Ciosem, który przyczynił się do rozpoczęcia mojej walki z brzuszkiem stało się złe samopoczucie. Wzdęty brzuch, uczucie ciężkości i zero formy - nie chciałam tak dalej się czuć. Postanowiłam więc zmienić swój tryb życia. A oto, jak to zrobiłam:
WALKA Z SZARĄ CODZIENNOŚCIĄ
1. Kupiłam rowerek stacjonarny - codziennie jeżdżę po 20 lub 30 km, co zajmuje mi około 70 minut, a więc znacznie mniej niż taka sama przejażdżka na na normalnym rowerze. Przed jazdą robię krótką rozgrzewkę, a po - szybko maszeruję, by nie mieć zakwasów. Działa!
2. Ciężarki - cały czas stoją w moim pokoju i "patrzą na mnie", gdy oglądam telewizję lub niepotrzebnie siedzę i się nudzę. Wystarczą ciężarki kilo- lub półtorakilogramowe. Jako, że rowerek działa na nogi i brzuch, nie chciałam, by ramiona i plecy zostały bez formy. Stąd trzy razy tygodniowo oprócz rowerka stosuję ćwiczenia z ciężarkami.
NOWY STYL ŻYCIA ... I JEDZENIA
3. Przestałam jeść biały chleb. Od razu poczułam różnicę. Teraz zastępuję go ciemnym i chrupkim (również ciemnym np. z sezamem). Jednak z ciemnym chlebem trzeba postępować bardzo uważnie i jeść go mniej niż niegdyś białego chleba. Dwie kromki na śniadanie i kolację - to maks pięć w ciągu dnia. Chrupkiego - sześć. I co ważne taki chleb starcza na dłużej i mimo, że jest droższy od normalnego, pieniądze po pewnym czasie się zwracają.
4. Zero masła. Kanapki bez masła też smakują. Oszukuję i zamiast masłem smaruję kanapki beztłuszczowym serkiem lub niskokaloryczną pastą warzywną. Nie czuć różnicy, więc po co dodawać sobie zbędnych kalorii?
5. Jem mniej, ale częściej. I przede wszystkim regularnie - to dobry sposób, aby skutecznie schudnąć. Codziennie mam godziny zarezerwowane na posiłek. 8-9 rano: śniadanie, 11-12: drugie śniadanie, 14: obiad, 16: podwieczorek, 18-19: kolacja. Nie podjadam między posiłkami, tłumacząc sobie, że "za godzinkę będę miała pyszny obiad, więc warto poczekać". I działa. Ewentualnie, podgryzam marchew, gdy dopada mnie głód, którego nie mogę się w żaden sposób pozbyć.
6. Sama gotuję. Rodzinka ma swoje obiady, ja swoje. Czasem gotuję dla wszystkich i o dziwo, niskotłuszczowe obiady też im smakują. Mniej kalorii wcale nie oznacza potraw bez smaku, ciągle szukam nowych przepisów, które urozmaicą mój jadłospis.
7. Ważę się raz na dwa tygodnie, a na koniec każdego miesiąca robię pomiary ud, brzucha, talii, ramion. Intensywny wysiłek fizyczny czasem powoduje zmniejszenie tkanki tłuszczowej zastępując ją mięśniami, dlatego po pewnym czasie waga stoi w miejscu, ale tłuszczyku ubywa. To całkiem normalne.
TERAPIA SZOKOWA
8. Oglądam program dokumentalny "Chirurgia otyłości" na Discovery Travel and Living, o osobach, które ważą 400 kilogramów i są ciężko chore i wiem, że jeżeli będę jadła też kiedyś mogę doprowadzić się do tego stanu. Wiem, że to okrutne, ale dzięki tym ludziom, nabieram wstrętu do słodyczy, fast foodów i innych niezdrowych potraw, od których główni bohaterowie są tacy a nie inni.
Zobacz także:
Skuteczna dieta
Szybkie diety odchudzające
Ćwiczenia wspomagające odchudzanie
Artykuł naszej Internautki: Kamili20