- Chłopcy, macie kolacje na stole! - powiedziała gromko Klaudia wsadzając głowę do pokoju dzieci.
-"Fayer, fayer!" - odpowiedziała jej gra komputerowa.
- Kolacja!!! - wrzasnęła dzieciom nad głową.
- Mamoo , przecież nie ma jeszcze siódmej! A w ogóle to nas rozpraszasz!
- Ja was pardon, ale wczoraj prawie nie spałam. Idźcie się umyć i do stołu. Ja idę spać.
- Teraz? Wcześniej niż my?
- Tak. Dobranoc. - Klaudia zabiła w zalążku próby werbalnego protestu i zaczęła nastawiać budziki na siódmą, bo rodzinna dentystka bezlitośnie wpisała na wizytę kontrolną całą rodzinę na tak nieludzką porę.
Dzieci wyszły z pokoju obrażone.
Klaudia posłała łóżko i padła. Po kilku sekundach straciła kontakt ze światem.
Niestety świat nie chciał stracić kontaktu z nią.
- Mamo... - dobiegło z zaświatów - jgkahlasjfasljflsjf...
- Yhy...
Cisza...
- Mamo... - znowu dobiegły jakieś głosy - gwkhdf.KHD.dj....
- Yhy...
Cmok, cmok w policzek
- Żono, hfaljflasjf/afj/ask...
- Yhy...
Szósta rano. Jak dobrze być wyspaną! Kawka. La vie est belle...
- Cześć mamo! - wszedł do kuchni uśmiechnięty (!!!!) syn Senior - to daj mi te trzy dychy!
- Jakie "trzy dychy", mój Boże!
- No jak to jakie? Na kartę do komórki, żebym sobie ściągnął na nią grę.
- Dostałeś 10 zł. Wystarczy.
- Ale obiecałaś!
- Ja? Kiedy?!!!
- No przecież wczoraj wieczorem ci się pytałem, a ty się zgodziłaś.
- Co ty gadasz?
- No przepraszam, ale sama powiedziałaś "yhy".
Chwila skupienia. Klaudia wydłubała w pamięci jedynie niezidentyfikowane dźwięki, które słyszała wczoraj w półśnie. Z tym, że miała wrażenie, że tych dźwięków było ciut więcej...
- Mamo!
Klaudia na widok uśmiechniętego Juniora wychodzącego z pokoju na wszelki wypadek usiadła i wzięła głęboki oddech.
- Mamo, to daj mi twoje mp3, to sobie je schowam za pamięci do spodni!
- Zapomnij.
- No weeź! Pozwoliłaś wczoraj!
- Masz swoje!
- Ale twoje jest wypasione.
W tym momencie małżonek osobisty wyszedł z łóżka. Klaudia profilaktycznie uciekła do łazienki.
- Żono!
Klaudia odkręciła wodę pod prysznicem.
- Żono!
- Nie odpowiadam za żadną moją deklarację z wczoraj! - Klaudia krzyknęła spod prysznica.
Śniadanie w ciszy. Dzieci naburmuszone.
Padł strzał.
- Tylko pamiętaj, żeby przygotować te ubrania dla dzieci Karola, tak jak obiecałaś. Przyjedzie dzisiaj w południe. - rzekł był małżonek osobisty.
- O czym ty mówisz?!! Dzisiaj?!
- Jezu, kobieto, obudź się wreszcie! Przecież mówiłem ci wczoraj... O cześć Doris! - Małżonek przywitał wyrosłą spod ziemi Dorotę - Uprzedzam cię delikatnie, że moja żona nie jest dzisiaj w świetnej formie psychicznej.....
- Weź przestań, dobra? Nie chcę być złośliwa, ale nie dalej jak wczo...
- Wiesz co kochanie? Ja stąd znikam. Lecę na siłownię, pa - osobisty wymknął się z kuchni w tempie odrzutowca.
- Ty, Klaudia, co się dzieje?
- Nawet mnie nie denerwuj. Wczoraj poszłam spać z kurami, a dzisiaj świat z tego powodu się chce zawalić. I jeszcze wmawiają mi niemoc umysłową......
- Oj dobra, dobra. Nie złość się Klaudia, bo złość piękności szkodzi. Zobacz lepiej co dla ciebie mam! Od razu humor ci się poprawi!
- Co to? Dżem jakiś?
- O matko! Nie jakiś tam dżem, tylko dżem z naszych polskich, poczciwych papierówek.
- Nie żartuj!
- Nie żartuję wcale. Robiony przeze mnie z przepisu cioci Klary. Zero zagęszczaczy! Sama natura!
- No super. Ale z papierówek można zrobić dżem bez użycia zagęszczaczy? Wydawało mi się, że te jabłka mają zbyt dużo wody, żeby móc się same związać w dżem.
- Wodę trzeba odparować, żeby została sama pektyna. Przepis na dżem z jabłek w sumie jest bardzo prosty.
Zrywasz jabłka, myjesz, obierasz, wykrawasz gniazda i kroisz na małe kawałki. Potem wrzucasz je do garnka, najlepiej ze stali nierdzewnej, wlewasz dwie szklanki wody i mieszasz, mieszasz, mieeeszasz
- Długo tak trzeba mieszać?
- Niestety tak. To jest wada tego przepisu. Inaczej jabłka się od spodu przypalą.
- A kiedy można przestać mieszać?
- Ciocia Klara kazała mi robić test talerzykowy. Jeśli wrzucisz trochę jabłek na talerzyk i ustawisz go pionowo i jabłka nie ściekną, znaczy, że możesz przestać mieszać. Zrobiłam ci zdjęcie, bo ja na przykład musiałam podpatrzeć ciocię, bo nie wiedziałam o co chodzi. Zdjęcia są lekko niewyraźne, ale sama je robiłam, trzymając w jednej ręce aparat, a w drugim talerz. No ale wracając do dżemu.
Kiedy jabłka nie spadają z talerzyka, wsypujesz do garnka cukier. Dużo. W proporcji 1:1. Następnie dobrze mieszasz, studzisz i wkładasz je, kiedy wystygną nieprzykryte do lodówki. Rano wyjmujesz garnek, zagotowujesz stale mieszając i robisz drugi test talerzykowy i test łóżeczkowy. Jeśli w pulpie na talerzyku zrobisz rowek i jabłka nie wleją się z powrotem na swoje miejsce oraz kiedy jabłka nie spadną z odwróconej łyżeczki, wtedy dżem jest gotowy i można go wkładać do słoików, zakręcić i odwrócić do góry dnem.
Z dżemem z papierówek jest bardzo dużo roboty, ale za to jak w zimny jesienny wieczór zrobisz sobie tosta, posmarowanego dżemem i na wierzchu z bitą śmietaną do kawy, gwarantuję, że chandra zwieje gdzie pieprz rośnie.
Wypróbuj także
PRZEPIS NA DŻEM TRUSKAWKOWY
DŻEM Z TRUSKAWEK
DŻEM Z JABŁEK PRZEPIS
BUŁECZKI DROŻDŻOWE Z DŻEMEM
Przepis konkursowy naszej Internautki
Ty też możesz wziąć udział w naszym sierpniowym konkursie kulinarnym! Szczegóły znajdziesz TUTAJ