Odnosi się to tornada czyli dzieci siostry mojego męża. Niezwykle żywej trójki. Dwóch dziewczynek i chłopczyka. Są urocze/y. Ale jak się rozbrykają - to bardzo często pada słowo - tego nie ruszaj, tego nie wolno, to zepsujesz... Pewnie,że co innego gdyby daną rzecz popsuło nasze dziecko no ale to tylko dzieci. A dzieci są ciekawe świata. Budują i niszczą. Sprawdzają wszystko. Teoretycznie jest powiedziane iż nie powinno się zbyt często upominać dzieci bo stracą radość życia i poznawania świata, ja myślę jednak, że to błąd. Gdyby tak było mielibyśmy planetę smutnych ludzi, maczugi i zero postępu w nauce.
Cóż wiem na pewno trójki dzieci nie zniosę. Jedno wystarczy. Na pocieszenie czytam sobie Talka dziecko dla odważnych - to naprawdę budująca pozycja.I obowiązkowa dla rodziców, którym już siadają nerwy albo nie wiedzą co robić w sytuacjach ekstremalnych. Niektóre rady mogą poskutkować??
Odnośnie pytania. Stwierdzam, że nie boimy się o rzeczy ani o dzieci tylko raczej o swoje ukryte kompleksy (tu każdy ma swoje własne) nabyte w dzieciństwie. Inaczej rzecz się ma kiedy dziecko prawie wchodzi na dach wtedy trzeba powiedzieć - NIE WOLNO!!!!