Dorota właśnie skończyła zmywać mopem podłogę w sionce, kiedy zadzwoniła komórka. Przeczuwając kto dzwoni i w jakiej sprawie pomknęła, żeby zdążyć odebrać.
Dorota rozmowie z przyjaciółką oddała się bez reszty, toteż sprawy przyziemne odfrunęły ze świadomości jak ptaki.
Nie czuła głodu, chłodu, a świat złapał wymiar metafizyczny.
I tak minęła godzinka.........
Potem było samo życie. Z jego prozą i życiowym metabolizmem...
- Dorota, byłaś w sklepie?- zapytał z niepokojem Kacper
- Byłam.
- To od dzisiaj się odchudzamy i nie używamy cukru?
- No co ty? Cukier się skończył?
- Life is brutal, moja droga. Jadę rowerkiem do sklepu. Pa.
Zamknęły się drzwi a otworzyła się twarz.
- Taż $%^#&^%&*^&, weź to ustrojstwo spod drzwi!!!!!
Dorota od urodzenia była przekorna i na "wojskowe rozkazy" nie reagowała natychmiast, implikując nerwicę na tym tle najpierw u rodziców, potem u siostry osobistej, teraz u męża.
Toteż wiaderko z wodą w sionce stało dalej.
„Kwak, kwaaaak" rozległo się z komórki Kacpra.
- No naprawdę można zawału dostać przez ten jego dzwonek komórkowy - warknęła Dorota spoglądając mimochodem na wyświetlacz - Co to? Ja teraz dzwonię do Kacpra??! - wcisnęła zieloną słuchawkę
- Żono, a masz już zrobiony obiad?
- No jak? Przecież mamy czekać na Klaudię z chłopakami. Kacper, dzwonisz z mojej komórki?
- Tak, bo zapomniałem kupić karty, a muszę zadzwonić zaraz do szefa. Słuchaj, masz jakieś plany a propos obiadu?
- Myślałam o makaronie z jabłkami.
- Eeeee, może nie tym razem? Wiesz co? Może kupię kiełbasę i zrobisz zapiekankę? Tę ziemniaczaną z warzywami i śliwkami, którą wszyscy lubią.
- Niby jak to sobie wyobrażasz? Nie mamy przecież tutaj piekarnika.
- Ale Kowalscy mają, sam im wczoraj go naprawiłem. Zapraszali dzisiaj na kawę w rewanżu. To przyjedziemy z przygotowaną zapiekanką. Przygotujesz? Please.......
- Ok., ok. Jedź, bo cię deszcz złapie... .
- Już, tylko wrócę po więcej pieniędzy, bo widzę, że mam w portfelu same monety.
Huk, trzask, plask.....
%%^%(%^*&*&&*&**&&*&*&&*&*&&)&+_+)+&^%%^#$ !!!!!!! pozdrowił Dorotę Kacper ponownie wchodząc na mopa.
"O kurcze, wiadro... Zapomniałam....." - Dorocie zrobiło się głupio i kiedy Kacper pojechał, sprzątnęła w te pędy wiadro i zaczęła kroić warzywa oraz jak to miała w zwyczaju przy tak prozaicznych czynnościach zanurzyła się w rozmyślania ogólnofilozoficzne.
„Kwak, kwaaak!" - No nie! Zaraz wrzucę tę komórkę do śmieci - No, co Kacper?
- Kochanie, mamy coś na ból głowy?
- Mamy, wracaj już, a przede wszystkim nie dzwoń...
***
- Tadaaam - wszedł Kacper i pokazał tonę kiełbasy w reklamówce - Starczy?
- Spokojnie. Dla pół wsi. I co mężu? Zauważyłeś jakieś zmiany w sionce?
- Yyyyyy, nieeee, a co? Kwiatka przesadziłaś, o, to widzę.
- Złośliwiec paskudny!
- Ale o co chodzi?!
- No jak to o co? Mopa nie ma !!!!!!
Zapiekanka ziemniaczana ze śliwkami
Ziemniaki - obrać, pokroić w ósemki - gotować 10 minut
Cukinię - pokroić jak na zdjęciu
Kiełbasę - pokroić w talarki
Paprykę - w paski
Śliwki - w ósemki
Sól, granulowany czosnek + inne ulubione zioła
Dużą blachę posmarować olejem na spodzie. Wysypać kolejno ziemniaki, kiełbasę, śliwki, paprykę. Wszystko przykryć cukinią. Piec w temp 250 stopni na górze piekarnika przy górnej grzałce jakieś 40 minut - aż cukinia z wierzchu się zarumieni. Smacznego