Złap wiatr w żagle, czyli windsurfing
Jest to połączenie deski surfingowej z żaglem. Wskakujesz na deskę, chwilę balansujesz na niej, chwytasz żagiel i zaczynasz zmagać się z wiatrem. Musisz więc mieć naprawdę silne ręce. Ponoć najlepszym w Polsce miejscem do uprawiania tego sportu jest Zatoka Pucka. Wieje tam umiarkowany wiatr, woda jest dość płytka, a zatem ciepła - warunki w sam raz dla początkujących. Toteż na wybrzeżu Zatoki (od Władysławowa aż do Juraty) jak grzyby po deszczu wyrosły liczne szkoły windsurfingu. Można się w nich zapisać na kilkudniowy kurs lub wykupić lekcje indywidualne z instruktorem.
Zmierz się z kipiącym żywiołem, czyli rafting
Spływ pontonem po górskiej rzece to próba sił i odwagi. Im większa kipiel, tym silniejsze emocje. By pokonać rwący nurt, 10-osobowa załoga powinna stać się jednym zgranym zespołem. Grupa musi bezbłędnie wykonywać polecenia instruktora, który kieruje pontonem i w razie czego wybawia z opresji. Rwąca rzeka potrafi bowiem dać w kość. Jeszcze nie tak dawno rafting był dostępny tylko dla garstki zapaleńców, którzy mieli środki na jego uprawianie za granicą. Dziś możliwy jest także w Polsce - na Dunajcu. Odcinek tej rzeki między Sromowcami Niżnymi a Szczawnicą (ok.10km) to prawdziwy tor przeszkód. Trzeba mieć refleks i mocno się trzymać, żeby nie wypaść za burtę. Aby wziąć udział w raftingu, nie trzeba umieć pływać. Natomiast obowiązkowe jest założenie kapoka i kasku.
Suń z podmuchem wiatru, czyli kitesurfing
Płyniesz, stojąc na desce, ciągnięta przez
duży latawiec - sterujesz nim, łapiąc wiatr za pomocą trzymanych w rękach lin. Gdy mocno wieje, rozwijasz naprawdę zawrotną prędkość, momentami możesz nawet unosić się z deską wysoko nad wodą. Potrzebujesz więc nie tylko silnych rąk, ale także odwagi. Jeśli chcesz spróbować kitesurfingu, wybierz się np. do
Krynicy Morskiej. Tam - zależnie od tego, z której strony wieje wiatr - nauka odbywa się na Zalewie Wiślanym lub na Bałtyku. Ale zanim zaczniesz śmigać po głębokich wodach, najpierw czekają cię
kilkugodzinne ćwiczenia na plaży w sterowaniu latawcem i na płytkiej wodzie - w utrzymywaniu równowagi na desce. Możesz wziąć indywidualne lekcje kitesurfingu, dołączyć do dwu-, trzyosobowej grupy lub zapisać się na kilkudniowy kurs.
Poddaj się prędkości, czyli wakeboard
Ślizgasz się po wodzie
na desce (takiej jak do snowboardu), ciągniętej przez motorówkę lub specjalny wyciąg nart wodnych - ostatnio zbudowano taki w Lublinie. Najtrudniejszy jest start. Jeśli nie masz naprawdę silnych nóg i ramion, lepiej licz się z tym, że wiele razy wpadniesz do wody, zanim opanujesz tę sztukę. Najlepiej radzą sobie z tym osoby, które zimą uprawiają snowboard. Podczas nauki startujesz z pomostu, siedząc na ławeczce. Gdy już ci się uda ruszyć i utrzymać na desce,
ślizgasz się (jedna runda - ok. 1km) z zawrotną prędkością. Początkujący mają zwykle dość zmagania się z wodą, deską i szybkością już po 5 minutach. Ale jeśli się nie zniechęcisz,
pokochasz ten sport. I z czasem będziesz sobie urozmaicać ślizgi, wykonując efektowne salta w powietrzu.
Nie daj się pokonać rwącej rzece, czyli hydrospeed
Nurtem rwącej, górskiej rzeki płyniesz, leżąc na brzuchu na plastikowej desce. Brodę przed uderzeniami zabezpiecza specjalna łatka, a głowę i kark chroni kask z nausznikami. Płetwy na nogach pozwalają ci na bardzo ograniczone sterowanie spływem. Reszta zależy od umiejętności balansowania ciałem. Bywa, że woda wyrwie ci deskę. Wtedy nie unikniesz wpadania na kamienie i musisz być przygotowana na wiele siniaków. Spływ przełomem Dunajca na desce to przygoda dla sprawnych i silnych śmiałków. Początkujący mogą jej zasmakować tylko w towarzystwie instruktora.
Zobacz także:
Artykuł napisany przez naszą Internautkę: stokrotkę