„Nic nie jest dla człowieka bardziej nieznośne, jak pozostawać w zupełnym spokoju, bez namiętności, bez interesów, bez rozrywek, bez wysiłków. Czuje wtedy swą nicość, samotność, niedostateczność swych sił, swą zależność, słabość, pustkę. Niezwłocznie z głębi jego duszy wyjdzie nuda, ciemność, smutek, troska niezadowolenie, rozpacz". Blaise Pascal
Kiedy spieszymy się z wykonaniem nawału obowiązków na czas, nie wiemy „w co ręce włożyć" zdanie: „
Mamo, nudzi mi się, wymyśl coś" może wytrącić z równowagi. A ten okrzyk dziecięcej rozpaczy jest komunikatem: „Zajmij się mną".
Dziecko mówi, że
się nudzi, i tak czuje, ale w gruncie rzeczy chodzi o to, że wyczerpały mu się „akumulatory" umożliwiające samodzielne działanie.
Małe dziecko potrzebuje uwagi i zainteresowania rodziców. Potrzebuje jej dużo, bo... jest małe. Starsze może narzekać, że się nudzi, bo potrzebuje pomocy - nie daje sobie rady z lekcjami, albo z trudną grą. Dorośli mówią: „To jest nudne" i w ten sposób wyrażają swoje niezadowolenie. Z dziećmi bywa podobnie. Nudzimy się, gdy z jakiegoś powodu nie możemy uruchomić swojej energii, nie możemy zrobić tego, na co akurat mamy największą ochotę. Na przykład: dziecko marzy, by potaplać się w kałuży. Rodzice odpowiadają: „Pada deszcz, zostajesz w domu". Dziecko: „Nudzi mi się". Rodzice: „To porysuj, poczytaj. Na dwór wyjdziesz później". Dziecku jest trudno czekać. Gdy czegoś chce, chce to mieć natychmiast, nie może znieść odroczenia. Maluch nie rozumie, co to „godzina". Rozmawiając z nim o czasie, lepiej odwoływać się do jego świata i języka. Mówiąc, że coś się wydarzy za godzinę, wytłumaczyć, że to tyle, ile trwa ulubiony film na wideo. Jeśli coś ma się wydarzyć za dwa dni, wydarzy się za dwie dobranocki.
W nudzie nie ma nic złego, ale tylko do pewnego momentu. Jeżeli trwa za długo, dziecko dwie godziny plącze się bez zajęcia, to trzeba mu coś podsunąć. Zrobić coś razem, albo przynajmniej pomóc mu coś wymyślić. Jeśli nudzi się stale, to warto się temu przyjrzeć.
Nastolatki nudzą się często, u nich to jest normalne, związane z momentem rozwoju, przeistaczaniem się z dziecka w osobę dorosłą. Coś tracą (świat dziecięcy), a jeszcze nic nowego nie zyskują, stąd częste poczucie pustki. Zwłaszcza, gdy młody człowiek nie nabył w poprzednim okresie życia trwałego
hobby.
Dzieci, są z natury ciekawe. Jeżeli więc dziecko ciągle się nudzi, to sądzę, że stoi za tym jakiś problem. Może czuje się opuszczone przez rodziców? Zadaniem rodzica jest pomóc dziecku dotrzeć do potrzeb, które kryją się pod uczuciem nudy. Gdy syn lub córką chodzą po domu, narzekają i marudzą, nie wiedzą gdzie się podziać, zamiast od razu organizować im jakieś zajęcie powiedzmy - „Wiedzę, że się nudzisz. Zapewne zastanawiasz się, czym by tu się zająć". W trakcie rozmowy z dzieckiem może się okazać, że ma ono problem ze zrealizowaniem jakiegoś swojego pomysłu - nie wie na przykład jak zrobić niespodziankę dla przyjaciela. Zdarza się również tak, że nuda łączy się z innymi uczuciami. Dziecko może np. czuć się zawiedzione, że babcia nie dotarła na umówione spotkanie i nie wie, co teraz zrobić z tym „zapasowym czasem".
Jeśli tylko mamy czas, to potraktujmy dziecięce znudzenie, jako pretekst do lepszego poznania własnych pociech. Kiedy zaś my lepiej poznamy dziecko, ono z pewnością z tego skorzysta, poznając lepiej siebie. A czasem może warto „ponudzić" się razem? Bo nicnierobienie też jest wielką sztuką.
Tekst wyróżniony przez redakcję