Siedzę tak sobie przed stertą papierów i innych notatek i czuję, że zjadłabym coś słodkiego. Dorota z całym dwunożnym dobytkiem pojechała do miasta w jakichś niejasnych mi celach. Ale to nie ważne. Ważne jest to, że mam „smaka" na deser bananowy, który robię często w lecie, bo jest prosty, łatwy i szybki, a dobry tak, że jest zjedzony za tak zwanym jednym posiedzeniem.
No tak mnie naleciało. Mogłabym wprawdzie zadzwonić do Doroty i poprosić ją o kupienie bananów oraz reszty składników po drodze, ale nic z tego i tak nie będzie, ponieważ siedzimy na działce.
Dlatego przynajmniej powspominam sobie tak o. Dobrze?
Więc wyobraźcie sobie deser, który cieszy nie tylko podniebienie, ale także i oko, a na dodatek szybko się przygotowuje (to w razie gdyby ktoś miał wpaść za 10 minut ;)
Do zrobienia tego superdeseru potrzebne będą:
4 banany
2 pomarańcze
cynamon
jakieś smarowidło niezwierzęce
naczynie żaroodporne
Teraz włączcie swoją wyobraźnię i do dzieła!
Smarujemy naczynie żaroodporne smarowidłem. Następnie kroimy banany wzdłuż (nie mają się pojawiać talarki, a paseczki, nawet dosyć grube).
Do wysmarowanego naczynia wkładamy banany tak, aby przykryły całe dno. Posypujemy je obficie cynamonem. Następnie bierzemy się za pomarańcze. Wyciskamy je robiąc z nich świeży sok. Polewamy sokiem banany, następnie nie żałując cynamonu nasypujemy jego drugą warstwę.
Tak przygotowany deser wkładamy do piekarnika i pieczemy w temperaturze 180 stopni około 20 -30 minut.
Jeśli chcecie mieć więcej deseru, wystarczy dołożyć drugą warstwę bananów i powtórzyć wszystkie czynności jeszcze raz.