Za moich młodych lat wyrocznią był Jan Kamyczek, którego dobre rady poszły już chyba w zapomnienie. Ten mentor na filmikach puszczanych mi przez rodziców przez epidiaskop (ten przedsmak wideo zbliżał do siebie pokolenia, bo żeby dobrze założyć rolkę z filmem, trzeba było się nagimnastykować), wiedział wszystko o dobrych manierach. Do dziś pamiętam wskazówkę „jak zjeść do końca pyszny sos z talerza". Dopiero po latach, będąc młodą studentką, dowiedziałam się, że pod tym uroczym pseudonimem ukrywała się Janina Ipohorska, współtwórczyni tygodnika "Przekrój", zajmująca się tam sprawami savoir-vivre'u.
1. Kolega częstuje cię cukierkiem, bierzesz i mówisz "dziękuję".
2. Przy stole ładniej wyglądasz, gdy mówisz z pełną buzią.
3. Najładniej wyglądasz, gdy podkoszulka wystaje Ci ze spodni.
4. Nos najlepiej wycierać rękawem.
5. Myjemy ręce po wyjściu z ubikacji.
6. W czasie jedzenia staramy się nie rozlewać zupy.
7. Możemy wtrącać się do rozmowy dorosłych.
8. Nie wolno jeść obiadu palcami.
Dobre maniery są podobno nieśmiertelne, więc jeśli chcesz się przekonać, czy twoja pociecha jest za pan brat z zasadami dobrego wychowania, przeczytaj jej w formie zabawy powyższe zdania. Na każde niech odpowie „tak" lub „nie", a już z tych odpowiedzi, sam drogi rodzicu, zorientujesz ile jeszcze przed tobą do zrobienia.
Kiedy nasze
dziecko po raz pierwszy rozmazuje umorusaną łapką owocową papkę po stole, czy chlapie łyżką w misce z zupą, nie tylko nie jesteśmy oburzeni, ale wręcz dumni - to pierwszy
przejaw samodzielności naszej pociechy! I chociaż dwulatkowi wybaczamy rozlany sok, to wybieranie palcami marchewki z zupy, czy budowanie wieży z ziemniaków zdecydowanie może zdenerwować. Zwłaszcza, gdy
przy stole, niedaleko naszej pociechy, siedzą inni biesiadnicy.
Warto jak najwcześniej zacząć naukę zachowania przy stole - już sześciomiesięczne dziecko próbuje samo jeść i na tę samodzielność należy mu pozwolić. Od przedszkolaka możemy wymagać już nie tylko samodzielności w jedzeniu, ale także pomocy w czynnościach z nim związanych: przynoszeniu czystych talerzy i nakrywaniu do stołu, odnoszeniu brudnych naczyń, wycieraniu stołu. Należy jednak pamiętać o tym, że rodzic nie powinien wyręczać dziecka - nakarmienie go na pewno przyspieszy i ułatwi sprawę, ale schludne jedzenie jest umiejętnością, które każde dziecko musi samo opanować do perfekcji. A jedynie trening czyni mistrza i to w każdej aktywności życiowej.
Nauka dobrych manier nie jest łatwa, a pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę, jest zachowanie przy stole. Zwłaszcza rodzice dzieci - niejadków nie zwracają na to uwagi. Bo nie ważne jest, że dziecko leży na stole, albo buja się na krześle, ważne, że chce cokolwiek zjeść. Jeśli w czasie codziennych posiłków na takie zachowanie pozwalamy, nic dziwnego, że na większym spotkaniu rodzinnym maluch, prędzej czy później, zwróci czyjąś uwagę swoim zachowaniem. Dlatego warto wprowadzić jasną zasadę: podczas posiłku należy siedzieć prosto. Cierpliwie korygujmy nieodpowiednie zachowanie.
Punkt 7 początkowego testu (możemy wtrącać się do rozmowy dorosłych) wzbudził pewnie u niejednej z czytelniczek oburzenie. Jak to, to mam nie pozwalać mojemu dziecku
wtrącać się do rozmów?! Ano tak... Proszę sobie wyobrazić następującą sytuację. Z okazji imienin pana domu są zaproszeni na kolację goście. Ludzie jak najbardziej dorośli. Przybywają elegancko ubrani, nastawieni na miłe spędzenie wieczoru. A trafiają na kinderbal w połączeniu z teatrem jednego aktora. Dziecko gospodarzy przynosi do stołu po kolei wszystkie swoje
zabawki, zmusza jednego z gości (lub wszystkich po kolei) do zabawy w chowanego lub berka, co chwila przerywa rozmowę, bo musi zakomunikować, że umie zaśpiewać piosenkę, albo ma właśnie nie cierpiące zwłoki pytanie do mamy, co jedzą kangury. A zdarzają się i takie sytuacje, że rozbrykany maluch zaczyna
interesować się nie swoim talerzem lub na własnym buduje kolorową wieżę z sałatki... A na to wszystko patrzy mamusia z rozrzewnieniem i zachwytem, jakie to ma
towarzyskie dziecko. Ale z punktu widzenia gości, impreza nie musi należeć do udanych. W końcu byli zaproszeni na imieniny do dorosłego człowieka, a nie do dziecka. Takie zachowanie malucha byłoby całkiem akceptowane, gdyby to do niego zostali zaproszeni wujkowie i ciocie.
Z drugiej strony, gdyby na urodzinach pięciolatka dorosły opiekun cały czas strofował dzieci, ze źle trzymają sztućce, zbyt głośno się zachowują, zbyt żywiołowo bawią, a w ogóle to może teraz wszyscy w ciszy i spokoju skończą posiłek... Czy byłby to udany kinderbal? Dziecko musi się nauczyć, że jest bardzo ważne dla rodziców. Mama i tata kochają je niezmiernie. Ale są sytuacje, kiedy dorośli chcą porozmawiać z osobami w swoim wieku i nie należy im w tym przeszkadzać. Tak jak i pociechom może ciążyć zbyt rygorystyczny nadzór osoby dorosłej podczas zabawy.
Wracając do podstawowego tematu. Dobrych manier najlepiej uczyć, samemu dając przykład. Dlatego zawsze pamiętajmy o sprzątnięciu ze stołu naczyń i absolutnie nie odkładajmy tego na później. Zachowujmy się nawet przy rodzinnym stole tak, jak zachowywalibyśmy się w eleganckiej restauracji. Dzieci patrzą i od nas uczą się, jak prowadzić miłą rozmowę, dziękować za posiłek, przepraszać za potknięcia. Poświęćmy dziecku czas podczas wspólnych posiłków i uczmy je, jak posługiwać się nożem i widelcem, jak poradzić sobie z nałożeniem spaghetti czy ryżu. Pokazujmy do czego służą serwetki, jak jeść owoce z kompotu czy w jaki sposób odłożyć sztućce. I proszę nie zapominajcie w czasie nauki właściwych zachowań o pochwale, potrafi ona o wiele bardziej wzmocnić pozytywne zachowania niż krytyka.
Najważniejsze są cierpliwość, sukcesywność, wytrwałość i konsekwencja.
Sukces będzie widać podczas kolejnych spotkań rodzinnych.
Tekst wyróżniony przez redakcję