ALKOHOLOWY SMAKOSZ
Opis problemu:
Jesteś na diecie, ćwiczysz i dbasz o to, by nie zjeść nic niezdrowego i tuczącego. Jednak wieczorem siadasz przed telewizorem i sięgasz po kieliszek wina, potem drugi... Nawet nie zauważasz, kiedy znikła cała butelka.
Diagnoza:
Kiedy nie jesteś niczym zajęta, twój organizm myśli o jedzeniu. Ty, zamiast po lekką przekąskę sięgasz po alkohol. Musisz jednak pamiętać, że kieliszek czerwonego, wytrawnego wina to aż 80 kalorii, a cała butelka ma ich aż 500! To prawie połowa twojego dziennego zapotrzebowania na kalorie.
Rozwiązanie problemu:
Zamień alkohol na inny napój. Może to być ulubiony koktajl, jogurt naturalny, kefir albo szklanka soku pomarańczowego. Postaraj się pić zieloną herbatę, częściej sięgaj też po wodę. Jeśli jednak nie możesz się oprzeć, pozwól sobie na kieliszek wina, ale raz w tygodniu. A kiedy to nie pomoże...po prostu pozbądź się alkoholu z domu.
TAJNY NIEJADEK
Opis problemu:
Twoja dieta polega na niejedzeniu albo jest oparta na maleńkich posiłkach. Jesteś zabiegana, w biegu zjadasz paczkę herbatników i popijasz kawą. Jednak kiedy przychodzisz do domu, rzucasz się na lodówkę i zjadasz wszystko, co wpadnie ci w ręce.
Diagnoza:
Jesteś tzw. "tajnym niejadkiem", udajesz, że nie widzisz problemu i do popołudnia jesteś zmotywowana i nie jesz. Jednak wieczorem twój optymizm pryska, a we znaki dają się twoje słabości. Zamiast zjeść kilka posiłków co kilka godzin, jesz jeden i to w dodatku na noc. Rano cierpisz z przejedzenia, masz zgagę, nudności i problemy z trawieniem.
Rozwiązanie problemu:
Naucz się jadać regularnie. Stwórz swój własny plan dnia na kartce i wolne godziny poświęć na posiłek. Jeśli wiesz, że nie będziesz miała czasu na zrobienie obiadu, przygotuj sobie wcześniej posiłek na wynos np. sałatkę z kurczakiem, która zastąpi obiad, nie będzie wysokokaloryczna i jednocześnie sprawi, że nie będziesz odczuwać wilczego głodu wieczorem. Zabieraj ze sobą przekąski. Pestki z dyni, suszone morele, jabłko, marchew... możesz je podgryzać także w pracy.
IMPREZOWY OBŻARTUCH
Opis problemu:
Twoje dieta trwa już dwa tygodnie i widzisz rezultaty. Jednak zostajesz zaproszona na imprezę w pracy, a tam... zjadasz co popadnie, popijasz drinki i nie myślisz o konsekwencjach.
Diagnoza:
Imprezy są twoim wrogiem numer jeden - to na spotkaniach towarzyskich dochodzą do głosu twoje słabości. Zaskoczona ilością frykasów, których musiałaś unikać na diecie, nie wiesz, czego spróbować, więc jesz wszystko. Do tego dochodzi morze wypitego alkoholu. I znowu łudzisz się, że "od poniedziałku znowu przejdziesz na dietę".
Rozwiązanie problemu:
Nikt nie mówi, że musisz opuszczać imprezy, na których ci zależy. Wystarczy, że będziesz przestrzegała kilku rad i nauczysz się jak pokonywać swoje słabości, a twoja dieta nie zakończy się fiaskiem. Po pierwsze, najedz się przed imprezą. Zjedz obiad, a dopiero potem idź się bawić. Uczucie pełności sprawi, że nieprędko sięgniesz na imprezie po ciastko. Po drugie, pij jednego drinka przez cały wieczór. Znajomi namawiają cię do uczczenia toastu - nie możesz odmówić. Jednak nie pozwól sobie na dolewanie do drinka i pij go małymi łykami. Po trzecie - poproś przyjaciółkę, żeby to ona nałożyła ci na talerz jedzenie ze szwedzkiego stołu. Ona nie nałoży ci kalorycznych bomb, co ty z pewnością byś zrobiła, widząc niedostępne ci rarytasy.
CZEKOLADOWY ŁASUCH
Opis problemu:
Na co dzień dbasz o zdrowe posiłki, jednak kiedy przychodzi kryzys... twoją największą przyjaciółką staje się czekolada. Nie patrzysz na ilość - jesz i oczekujesz poprawy humoru, bez względu na konsekwencje.
Diagnoza:
Brak odporności na stres sprawia, że twój organizm domaga się cukru, a ty, nie wiedząc jak temu zaradzić, opychasz się czekoladą i ciastkami.
Rozwiązanie problemu:
Kiedy czujesz, że dopada cię czekoladowy głód, wyjdź na spacer, zadzwoń do przyjaciółki albo zacznij wyładowywać stres np. sprzątając. Nie pozwól sobie na płacz i czekoladowych pocieszycieli. Wyjdź z psem, zacznij myśleć pozytywnie. Jeśli jednak musisz zjeść coś słodkiego, wybierz batony musli, kawałek gorzkiej czekolady albo garść orzechów włoskich. Nie zaszkodzą ci tak bardzo jak praliny, tofi i żelki, którymi raczyłaś się do tej pory.
Zobacz także:
Zgrabna sylwetka na długie lata
Dieta z zasadami
Odchudzaj się z głową!
Zacznę od jutra!