Dawanie dzieciom obojętnie jakiego jedzenia, byle coś jadły, nie jest niestety najlepszym rozwiązaniem. Nie tylko jeśli chodzi o zubażanie diety dziecka. Jest to także poważny błąd wychowawczy, bo w ten sposób podważamy nasz autorytet. Pozwalamy sobą manipulować i uczymy dziecko, że po solidnym buncie podrasowanym krzykiem postawią na swoim. Karmienie dziecka jest dla rodziców wyzwaniem.
Co zatem uczynić, żeby wilk był syty a owca cała - czyli jak się nie dać i nakarmić niejadka?
Proponuję zaprzyjaźnić się z psychologią rozwojową. Otóż dziecko w wieku kilku lat ma skłonności do fantazjowania. Ma także nierozwinięte umiejętności analizy. Możemy dziecko „oszukać”. I tak:
* Kiedy dziecko uwielbia "fast foody", zróbcie je razem w domu, tylko z domowych produktów i używając zwyczajnego pieczywa. Wasza pociecha z wielką chęcią nałoży składniki na bułkę, żeby wyszła zapiekanka, włoży do bułki ser i parówkę, żeby wyszedł hod dog oraz przekrojonego wzdłuż kotleta mielonego, ser, sałatę i kawałki ogórka, żeby powstał hamburger. Generalnie dzieci jedzą to, co same zrobią, poza tym smak jest podobny.
* Stosuj „bajery”. Z ketchupu narysuj na kanapce buzię i oczy albo dziecko niech je narysuje. Ze szczypiorku zrób włosy, z ogórka uszy, rzodkiewki uśmiech itd. Główną zasadą jest tu zabawa w skojarzenia oraz siła koloru i zapachu.
* Używaj osobliwych nazw. Może to zabrzmi dziwnie, ale zwykła parówka nazwana inaczej ma dla dziecka inny wymiar, co "poprawia" smak.
* Pamiętaj, że pół godziny spędzone przy obiedzie to dla malucha całe wieki. Dlatego, kiedy widzi swój talerzyk pełen jedzenia, ma świadomość, że czeka go wielka nuda. Podawaj zatem jego posiłki na dużym talerzu, na którym dziecinna porcja wygląda jakby to były tylko trzy, cztery "gryzy" i bądź pewna, że dziecko tak właśnie to pojmie.
* Gotowaną marchewkę, groszek zielony, kukurydzę, szpinak można łatwo przemycić w ziemniakach, robiąc z nich puree. Pytamy wtedy malucha "Dzisiaj jemy ziemniaczki zielone, czy czerwone?"
* Dziecko też człowiek. Kiedy grymasi, zapytaj jak dorosłego: czy chce dosolić lub dopieprzyć? Jest szansa, że pociecha "kupi" ten myk. Może też się zdarzyć, że naprawdę brakowało soli.
Musisz wiedzieć jednak, że awersja do jedzenia małego dziecka, to problem przejściowy, a przede wszystkim typowy u kilkulatków. Dlatego nie wpadaj w panikę, a tym bardziej w kompleksy, że jesteś złą matką, bo nie potrafisz karmić swojego dziecka wedle książkowych reguł. Zobaczysz, że przyjdzie czas, już w wieku dorastania, kiedy twoje dziecko będzie mogło zjeść naraz konia z kopytami.

Fot. Nikita Tiunov/Shutterstock.com

Fot. Monkey Business Images/Shutterstock.com
Artykuł napisany przez naszą Internautkę: Klaudię Maksę
Zobacz także:
Dopinguj, ale nie zmuszaj
Jak karmić maluszka?
Proste sposoby na małych brudasów