W sobotę zadzwoniłam do Patrycji. Miałam ochotę wyciągnąć ją do kina albo na pizzę i pogaduszki. Niestety, moje plany spaliły na panewce.
- Eeee, do kina... wolę obejrzeć coś w domu na dvd, a pizzy nie ma w mojej diecie. Zresztą dziś i tak nie mogę. Mam seans fitrollu. - oznajmiła Patuszka.
- Czego masz seans? - zbaraniałam lekko.
- Fitrollu. A dokładniej - rollmasażu. - wyjaśniła moja rozmówczyni. - Słuchaj, odkryłam niedawno takie studio fitness, gdzie mają świetne urządzenie-właśnie Fitroll to się nazywa. Służy do masażu całego ciała. Przy pomocy specjalnych rolek masuje stopy, łydki, uda, pośladki, plecy, brzuch, ramiona...Po prostu niemal od stóp do głów. Takie rolowanie pomaga ujędrnić skórę, zrzucić zbędne kilogramy, pozbyć się cellulitu, wymodelować sylwetkę, a przede wszystkim znakomicie odpręża.
- Acha, czyli mówiąc krótko, idziesz się rolować.
- Taa, a wiesz, że tam jeszcze działa podczerwień? - Patrycja była widocznie zafascynowana nowoczesnym ustrojstwem. - Podczerwień, a dokładnie ciepło nagrzewa warstwę podskórną, wspomaga krążenie, przemianę materii, wydalanie toksyn, rozgrzewa mięśnie, działa pozytywnie na system immunologiczny. Taki masaż ma wpływ na cały organizm. Pobudza układ limfatyczny do pracy.
- Czyli z kina nici - rzeczowo zmieniłam temat.
- Tym razem tak. Zamiast siedzieć w fotelu będę się rolować. Byłam już dwa razy i to mnie naprawdę relaksuje. Lepiej się czuję, a jak pomyślę, jaką będę miała sylwetkę... - rozmarzyła się Pati.
Fitness, jak widać ma wiele twarzy, jedni ćwiczą aqua aerobic (patrz artykuł: „Wodne harce"), drudzy trenują „szóstkę Weidera" (patrz artykuł: „Figura na szóstkę"), a inni dają się „wyrolować". Może i ty spróbujesz?