Jeśli stosujesz
diety doskonale wiesz, ile kosztuje cię taka sesja odchudzająca. Drogie potrawy, odżywki i witaminy sprawiają, że pierwszy, co się wyszczupli to twój portfel. I to
permanentne uczucie głodu! To najgorsze chyba, co nas męczy podczas ich trwania. Dlatego często po „powrocie do normalności” z tej radości, że w końcu jeść można następuje efekt „jojo”. I kółeczko się zamyka! Dlatego, jeśli masz tylko parę kilogramów do zrzucenia, może zamiast się męczyć i odmawiać sobie różnych smacznych rzeczy,
wystarczy zmienić styl jedzenia na taki, który jest zgodny z naszym metabolizmem? Efekt może nie będzie tak spektakularny, jak po okresie drastycznych diet i morderczych ćwiczeń na siłowni, ale na pewno już po niedługim czasie poczujesz się zdrowsza i pełna energii!
Nie drażnij lwa!
Tym lwem jest oczywiście głód, który uśpiony nie będzie ci podgryzał żołądka. Jedz zatem częściej w mniejszych porcjach... Podczas stosowania diet, nierzadko popełnia się bowiem poważny błąd. Jedząc bowiem mało podczas dwóch, czy nawet trzech posiłków organizm będzie złośliwie domagał się więcej, żeby poczynić zapasy właśnie na wypadek głodu i schować je na bioderkach i boczkach w postaci tłuszczyku.
Policz do dziesięciu i połknij!
Jeśli masz nawał pracy i pora na posiłek przesuwa się w czasie, to kiedy w końcu dopadniesz swój talerz, zmuś się i
nie pochłaniaj jedzenia w tempie odrzutowca. Twój mózg bowiem otrzyma pierwszy komunikat: „zjadłam" dopiero po 20 minutach, więc jeśli będziesz się spieszyć zjesz dużo, dużo więcej zanim poczujesz sytość. Postaraj się więc wyhamować, na przykład
dłużej żując kęsy. Wyjdzie ci to tylko na
zdrowie, bo rozdrabniając pokarm w ustach przepędzisz w siną dal także i czającą się zgagę.
Nie rozciągaj żołądka!
Ścianki żołądka nie są z drewna, tylko elastyczne, więc im więcej jesz i pijesz podczas posiłków, tym stają się one bardziej rozciągnięte. Po jakimś czasie jedząc duże porcje, żeby poczuć się najedzona będziesz musiała zjeść coraz więcej. Wiedz, że optymalna objętość przerzutego pokarmu, to wielkość dwóch garści dorosłego człowieka. Oceń zatem wielkość twojego posiłku pod tym kątem.
Fot.Robyn Mackenzie/Shutterstock.com
Nie musisz odstawiać chleba
Niektórzy, będąc na diecie odstawiają pieczywo i dziwią się, że tyją. Ale jak mają nie tyć, skoro często zamiast zjeść kromkę chleba z plasterkiem ulubionej wędliny, zjadają półmisek wędliny bez kromki chleba. Dlatego bezkrytyczne wykluczenie pieczywa z diety może doprowadzić do tego, że będziesz nadjadała innymi produktami i nabierała na wadze. Pieczywo nie jest znowu, aż tak drastycznie kaloryczne. Jedna kromka chleba ma ok. 70 kal. A my potrzebujemy dziennie ok. 2000 kal.
Kalorie do kalorii...
Ten, kto czynnie dba o linię doskonale wie, co to znaczy spalić 200 kalorii na siłowni. Zamiast więc wyciskać poty,
ćwicz dla przyjemności, natomiast te 200 kalorii pozbądź się codziennej w diecie. Na przykład ograniczając cukier. Najłatwiej zrobić to poprzez niesłodzenie kawy, czy herbaty. Jeśli to nie wchodzi w grę, bo nie jesteś w stanie przełknąć kawy bez cukru, to zrób sobie taką samą kawę tylko w małej filiżance. Wtedy dostarczysz sobie taką samą porcję kofeiny, z ograniczoną do połowy porcją cukru. Oszukuj siebie także z masłem i sosami, śmietaną i mlekiem. Zapewniam cię, że
jeśli dobrze pomyślisz, to odejmiesz sobie z diety 200-300 kalorii niemal bez wyrzeczeń. A 300 kalorii razy 30 dni da ci 9000 kalorii miesięcznie. Jednym słowem po trzech, czterech miesiącach na pewno zobaczysz rezultaty przed lustrem.
Zobacz DIETĘ I ĆWICZENIA NA WĄSKĄ TALIĘ
Praca konkursowa naszej Internautki
Ty także możesz wziąć udział w naszym EKO-KONKURSIE i walczyć o wspaniałe nagrody! Szczegóły znajdziesz TUTAJ