
"Specyficzne przyzwyczajania przy zasypianiu mogą prowadzić do trudności przy przesypianiu całej nocy . Wiele dzieci po obudzeniu się nie może ponownie zasnąć i płacząc szuka rodziców. Takie dzieci nie wykazują zaburzeń, lecz są szczególnie pojętne. Nauczyły się bowiem, że z zasypianiem wiążą się określone przyzwyczajenia - nie tylko za dnia i wieczorem, ale i nocą. Poza tym nauczyły się egzekwować te przyzwyczajenia od rodziców."
Moje dziecko je i śpi o określonych porach - to bardzo wygodne!
Ta wygoda wymagała jednak ode mnie dużo ciężkiej pracy. Kiedy gwiazdeczka skończyła 5 miesięcy koleżanka poleciła mi książkę "KAŻDE DZIECKO MOŻE NAUCZYĆ SIĘ SPAĆ" A.Kast-Zahn, H.Morgenroth.
Nabyłam natychmiast tę pozycję i przystąpiłam do studiowania. Zaczęłam stosować się do porad autorów kiedy moja pociecha ukończyła szósty miesiąc życia. Muszę tu nadmienić, że była karmiona piersią, a do usypiania najczęściej używaliśmy suszarki. Suszarka się przyjęła od czasu kolek, bo pomagała na brzuszek i dodatkowo uspokajała. Kolki się skończyły, a suszarka została:(
Na początku nawet nam się to podobało - dzidzia do łóżeczka, suszarka na 5 minutek i śpi! Ale po jakimś czasie dziecko nie potrafiło już zasnąć samo. Jak przebudziła się w nocy, jedynym sposobem żeby znów zasnęła była suszarka. Koszmar! Doszło już do tego, że spałam z suszarką w ręce!! Potrzebowałam pomocy.
Tu właśnie rozpoczęła się rola omawianej książki w moim życiu.
Wprowadziłam stałe pory drzemek dziennych oraz stopniowe wydłużanie okresu czekania przed zajrzeniem do dziecka.
Muszę tu dodać, że od urodzenia nasze dziecko śpi w łóżeczku. Zawsze konsekwentnie odkładałam gwiazdeczkę do swojego łóżka. Nawet gdy budziła się kilkanaście razy w nocy to wolałam ją odłożyć. Według mnie to bezpieczniejsze, wygodniejsze, zdrowsze i najlepsze rozwiązanie dla wszystkich członków rodziny. Nie muszę się martwić,że przygniotę dziecko, że spadnie z łóżka, mogę się swobodnie wyspać, przytulić (i nie tylko) do męża...
Ostrzegam więc rodziców śpiących z dziećmi, że mogą mieć dużo trudniej niż ja. Ale nie koniecznie;)
Mój plan snu dziecka wyglądał tak:
- około 20.00 dziecko śpi,
- okolo 7.00 dziecko wstaje,
- okolo 10.30 drzemka 1,5 godziny,
- około 15.00 drzemka 1 godzina
Czyli przesypia okoł 11 godzin nocą i około 2,5 godziny - łącznie w dzień. Do planu snu dostosowałam pory spacerów i posiłków. Przez pierwsze cztery dni było bardzo ciężko. Kiedy kładłam dziecko do łóżeczka i wychodziłam rozlegał się niesamowity wrzask! Każdy rodzic wie,że minuta płaczu dziecka trwa godzinę!
Ale starałam się stosować do zasad z awartych w poradniku wierząc, że podczas takiego płaczu dziecku nie dzieje się krzywda. Konsekwentnie zaglądałam do córki na dwie minuty, głaskałam i wychodziłam, wracając znowu o 2 minuty później niż poprzednio. Metoda 3,5,7,9 minut sprawdziła się bardzo szybko(szczegóły w książce).
I tak do momentu wyciszenia. Jeśli dziecko już nie płacze (a nie śpi ) to nie zaglądamy już do niego. Pierwszego dnia trwało to 44 minuty, drugiego 40 minut, trzeciego 30 minut, czwartego 10 minut ale piątego dnia dziecko spało po 3 minutach od ułożenia go w łóżeczku!
Trzeba stosować się do sugestii autorów (to działa!). Ważne, na przykład jest zachowanie przynajmniej 3 godzinnej przerwy między drzemkami w dzień oraz minimum 4 godzin aktywności dziecka przed snem nocnym.

ODNIOSŁAM SUKCES!
Było coraz lepiej. Wiedziałam kiedy moje dziecko będzie spało (spokojnie!) i nie musiałam już używać suszarki!!
Na początku terapii używałam notatnika - zapisywałam czas drzemek i przerw między nimi. To bardzo ułatwiło mi wprowadzanie nowych zasad. Codziennie wymieniałam też doświadczenia z koleżanką, która poleciła mi poradnik i w tym samym czasie wprowadzała zmiany. Taka wymiana doświadczeń i wzajemne wspieranie się w najtrudniejszych momentach bardzo pomogło.
Nigdy nie podaję dziecku w nocy jedzenia i picia. Od ukończenia 6 miesiąca życia nie jest to konieczne, a wyrabia dobry nawyk. W nocy żołądek powinien odpoczywać. Moja córka je kolację około godziny 19, 45 minut potem kąpiel , mycie ząbków i około 20 spanie. Karmienie dzieci nocą to zresztą inny temat, często obecny w życiu młodych rodziców.
Moje dziecko od momentu wprowadzenia w życie nowych zasad przesypia całą noc. Nawet jak się obudzi to pokwęka chwilkę i śpi dalej. Ja nie muszę wstawać i interweniować!
Wiele znajomych śpi nadal z dziećmi albo usypiają je na rękach przenosząc potem do łóżeczka. Dziecko wtedy po przebudzeniu szuka rodzica obok i już nie zaśnie samodzielnie. Dziecko zapamiętuje chwilę jaka towarzyszyła mu podczas usypiania. Domaga się potem tego samego gdy przebudzi się w nocy. Warto więc nauczyć dziecko samodzielnego zasypiania! " - Kto potrafi sam zasnąć, ten potrafi spać całą noc"
"Po sześciu miesiącach niemowlęta mogą odróżnić dzień od nocy(...) Ich wzorzec spania jest na tyle rozwinięty,że odpowiada mniej więcej wzorcowi dorosłego. Mogą one więc spać około 11 godzin bez przerwy, czyli nie muszą już pić."
Uważam,że książka "Każde dziecko może nauczyć się spać" to świetny poradnik - ale tylko dla rodziców, którzy naprawdę chcą pozbyć się problemów z przesypianiem całych nocy przez dziecko. Są podobno tacy, którym nie przeszkadzają nocne wędrówki dzieci, karmienia, lulania, itp.
Autorzy: Annette Kast-Zahn - dyplomowany psycholog i terapeuta. Prowadzi własna pradnię dla rodziców i dzieci, zajmując się głównie leczeniem zaburzeń snu. Autorka miała podobne problemy jak większość rodziców i na bazie własnych doświadczeń radzi nam jak nauczyć dziecko spać. Dr med. Hartmut Morgenroth - specjalista w dziedzinie pediatrii, zdobył wiele doświadczeń w rozwiązywaniu problemów zaburzeń snu u niemowląt i małych dzieci.
Gorąco polecam!