Alkohol towarzyszy nam co raz częściej. Niestety taka jest prawda. Niekoniecznie wysokoprocentowy, niekoniecznie wódki.
Kiedy chodzimy po supermarkecie to gatunków i rodzajów piw i napojów „piwopodobnych" mamy do wyboru do koloru. W wielobarwnych puszkach lub butelkach, czarujących naklejkami. Jasne, ciemne, mocne, malinowe, cytrusowe, niesamowite... Kokietują obrazki kolorowe, złote błyszczące etykietki i wymyślne nazwy. Dzieci też widzą te kuszące, zapowiadające niesamowite doznania etykietki. Pojawia się w dzieciecej podświadomości skojarzenie, że alkohol musi być pyszny, skoro jest oznaczony takimi ładnymi obrazkami. Tak jak piękne są książki z kolorowymi ilustracjami i słodkie kolorowe cukierki.
Pierwszego papierosa dziecko zapala z rówieśnikami na podwórku, marihuanę na imprezie. Ale pierwszy kieliszek wychyla w domu pod okiem rodziców. A to oni powinni wyjaśnić, jak się odmawia i nie traci pozycji wśród rówieśników. Ten wynik „pierwszych prób" pochodzi z analizy ankiety przeprowadzonej w 2006 roku, podczas której pracownicy Pretendenta przepytali anonimowo dwa tysiące uczniów w wieku od 11 do 15 lat. Odpowiedzi na temat papierosów, alkoholu i narkotyków udzielali uczniowie wiejskich i miejskich podstawówek i gimnazjów z województwa Dolnośląskiego. Wyniki powinny postawić dorosłych na baczność. Ponieważ jednoznacznie z ankiety wynikało, że więcej niż połowa badanych dzieci spróbowała alkoholu przed skończeniem piątej klasy podstawówki. Najczęściej na uroczystości rodzinnej.
Pośród ludzi dających dzieciom alkohol są dwie grupy rodziców.
Pierwsi nie dostrzegają problemu w tym, że ich dzieci pijają alkohole tzw. niskoprocentowe. Są tacy, którzy uważają, że małe dawki takich alkoholi działają leczniczo i nawet pediatrzy tego nie potępiają a nawet polecają (!?). Ja też słyszałam, że w innych krajach dzieci od najmłodszych lat piją wino do posiłków. A mimo licznych podróży nigdy nie widziałam, żeby osobom nieletnim napoje procentowe ktoś podawał. Wręcz przeciwni, ze zdziwieniem obserwowałam dzieci popijające posiłki wodą. Słyszałam tę prawdę od ludzi, którzy w ten sposób tłumaczą swoje zachowanie w stosunku do własnych dzieci. Czasami rodzice pozwalają pić dzieciom nawet kilkuletnim piwo, słabe wino, szampana - nie uznając tych napojów za specjalnie alkoholowe. Nie mówię tu o rodzinach patologicznych, w których alkohol króluje. Mówię o tzw. porządnych rodzinach i niejednokrotnie wykształconych rodzicach!
Drudzy tak bardzo kochają swoje dzieci, że nie potrafią powiedzieć im NIE! Podczas rodzinnego przyjęcia, kiedy wszyscy wznoszą toast winem musującym, dziecko patrzy z widoczną zazdrością i też chce spróbować. Rodzicom jest niezręcznie, smutno wprowadzać własne, kochane dziecko w stan niezadowolenia spowodowany zakazami. A dzieci wiedzione ciekawością próbują wszystkiego. Nawet jeśli napotykają w końcu opór rodziców, to opór ten łatwo im przełamać, bo nie jest on zbyt wielki.
Alkohol bez względu na rodzaj czy walory smakowe - jest trucizną komórkową, a ponieważ ma on zdolność przenikania do wszystkich komórek ciała ludzkiego. Bezsprzecznie działa on zwłaszcza destrukcyjnie na rozwijający się organizm dziecka. Głównie uszkadza tkankę nerwową, a więc i mózg dziecka, co powoduje
- obniżenie sprawności intelektualnej,
- zaburzenia koncentracji uwagi,
- zaburzenia zdolności zapamiętywania nabytych wiadomości,
- zwiększoną skłonność do zmęczenia,
- wzmożoną drażliwość i pobudliwość nerwową,
- dzieci alkoholizujące się robią wrażenie ociężałych umysłowo.
Nie tylko psychiczne skutki objawiaja się po spożyciu napojów zwanych wyskokowymi. Równiez fizyczne uszkodzenia następują po większym spożyciu procentowych używek, ale warto wiedzieć, że różne rodzaje napojów alkoholowych, powodują różne zmiany w młodziutkim, nieukształtowanym jeszcze do końca, organizmie i tak:
- - wino – uszkadza głównie wątrobę;
- - piwo – układ krążenia, nerki;
- - wódka – układ nerwowy, mózg (niszczy szare komórki).
Kochani rodzice, alkohol nie jest konieczny do życia. Wasze dziecko wcale nie musi go próbować, przed uzyskaniem pełnoletniości, ani nawet zaraz po uzyskaniu dowodu osobistego. Na imprezach rodzinnych warto odizolować pociechy od głównego stołu dla dorosłych, żeby podpity wujek nie dał Waszej pociesze kieliszka wódki na spróbowanie. Oraz, żeby dziecko samo z ciekawości nie sięgnęło po kieliszek kogoś dorosłego, wykorzystując nieuwagę rodziców. Nie ma nic śmiesznego w przyłapanym kilkuletnim dziecku na spijaniu resztek z kieliszków.
Rodzice, brońcie dzieci przed pierwszym kontaktem z alkoholem. Będą miały na to czas. Jak dorosną.