- Dobrze, że przyszłaś. Właśnie miałam do ciebie dzwonić - powiedziała tajemniczo Dorota i skierowała mnie od razu do swojego pokoju biurowego - Poznałaś już kiedyś Monikę, prawda?
Prawda. Monikę poznałam u naszego wspólnego znajomego Radka na imprezie z okazji wydania jego zbioru reportaży z Afryki. Była wtedy dziennikarką w jednej z lokalnych gazet i przyszła, żeby umówić się z nim na wywiad.
- Dzień dobry. Miło cię znów widzieć. Dalej pracujesz w redakcji?
- Już nie. Postanowiłam stworzyć własną gazetę.
- No to masz teraz bardzo dużo pracy. Trzeba przecież mieć jasną i oryginalną wizję, żeby móc zaistnieć na rynku.
- Zgadza się. Ostatnio prawie nie sypiam. Nawet zaczęłam pić kawę, mimo że szkodzi mi na cerę.
Cała Monika. Nie chce pić kawy, bo jej szkodzi na cerę. Chodzi na siłownię i je jak wróbel, żeby mieć super sylwetkę. Jednym słowem dziewczyna, jak z fotografii branżowej gazetki jakiejś korporacji. A przy tym zapracowana do granic wytrzymałości.
- Właśnie - przerwała mi tok wspomnień Doris - Monika przypomniała sobie gdzie pracujemy i stwierdziła, że mogłybyśmy prowadzić u niej w gazecie dział porad dla czytelniczek.
- O! Moje studenckie marzenie się ziści - uśmiechnęłam się sama do siebie.
Monika zaczęła mi roztaczać swoją wizję, kiedy rozległa się z mojej komórki polifoniczna etiuda rewolucyjna.
- Senior słuchaj. W garnku w lodówce macie bigos. Niech tato podsmaży go na patelni na kolację. No, papa. Jestem zajęta teraz. Pa.
- W domu nastał głód, jak mamy nie ma?
- Nie. Tylko garnek z bigosem stał za garnkiem rosołu i mogli go nie widzieć ...
- Ale zrobiłaś mi „smaka" na bigos!
Może zadzwonię do domu, to Senior przyniesie ci trochę tego bigosu, co?
- Coś ty, Klaudia. Ja takiego bigosu nie jadam! - Monika prawie krzyknęła.
- O matko, to jaki jadasz? Przecież bigos jest bigosem, nie?
- Ja sobie robie w domu bigos light.
- Jaki??? Light? - wyraziłyśmy niedowierzanie zgodnym chórem
- Tak. Znaczy nie jest ciężkostrawny, nie jest kaloryczny, a przy okazji „sam się robi”.
- A możesz nam podać przepis na to czary-mary?
- Proszę bardzo. Oto mój prosty przepis na bigos light.
3 kg kiszonej kapusty
1 kg słodkiej kapusty
1 kg żeberek
35 dkg boczku
½ małej paczki rodzynek.
sól, pieprz, 3 listki laurowe, 3 szczypty kminku
Do wielkiego garnka wrzucić przepłukaną kiszoną kapustę i poszatkowaną kapustę słodką, pokrojone żeberka i boczek w kostkę oraz rodzynki i przyprawy. Wlać szklankę wody, garnek przykryć, podpalić gaz (mały) i spokojnie zabrać się do jakiejś pracy, bo bigos sam się wam ugotuje.
- Tylko tyle?
- Tak. Kiedy kapusta zmięknie, zawartość garnka podzielcie na kilka porcji i macie obiad na zaś. Proste?
- Proste jak drut. Na pewno spróbuję - powiedziałam po czym kilka dni później spróbowałam i stwierdzam, że ta potrawa jest dobra, tania i nie jest ciężkostrawna, jak bigos rasowy. Spróbujcie i Wy. Smacznego.
Artykuł naszej Internautki: Klaudii Maksy
Zobacz także:
Letni bigosik z ziemniakami
Szarlotka z budyniem waniliowym