Przepraszam, Proszę, Dziękuję.
Tymi słowami uśmiech
Na buziach maluję.
Justyna Sierżant kl. II c
Jeżeli rozejrzymy się wokół, widzimy, jak
młodzi ludzie zachowują się w domu, na ulicy, w szkole czy w autobusie: przyjmują wszystko tak, jakby im się należało, a jeżeli coś dostaną, to coraz rzadziej dziękują. Jeśli popełnią jakiś widoczny błąd (i nawet żałują), to trudno jest im jednak
powiedzieć: przepraszam. Zamiast prosić, raczej wymagają albo „załatwiają" sobie to, czego potrzebują. To niezwykle utrudnia możliwość pomocy, możliwość ratowania, naprawienia sytuacji i budowania
zdrowych relacji. Z różnych powodów, wiele osób wykazuje daleko idącą powściągliwość w stosowaniu zwrotów grzecznościowych. To błąd. Nie szczędźmy sobie tych najprostszych przejawów grzeczności i życzliwości. Powinny one być zakodowane w nas
od najmłodszych lat i używane niemal odruchowo. I znów niebagatelną rolę, w procesie oswajania dziecka z podstawową kulturą osobistą, odgrywają
rodzice.
By dzieci żyły w przyjaźni z dobrymi manierami, trzeba uczyć je od najmłodszych lat:
- czarodziejskich słów: proszę, dziękuję, przepraszam;
- jak witać znajome osoby, zarówno dzieci jaki dorosłych;
- szanować ludzi, zwłaszcza swoich najbliższych i osoby starsze;
- nie przerywać nikomu rozmowy;
- pytać rodziców o pozwolenie, gdy chce się coś zrobić lub wziąć;
- kultury przy stole, podczas rozmowy telefonicznej, w kinie, w restauracji;
Na początek powitanie. Mały człowiek widzi, jak my się witamy i postępuje tak samo. Bo nie ma to jak dobry przykład. Co jednak ma zrobić mama, której pociecha wita się z gośćmi „wybiórczo"? Na początek najlepiej porozmawiać z dzieckiem. Trzeba mu wyjaśnić, że „dzień dobry" mówimy każdemu, kogo znamy, a nie tylko tym osobom, które darzymy sympatią. A potem powinno się konsekwentnie tę zasadę malcowi przypominać, np. przed wizytą u koleżanki, zanim wejdziecie do sklepu, gdy spotkacie sąsiada.
Nasze pociechy uczą się przez naśladownictwo i obserwacje życia dorosłych. Najprostszy sposób na nauczenie malca dziękowania to...
dziękowanie jemu samemu. Za przyniesioną książeczkę, podane ci prosto do buzi ciasteczko, zrobienie tego, o co prosiłaś. Zazwyczaj mama i inni dorośli w rodzinie powtarzają wiele razy:
,,Co się mówi?", aż
dziecko nauczy się dziękować za to, co otrzymuje. Jeśli malcowi zdarzy się zapomnieć o podziękowaniu, nie karć go, tylko po prostu przypomnij mu o nim. Pamiętaj, że maluch dopiero się uczy. Zapytaj: „Czy o czymś nie zapomniałeś"?
Przeprosiny można podzielić na dwa rodzaje. Pierwszy to taki, kiedy dziecko przeprasza automatycznie, bo np. kopnęło swoją siostrę pod stołem. Z takimi przeprosinami nie musi się wiązać skrucha. Nie trzeba malca za to upominać. Powiedz tylko: „Kochanie, wystarczy, jak przeprosisz Anię". Drugi rodzaj dotyczy sytuacji, gdy maluch komuś umyślnie wyrządził krzywdę. Wtedy z dzieckiem trzeba porozmawiać, uświadomić mu, co może czuć druga osoba, by przeprosiny nie były wypowiedziane na odczepnego, tylko płynęły z głębi serca. W obu przypadkach, jak zwykle, najlepszy jest dobry przykład. Jeśli mama i tata, kiedy trzeba, przepraszają (siebie, innych i swojego smyka), maluch szybko nauczy się używać tego magicznego słowa. Słowo "przepraszam" daje szansę na nowy początek, tak nam potrzebny w życiu międzyludzkim i rodzinnym.
W wychowaniu nie chodzi o to, by musztrować dziecko i besztać. Ale o to, żeby wpoić pewne zasady funkcjonowania między ludźmi. Zawsze milej jest pomyśleć, że jako ludzie starzy będziemy zdani na opiekę ludzi z dobrymi manierami. Nawet jeśli są to tylko marzenia.
Tekst wyróżniony przez redakcję