O ileż mniej człowiek miałby problemów, gdyby umiał być konsekwentnym... Piąłby się systematycznie w górę po szczeblach kariery, schodziłby systematycznie w dół w skali miar i wag. Stałby się piękny, bogaty, mądry i niewątpliwie zadowolony z siebie i swoich dzieci. Przez swoją determinację życiową pozbawiłby pracy armię psychologów, psychiatrów, dietetyków oraz wydawców poradników wszelkiej maści.
Jednak żeby słowo stało się ciałem nie wystarczy wizualizować pół godziny przed snem a rano afirmować się słowami "jestem wielki i mam moc sprawczą". Życie to nie film science fiction tylko film czeski, gdzie nikt nic tak naprawdę nie wie i nikt nikomu nic nie obiecywał. Widzowie zaś, tak par contre, doskonale pamiętają co człowiek sobie/innym obiecał, co im prawił i śledzą z uporem maniaka rozwój wydarzeń, wytykając mu każdy krok w tył bez żadnej taryfy ulgowej...
U dentysty, czyli wstęp do refleksji o wychowaniu dziecka
Byłam przed świętami z dziećmi u dentysty. Małżonek Osobisty zdezerterował do pracy, zatem zadanie bojowe w postaci przybrania dobrej miny do złej gry przypadło niestety mnie...
Rola gieroja w takich przypadkach zawsze mnie przerasta, ponieważ mój próg odporności na ból jest praktycznie na wysokości zera nad poziomem morza histerii. Jednak mus to mus. Termin wizyty jak narodowe święto, zatem nie ma przeproś. Ze sztandarem iść trzeba.
W poczekalni tragedia. Pacjentów sztuk sześć, przy czym średnia wieku pozostałych istot poza mną, równa się 10 bez reszty (słownie 2 uczennice i dwóch uczniów klasy 5-w tym mój syn osobisty oraz mój drugi syn Junior ...)
- Synu, przyznaj się mamie, zmówiliście się razem, co nie? - spowiadam seniora
- No co ty? Ja się bym umówił z dziewczynami? I jeszcze u dentysty? Żeby mi obciach zrobiły? Przecież to "cykory"! - żachnął się synek
Przełknęłam aluzję a propos płci w sferze reakcji na ból, a w drzwiach stanęła dentystka.
- Proszę, twoja kolej - zakomenderowała tonem nie znoszącym sprzeciwu wskazując palcem pierwszą dziewczynkę.
Nastała cisza. Po chwili rozległ się dźwięk wiertła i "aa" cienkim sopranem. Cztery pozostałe w poczekalni sępy zatarły ręce:
- Pękła...
- Słucham? Ej no, nie ładnie tak pogrążać koleżankę... - zareagowałam, oczyma duszy mojej widząc minę tej biduli na fotelu.
- Mamo, przestań... sama mówisz ciągle, że trzeba być twardym a nie "miętkim" - fuknął zdegustowany moją postawą junior.
W myślach opadły mi ręce, zewnętrznie jednak postanowiłam sępom się nie dać i stworzyć pozory bycia ze stali. A co. Dobry bajer to połowa sukcesu.
Wchodząc na fotel słyszałam w tle sępie dialogi. Podczas wiercenia nastała cisza.
"Noż uduszę w domu, przysięgam. Ajjjjjj...! "
- Proszę - dentystka podała mi chusteczkę higieniczną - makijaż się pani rozmazał, ale i tak była pani dzielna....
"Dzielna, dzielna.... Trzeba być twardym a nie "miętkim".... Prosić o zastrzyk to obciach.....
Słowa, które uczą
Pierwsze co mi przyszło na myśl, to to, że na drugi raz pójdę do dentysty sama. Ale potem, kiedy ból mi przeszedł naszły mnie refleksje natury wychowawczej. Otóż.
Wychowanie to działanie intencjonalne rodziców, opiekunów lub wychowawców, które ma na celu ukształtować pozytywne postawy wobec świata i ludzi.
Najprostszą i najczęściej stosowaną metodą jest słowo. Rozmawiamy z dziećmi na trudne tematy, określamy co jest dobre, a co ze wszech miar naganne.
Kolejną skuteczną metodą jest obraz, albo jak kto woli, przykład z życia wzięty. Innymi słowy komentujemy na głos wydarzenia i fakty pojawiające się w mediach lub w życiu wywołując pożądane reakcje, np. brak akceptacji dzieci na akty przemocy wobec słabszych, złe traktowanie zwierząt itp.
Aby słowo jednak stało się ciałem
Wychowanie dziecka to nie tylko kształtowanie jego postaw. Każdy rodzic pragnie, aby jego dziecko wyrosło na prawego człowieka. Chciałby także, aby miało twardy charakter i nie bało się stawić czoła przeciwnościom i bólu. Dlatego bardzo często słyszy się, jak rodzice wysyłają dziecku takie komunikaty, jak „bądź twardy", „nie płacz", „bądź silny, czy nie poddawaj się".
Jednak tutaj nie wystarczą dobre chęci i dobór słów. Należy zwrócić uwagę, że dzieci, zwłaszcza te dorastające, mają wyostrzony słuch i wzrok, a co za tym idzie szczerze komentują to, co widzą. Trzeba ponadto zaznaczyć, że rodzic jest dla dziecka pierwszym wzorem do naśladowania. Dlatego, kiedy widzą brak spójności teorii z praktyką (patrz mój przykład), zaraz włącza im się żółte światło i pada zarzut „przecież mówiłaś"!
Tak, moi drodzy, life is brutal. Niby każdy wie, że świat jest taki, jakim go czynimy my sami, ale często wychodzi nam to na wyższych poziomach, gdy w grę chodzą wartości ogólnoludzkie. Tam natomiast, gdzie toczy się życie rodzinne, bywa, że umykają nam ważne szczegóły.
Nie dramatyzuj jednak. Na pewno jesteś dobrą matką i świetnie wychowujesz swoje dziecko. A że czasami nie wyjdzie ci to, co zamierzałaś, cóż, każdemu się zdarza.
Pozdrawiam noworocznie :)
Tekst wyróżniony przez redakcję