennie takich zabiegów zaowocowało gładszą i jędrniejszą skórą, która przecież jest najważniejsza w sezonie bikini.
Dieta? Z rozmysłem nie stosowałam żadnej. Ćwicząc musiałam dużo pić, mniej odczuwałam głód i przekonałam się, że kluczem do pięknej sylwetki nie jest dwu tygodniowa dieta, ale zmiana stylu życia. Jadłam więcej owoców i warzyw, piłam dużo wody mineralnej. Ochota na słodycze i ciążkie obiady sama mi odeszła. Raz poznawszy uczucie lekkości nie chciałam z niego zrezygnować.
Czy schudłam? Po dwóch miesiącach regularnych ćwiczeń moge z czystym sumieniem powiedzieć: nie. Ale nioszę ubrania mniejsze o dwa rozmiary bo mój tłuszczyk zamienił się w mięśnie. Jestem smuklejsza, lepiej się czuję i witam wiosnę z uśmiecham na twarzy. Czego i Wam serdecznie życzę.